PUKI’ MAHLU Luta DP `13

CD `13 (Let Them Come Prod.)
Ocena: 4/6
Gatunek: death

„Luta DP” nie jest nowym materiałem bydgoskiego PUKI’ MAHLU. Są to wydane profesjonalnie dwa poprzednie materiały „Przychodzę Zerżnąć Wasze Dzieci” i „Moja Walka (Dorzynanie Watah)”. Część pierwsza to drugi materiał. Spowodował lekkie obawy, bo – patrząc na tytuł – zaczynam się poważnie zastanawiać! Tytuł bowiem, dla każdego choć trochę śledzącego mimochodem to, co się dzieje w polskim bagnie politycznym, powinien być znany, toć wszak minister Radek S. wspominał coś o dorzynaniu watah. Pomny tekstów z poprzedniego materiału nastawiłem się, że może być grubo, jeżeli idzie o liryki! Po krótkim wstępie otrzymujemy death metalową rzeźnię z wyraźnymi polskimi tekstami. Po pierwszym przesłuchaniu w uszy rzucił mi się numer „Wyznanie (Diabelska Serenada)” z charakterystycznym riffem. Bardzo podoba mi się tu balansowanie prędkościami i co i rusz atakujące nas wybuchy wściekłości, niczym lawa wypluwana przez wulkan. „Daj Mi Swe Serce” nie jest bynajmniej romantyczną balladką dla zakochanych młodych ludzi z zielonymi plecakami, ale kąśliwą death metalową żmiją, gdzie w średnich tempach kapela niejako czai się do ataku i potem następuje gwałtowne pierdolnięcie. Przyznam jednak, że czuję pewien niedosyt, nawet chyba jestem lekko rozczarowany „Moją Walką”. Już wyjaśniam, poprzedni materiał (o którym zaraz, bo taka jest kolejność) był bardziej spójny, mocniejszy, nieco więcej wyrazisty, tutaj dwa ostatnie utwory to krótkie instrumentalne przerywniki, jakie można było wpleść gdzieś pośrodku, a tak jakoś wyciszają i spłycają ekstremalność tego materiału. „Moja Walka (Dorzynanie Watah)” to dwa naprawdę dobre numery, reszta już bez większych emocji. Początek „Przychodzę Zerżnąć Wasze Dzieci” jest mocny! Wokalista bandu, znany z MORTIS DEI Kobuch, bez ogródek każe wypierdalać panu o inicjałach JPII i temu całemu „jego pokoleniu” dosłownie zewsząd. Ja tam w pełni solidaryzuję się z takowym przekazem, gdyż ja też nie płakałem po papieżu! Kapela o dziwnej nazwie PUKI’ MAHLU napierdziela całkiem konkretny death metal, wspomagany potężnym i czytelnym polskim wokalem! Brzmienie również jest mocne, czytelne i klarowne, niczym dobra wódeczka z lodóweczki. Owszem, można zarzucić to i owo, że np. mogłoby być bardziej soczyste, czy z drugiej strony bardziej drapieżne, szorstko, ale po co rozbijać gówno na atomy. To, co tutaj mamy, jest naprawdę dobre. Trochę kojarzy mi się z BEHEMOTHem z okresu „Satanica”, ale bardziej można doszukać się rozwiązań charakterystycznych dla zespołu będącego wyrocznią dla wielu, m.in. MORBID ANGEL. Nie ma co owijać w bawełnę, sporo riffów PUKI’ MAHLU jest zainspirowanych Morbidami, nie czynię tu jednak zarzutu, bo aranżacje bydgoszczan najzwyczajniej w świecie mi się widzą. Są agresywne, wręcz plujące jadem i szczerzące kły, mimo tego nie uświadczycie tu żadnych furiackich zagrywek, czy opętanych temp. Plus ogromny za polskie teksty, które chwilami mogą się wydawać banalne i śmieszne, lecz gdy dobrze się wsłuchamy w całość, to już wiadomo, o co w nich chodzi. Wokalista wywalił, co go wkurwia i co leży mu na serduchu! Dwa kawałki to instrumentalne przerywniki. W pozostałych tną nas ciężkie riffy, brutalne i wyciskające nieco soków ze słuchacza. O wiele to lepsze od MORTIS DEI i muzyka PUKI’ MAHLU nie ma właściwie odnośników do pierwotnej kapeli. [von Mortem]

 

Puki ‚Mahlu, mahlupuki@wp.pl; tel. 603936439; www.myspace.com/pukimahlu

Let Them Come Prod., ul. Kusocińskiego 19/8, 44-335 Jastrzębie-Zdrój; let_them_come@o2.pl; www.let-them-come.eu