RAPE ON MIND Downwards `13

Na początku recenzji płyty płyty „Downwards” RAPE ON MIND muszę się mentalnie wyrzygać z powodu nieudolności osób postronnych próbujących klasyfikować ten zespół. Rozbieżności nie ułatwiają nawet w kilkunastu procentach dotarcie odpowiedniego odbiorcy do twórczości tej grupy. Kilkuzdaniowe pseudo recenzje mówią nic lub jeszcze mniej. Ja nie znałem tej kapeli wcześniej, poprzednie materiały, jakie udało się panom z Krakowa już nagrać, a które ponoć spotkały się z pozytywnymi reakcjami, nie dotarły do mnie. Nie wiem, czy RAPE ON MIND gra grindcore, death/grind, czy techniczny death. W sumie nie ma to znaczenia. Nie ma też znaczenia porównywanie tej muzyki, bo to jeden z zespołów z powodzeniem poszukujących swoich indywidualnych dróg w muzyce ekstremalnej. W zetknięciu z dźwiękami zawartymi na „Downwards” napotykamy duży opór, spowodowany ogromnie trudnym do strawienia nagromadzeniem pokrętnych patentów. Nieprzyswajalna wręcz masa zmian uderza mocno, przykuwa myśli i wymaga od odbiorcy koncentracji. Nie wiem, z jakiej ilości i rodzajów gatunków wszelkiej muzyki panowie z RAPE ON MIND czerpią swe pomysły, ale na ich albumie jest multum wszelkiej maści aranżacji, stylów i zalotów. Nie wiem już, kiedy miałem podobny problem z ogarnięciem dźwiękowego przekazu. Płyta „Downwards”, utwór po utworze, absorbuje całościowo i zmusza do słuchania. Z całą odpowiedzialnością powinienem użyć tutaj słów „chory klimat”. Tak, to bardzo trafnie oddaje przesłanie, jakie tu dla siebie odnajduję. Industrialny wyziew, w którym pobrzmiewają dźwięki alarmu w elektrowni jądrowej, jest tu zgrany ze wstawkami jazzu (saksofon!). Jest rzeczywiście ekstremalnie, a pogięcie wszystkich sfer powoduje schizofreniczny pogłos. Nie wiem, czy temu albumowi przyświeca jakiś koncept, ale jest dość spójny jeśli chodzi o styl, specyficzny i dający się rozpoznać przy każdym przesłuchaniu, niemniej różnorodność zawarta w każdym utworze jest mocno dekoncentrująca. Chwile wytchnienia, w których nie musimy się koncentrować, to regularne nawalanie klasycznego grindu, cała reszta nie ma u mnie określenia. Nie wiem, czy to, co grają panowie z RAPE ON MIND, jest nowoczesne, czy ktoś posuwa się w opisywaniu ich muzyki do stwierdzeń, że to jakiś post czy nu. Ja nie znam tych okreśnień i nie wiem, co za teraz się gra, nie znam tych pseudo gatunków. RAPE ON MIND gra bardzo konkretny, brutalny ekstremalny metal. Ubranie tego typu przekazu w tak misterny, skomplikowany i wypracowany technicznie kaftan jest karkołomne i niebezpieczne, gdyż grozi przedobrzeniem. Widziałem takie efekty pracy nad płytą nie raz i nie dwa. RAPE ON MIND wychodzi z podróży po tym grząskim gruncie obronną reką. Nie wiem, czy w przeciągu roku czy dwóch napisałem w ten sposób, z powodu braku powodu, ale dla mnie „Downwards” to album odkrywczy, można by użyć określenia autorski, w nieco innym niż zwykle kontekście. Dla mnie to duże komplementy i piszę je nieczęsto i niechętnie. Tę płytę RAPE ON MIND polecam wszystkim z otwartym umysłem. Jest mocna, brutalna, odkrywcza, zastanawiająca. [John Kramer]

 

Rape On Mind, rapeonmind@gmail.com; www.rapeonmind.com