PSYLOCYBIA Daybreak of Excellence ’13

Psylocybia - Daybreak Of ExcellenceW życiu recenzenta trafiają się takie chwile, kiedy naprawdę nie wie, od której strony ugryźć dany temat. I przyznaję, że taką właśnie napotkałem przy przesłuchaniu debiutanckiej epki projektu PSYLOCYBIA. I nic się nie zmieniło po kilkunastu następnych przesłuchaniach. Z czym bowiem mamy tutaj do czynienia? W teorii ma to być doom/industrial metal, tak przynajmniej określa go Miłosz Anioł, twórca tego eklektycznego dzieła. W praktyce wygląda to jednak o wiele bardziej industrialnie niż doomowo, do tego stopnia, że jeśli miałbym do czegoś porównać „Daybreak of Excelence” to byłby to MARILYN MANSON czy zapomniane nieco polskie VALLES LACRIMARUM i MASOCHRIST – szczególnie wyraźnie te ostatnie pobrzmiewają w polskojęzycznym „Wiecu niewidomych”. Mamy więc bardzo dużo elektroniki, stosownie przetworzone instrumenty i przede wszystkim wokal, który nie pozostawia żadnych złudzeń i choć momentami jest i agresywnie i krzykliwie, to wszystkie śpiewne partie od razu przywołują mi przed oczy ekspresję Briana Hugh Warnera. Jest tu nieco psychodelicznie, czasem stonerowo („Astaroth”), uwagę przykuwa MASTODONowy „Engineers of Souls” (jeśli pominąć industrialne brzmienie), wspaniale prezentuje się „Blood of God” z genialnym solo Michała Mezgera ze STRUGGLE WITH GOD (który udziela się także wokalnie we wspomnianym „Engineers…”). Całość natomiast jest zaskakująco przebojowa i rozbujana. Do tego eksperymentalno-industrialna. To nie jest zła muzyka, więcej, jest to granie oryginalne i pomysłowe (fani takiego KROH będą zachwyceni). Jak dla mnie za mało doomu w doomie. A przecież mi go obiecano. [Shadock]

Psylocybia, psylocybia@gmail.com; www.facebook.com/psylocybia