PRIME EVIL Evilution `12

Nowojorski PRIME EVIL (nie mylić z zespołem o tej samej nazwie pochodzącym z Kalifornii) to kapela starsza od węgla i jak pokłady węgla zalega gdzieś w głębokim podziemiu. Zespół mniej więcej co pięć lat (0statnio trochę rzadziej) tworzy kilka utworów i wydaje jakieś demo. Nie inaczej jest tym razem. Po ostatnim okresie rozpadu i niebytu uraczono nas kolejnym dźwiękowym gwałtem. „Evilution” to w sumie nieco ponad 8 minut bardzo ostrego grania utrzymanego w death metalowym klimacie. Trzy utwory umieszczone na tej mini epce to muzyka, do której PRIME EVIL zdążył nas już przyzwyczaić, chociaż… Tu jest jeszcze ostrzej, jeszcze szybciej i bardziej potężnie. Choć panowie Eichhorn i Usifer są już nieco nadgryzieni zębem czasu, to powerem i muzyczną werwą mogliby obdzielić przynajmniej kilka młodych bandów. Krótko mówiąc agresja, nienawiść i chęć zniszczenia. Od samego początku wita nas wściekła kanonada perkusji, proste, szaleńczo szybkie riffy i typowy dla tego rodzaju muzy mocny, opętany growl, przerywany cierpiętniczymi wrzaskami. Doskonały warsztat muzyków jest tu słyszalny na każdym kroku. Ktoś powie – brak tu oryginalności – owszem, ale jest moc i niesamowita energia. W warstwie tekstowej niezmiennie króluje śmierć i chaos. Od piekielnie szybkiego „Crucifixion Aftermath”, poprzez ciężki walcowaty „Barbarick Rites”, po nieco hardcorowy „Evillution Decree” słuchacz ma wrażenie przeniesienia do czasów, gdy swoje największe dzieła nagrywały tuzy gatunku z MORBID ANGEL czy OBITUARY na czele. Ktoś kiedyś powiedział: weź trochę AUTOPSY, wymieszaj to z FEAR FACTORY, a z tego piekielnego koktajlu wyłoni się PRIME EVIL. Teraz troszkę o wadach tego materiału. No cóż, zespół, który nie nagrywa płyt nie może niestety związać się z żadną poważną wytwórnią. Panowie wydają swoją twórczość głównie własnym sumptem, a że budżet niewielki to ma to odzwierciedlenie w szacie graficznej. Z okładki szczerza się do nas infantylne rogate główki, których pełno było w szkolnych zeszytach każdego szanującego się fana metalu. Wszystko to jest robione nieco naprędce i zawiera tylko szczątkowe informacje i żadnych wartości estetycznych. Drugą sprawą jest długość materiału – wydawałoby się, że zespół istniejący, z pewną przerwą, od połowy lat osiemdziesiątych, stać na nieco więcej. Nie wiem czy powodem jest brak pomysłów czy zwykłe lenistwo, ale gdy ktoś po tylu latach istnienia nie ma na koncie żadnego długogrającego krążka, to coś z nim musi być nie tak. Pomimo wszystko zachęcam wszystkich do zaznajomienia się z twórczością amerykanów, gdyż zarówno „Evilution”, jak i wcześniejszy materiał, to naprawdę godna uwagi rzecz oraz kawał historii metalu. [Qba]

Prime Evil, www.primeevil.net

 

Inferno Rec., www.inferno-records.net