PYURIA Incarnadine Revelry `12

PYURIA Incarnadine Revelry

Do tej pory byłem mocno uprzedzony do metalu z Finlandii. Mało tworów z tego kraju robiło na mnie większe wrażenie (np. IMPIETY, ROTTEN SOUND, stary AMORPHIS). Od niedawna do listy nielicznych wyjątków dołączam zespół PYURIA i wydawnictwo „Incarnadine Revelry”. Panowie kupili mnie połączeniem death metalu z rock’n’rollowym luzem i grindowymi naleciałościami. O takiej muzyce pisać zbyt wiele nie trzeba – ona broni się sama. 03Chociaż w kilku fragmentach Finowie nieco zakręcą riffy (np. W „Eradicate The Parasites”, z całkiem dobrym wkrętem solówki), to w ogólności można stwierdzić, że to prosta muzyka. Wykonana bardzo sprawnie i z energią. I tu właśnie upatrywałbym siły płyty „Incarnadine Revelry” – to jest muzyka z ogniem, luzem, bez strasznego spinania się. Doświadczenie (PYURIA istnieje od 1996 roku) owocuje odpowiednim warsztatem muzycznym. Muzycy przechodzą sprawnie między poszczególnymi utworami, tematami. Na przykład utwór „The Enemy” otwierają riffem niemal bluesowym (oczywiście przy odpowiednim obniżeniu stroju), aby przejść dalej w konkretną lawinę połamanego łomotu. Można takie coś zrobić przekonywająco? PYURIA udowadnia, że tak. Dobre riffy podlane są odpowiednim growlem (Matti odpowiedzialny był za obsługę mikrofonu także w TORTURE KILLER) i solidną produkcją, jaką otrzymał album „Incarnadine Revelry”. Dla mnie git malina! [Khanz]

Pyuria, www.pyuria.com

Violent Journey Rec., contact@violentjourneyrecords.com; www.violentjourneyrecords.com