[Recenzja] POPIÓŁ – Zabobony (2019)

Ciężko nazwać „Zabobony” POPIOŁU debiutem, gdyż byłby to oksymoron. Projektu byłych i obecnych członków THY WORSHIPER to raczej swobodna kontynuacja/reinterpretacja twórczości z czasów albumu „Popiół (Introibo ad Altare Dei)”. Czy muzycy podołali własnej historii?

Odpowiadając na powyższe pytanie z przykrością muszę przyznać, że nie. Po kilkukrotnym odsłuchaniu „Zabobonów” i zapoznaniu się z głosami krytyków nie mogłem uwierzyć, że ten ocena tego konceptu oscyluje w granicach od 5 do 8 punktów (na 10). Nie jest to tak, że wszystkie założenia stojące za powrotem do korzeni „na nowych fundamentach” były niewłaściwe. Uwierzcie, że praca gitary basowej (odróżniająca POPIÓŁ od całej sceny pagan/folk metalowej w Polsce) czy różnorodność wokali (choć poniżej znajdziecie też zastrzeżenie) to bardzo mocne punkty tej produkcji.

Niestety bardzo fajne pomysły są przeplatane sztampą, za którą – oczywiście – mogłaby kryć się chęć nawiązania do twórczości wspomnianego THY WORSHIPER. Jednakowoż wyszło czasem trochę na siłę, a czasem nieco przytłaczająco.
Z jednej strony natkniemy się inspirujące przypowieści jak w numerze „Ojcze Nienasz” (rozpoczęte po raz kolejny doskonale zaaranżowaną partią gitary basowej), które niestety przekształcają się w nieco niezrozumiałe krzyki, które może w 1996 roku wypadały przyzwoicie i tworzyły atmosferę, ale dziś po prostu nie licują z wygładzonym brzmieniem gitary rytmicznej czy wymuskanym śladem gitary basowej.

Najgorzej niestety w całym zestawieniu wypada perkusja. Tam gdzie miała być moc i energia jest nuda, tam gdzie mogłyby pojawić się ciekawe aranżacje i przejścia (znów przykład „Ojcze Nienasz”) jest wspomniana sztampa i powolnie sunące rytmy. Pomimo tego, że kompozycje utworów nie są szczególnie skomplikowane to jednak każdorazowo można wyróżnić jakiś ciekawy element (dajmy na to bardzo fajny riffing na „Chmurach” czy intrygujące wokalno-instrumentalne wprowadzenie do „Czerni”), podczas gdy praca perkusji przez całą długość trwania „Zabobonów” nie wyszła ze strefy nazwijmy to… „nuda, ale perkusja musi być”. A teoretycznie to właśnie na sekcji rytmicznej można było oprzeć sukces „debiutu” POPIOŁU.

Zespół, według mniem nie powtórzy sukcesu chociażby albumu „Klechy” autorstwa THY WORSHIPER, o wymienionym wyżej kultowym albumie nie ma nawet co wspominać. Możliwe, że muzycy nie celowali w odtworzenie atmosfery lat ’90, ale dziwny misz-masz archaicznie brzmiących partii wokalnych z krystalicznie czystym brzmieniem gitary basowej i banalnymi perkusyjnymi rytmami zbyt często sprawiają wrażenie pokracznych. Niemniej jednak, muzykom na pewno pomaga wyrobiona wcześniej marka (nie tylko w THY WORSHIPER) i część osób sięgnie/sięgnęła po album z sentymentu. Wiadomo jak potoczyły się losy oryginalnego składu z Wrocławia – dzisiaj nie sposób przywrócić czaru tamtych lat i zdecydowanie POPIOŁOWI się to nie udało.

Dane wydawnictwa:
Digital CD / LP (Godz ov War Productions);
Gatunek: pagan/folk/black metal;

Linki:
https://www.facebook.com/pg/Popiolofficial/
https://godzovwarproductions.bandcamp.com/album/zabobony

Ocena: 2/6 [2/6]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.