PROCESS Through Acknowledgement Only `11

CD `11 (Human Sacrifice)
Ocena: 3/6
Gatunek: nu/death metal

Trafiła do mnie – ostatnia i pierwsza zarazem – płyta duńskiego PROCESS. Zespół istnieje prawie dwadzieścia lat (od 1992), ale wydał do tej pory zaledwie dwie demówki i ten oto półgodzinny album „Through Acknowledgement Only”. Jest to – w największym skrócie – piekielnie szybki i wściekły Death Metal z elementami Nu (czyżby znak czasów, taki odcisk ówczesnej mody?). Niektórzy powiedzą, że „melodyjny”, inni że „techniczny” (tego określenia wyjątkowo nie lubię) – może i tak, choć o technice i technikach na tej płycie będzie jeszcze za chwilę. Pierwszą narzucającą się tu rzeczą są tempa, którymi operuje PROCESS: perka naparza wściekle (zwolni tylko raz, na kilka chwil, na początku ostatniego numeru), nabijając szybko, albo bardzo szybko. Nie powiem, rytm jest tu ciekawie połamany, pokombinowany jak trzeba, ale z drugiej strony zespół sam wytrąca sobie z ręki oręż, rezygnując z – istotnych dla odbioru każdej muzyki – zmian tempa. Do tego brzmienie tej perki mnie nie przekonuje (przytłumione, bez „mocy”) i – oczywiście – nie wiadomo, gdzie kończy się człowiek, a zaczyna komputer. Basu praktycznie nie słychać, a na pewno nie słychać jego linii. Czasem przebijają się pojedyncze uderzenia (tak do trzech w rzędzie, max) – reszty musimy się domyślać. Są jednak dwa kilkusekundowe fragmenty, w których ów bas „zagra” („Human Sacrifice” od 2:50 do 2:53 i „Turning Pale” od 1:49 do 1:51). Oba miejsca – niestety – są cokolwiek komiczne. Basista tam zwyczajnie żenuje i może to jest zasadniczy powód, dla którego lepiej było go „ukryć”, niż narazić się na szyderstwa. Wokale na tej płycie są dwa, praktycznie równorzędne – jeden to screem, drugi „czysty” rockowy śpiew „w tonacji Nu”. Udzielają się tu pan basista na zmianę z nijakim Lennarthem Christensenem. Nie próbuję nawet dochodzić, który głos jest czyj, tym bardziej że owe screemy mają… fatalną dykcję. Słucham kolejnych piosenek z wkładką w ręce i notorycznie gubię się w tekście. Próbuje orientować się po samogłoskach, ale i te bywają przekręcane! Ja wiem, że dykcja nie jest najważniejsza w tego rodzaju śpiewie, ale istnieją jakieś granice przyzwoitości! Drugi wokal to te anonsowane przeze mnie „elementy Nu” i przyznam, że jest to najciekawsza strona tego albumu, a najbardziej skoczny „Turning Pale” jest też najciekawszą z wszystkich ośmiu kompozycji w ogóle. Gitary za to mogą się Wam spodobać (mnie podobają się tak na cztery i pół pentagramu), ale i tu upierdliwy recenzent (czyli ja) może uczepić się pewnej wtórności i schematyzmu: jest dużo ciekawych riffów i „momentów”, ale są również „wypełniacze”. Są ciekawe sola, ale jest i gitarowy onanizm. Muzycy PROCESS nagrali ten materiał „through acknowledgement only” (cokolwiek miałoby to znaczyć) i tylko według własnego uznania i na własną odpowiedzialność powinniście sięgać po ten album. [Herr B.]

Process, processdenmark@hotmail.comwww.facebook.com/processdenmark