PROCH Trupi Synod (2018)

„Trupi Synod” to pierwszy longplej w dorobku bluźnierczej formacji PROCH, która po dwóch dość anonimowych wydawnictwach (demach z 2015 i 2016 roku) zaprezentowała swoją wersję biskupiego synodu. 

Udostępniony jako pierwszy tytułowy numer zwiastował, że atmosfera na debiutanckim krążku Ślązaków będzie co najmniej zabójcza, więc nie zdziwił mnie fakt, że pozostałe kawałki także skonstruowane są na bazie old-school’owego skandynawskiego klimatu. Gitary jak i wokal są nieco oddalone, efekt echa potęguje wrażenie „lodowatej norweskiej jaskini”. Niby nic odkrywczego, a jednak w kontekście całości taki zabieg świetnie się sprawdza – atmosfera przypomina nieco tę na pierwszej EPce DEUS MORTEM, a to porównanie zdecydowanie pochlebne. Antyczny jad wyziewa szczególnie z „Nocy Walpurgii” – najlepszego (według mnie) numeru na płycie, który swoim patosem wskrzesza ideę „black metal ist krieg”. Jak dla mnie numero uno w tym roku w polskim black metalowym podziemiu.

Spotkałem się z opinią, że najsłabszym ogniwem zespołu jest wokal i powtarzalność motywów (repetatywność). Jeśli chodzi o głos Moloha to osobiście nie mam żadnych zastrzeżeń – klasyczny, niegrowlowy shriek oraz teksty w języku polskim przyjemnie łechcące ucho nawoływaniem do nienawiści. Wszystko poprawnie wkomponowane w gitary i perkusje. W kwestii repetatywności niestety muszę się po części zgodzić z krytykami, ponieważ kilka motywów przewija się przez cały „Trupi Synod”. Choćby riffy i partie perkusyjne w tytułowym utworze oraz w „Strigoi” czy w „Nekromancie”. Na zdrowie zespołowi nie wyszło też przenoszenie kawałków z poprzednich promówek, bo np. „Horda” jest jakby wyjęta z innego zespołu jeśli chodzi o brzmienie.

Jednak nad tym wszystkim góruje śmiercionośna „darkthrone’owa” aura, która wciąga i nie odpuszcza od intra po „Lodową Śmierć”. Hipnotyczne solówki i doskonałej jakości przerywniki również nie pozwalają przejść obok tego wydawnictwa obojętnie. „Trupi Synod” ma w sobie coś atawistycznego, pierwotnie kuszącego do grzechu. Gdyby zespół ten powstał 20 lat temu, pewnie byłby dziś owiany kultem, niemniej jednak niezwykle przyjemnie jest wrócić myślami do klasyki i jeszcze raz przeżyć złote czasy black metalu.

[Vexev]

PROCH: https://proch.bandcamp.com/;
Eastside Label: http://www.eastside.peruner.com/