R.U.S.T. Forged In The Fire Of Metal `11

R.U.S.T. to cypryjska formacja grająca klasyczny heavy metal, która po ośmiu latach istnienia wydała własnym sumptem debiutancki album „Forged In The Fire Of Metal”. Cóż, żyjemy w takich czasach, że każdy może sam sobie wydać płytę, dlatego też świat zalała masa zespołów, masa wydawnictw bez jakiegokolwiek wstępnego odsiewu. I pomimo ogólnego wzrostu poziomu nagrywanej muzyki, spora ich część to nieszlifowane, nieprzemyślane gnioty, większość to materiały przeciętne, poprawne, lecz bez rewelacji. Niestety płyty bardzo dobre i wybitne toną w natłoku miernoty. R.U.S.T. dla mnie jest owym natłokiem. Nie powiem, czasem słychać na krążku „Forged In The Fire Of Metal” przebłyski, muzyka miejscami broni się dość skutecznie, jednak to, co mnie powala, to partie wokalne, które tylko chwilami są na poziomie dorównującym muzyce. Reszta to amatorka, a szczególnie chórki, które są kompletnie poniżej krytyki. Tak to można sobie na rehu wyśpiewywać, a nie na profesjonalnie nagranym albumie. Niestety to wszystko sprawia, że mimo chwytliwości niektórych kawałków, mimo pewnej dozy przebojowości kompozycji, całość jawi się nazbyt przeciętnie. Nie pomagają tu zbytnio ani dodatkowe instrumentarium, ani też zaskakujące wręcz momentami aranżacje – heavy metal w wykonaniu R.U.S.T. nadal pozostaje garażowy. Nie jeden pewnie zakrzyknie, że to klasyka gatunku, ale powiedzmy sobie szczerze, to, co było ok. 30 lat temu, w dniu dzisiejszym to za mało. W tym przypadku nie wystarczają zbytnio inspiracje SAVATAGE, WARLORD, ACCEPT, SAXON, którymi R.U.S.T. mocno się podpiera w materiałach promocyjnych. Ja uważam pomysły zawarte na „Forged In The Fire Of Metal” za zaprzepaszczone. Poza tym zabrakło dobrej produkcji. Jednak każdy może mieć inne zdanie niż moje, więc odsyłam do posłuchania płyty „Forged In The Fire Of Metal” – być może Wam spodoba się bardziej niż mnie:-). [Paweł]

R.U.S.T., www.myspace.com/rustcyprus