Rzeźnia – Anzelmo: Walka z alkoholem i jointami – 21.03.2009

Image

Każdy, kto słucha Antyradia w niedzielę po godzinie 23-ciej zna jego głos.
Od kilku lat w swojej audycji „Rzeźnia” promuje dźwięki, których nikt inny w komercyjnych stacjach nie puszcza, a które są przyjmowane wręcz z bałwochwalczą miłością przez pewne grono słuchaczy. O swoim hobby, jakim jest praca dziennikarza oraz o tym, do czego może doprowadzić słaba głowa u muzyka opowiada Anzelmo…


Cześć! Na początku powiedz może, co takiego jara Cię w pracy prezentera radiowego, że postanowiłeś ten zawód wybrać jako swoją pracę zarobkową?

Nie jest to mój zawód i nigdy nie był. Nigdy (poza krótkim okresem) nie utrzymywałem się z gadania do sitka i puszczania muzyki. Zawsze była to dla mnie działalność uboczna, jeżeli mogę to tak określić.

ImageCzym więc zajmujesz się na co dzień?

Pracuję w branży chemicznej (chemia organiczna). Jestem odpowiedzialny za import surowców z Azji i Unii Europejskiej.

Przed Antyradiem „Rzeźnię” nadawało Rock Radio. Do dziś zastanawia mnie, dlaczego zniknęło ono z anteny. Oficjalnie ogłoszono, że powodem odebrania mu koncesji przez KRRiT był fakt, że na antenie pojawiało się zbyt mało programów informacyjnych…

Nie! „Rzeźnia” pojawiła się na antenie Radia 94, a w Rock Radiu Mazowsze działałem pod szyldem Newton [nu-tone]. Rock Radio Mazowsze było częścią rockowego projektu koncernu Agora (wydawcy „Gazety Wyborczej”). Miała to być sieć stacji grających muzykę rockową i metalową, stworzona po przeformatowaniu stacji należących do wspomnianego inwestora. Motorem tej sieci miało być Rock Radio Śląsk, któremu szefował Zbyszek Zegler (DJ Zeus z „Wieczora Trzech Króli” w Rozgłośni Harcerskiej). W procesie odnawiania koncesji śląska stacja nie otrzymała prolongaty ze strony KRRiTv, co spowodowało, że Agora wygasiła cały pomysł. Dziś na mazowieckiej częstotliwości Rock Radia Mazowsze działa bodajże RMF Maxxx. Natomiast rockowym radiem Agory jest Roxy FM.

Przed „Rzeźnią” miałeś swój program telewizyjny „Bunkier”. Jakie różnice widzisz w pracy w radiu i telewizji? W którym medium lepiej Ci się pracuje?

Moje radiowe wcielenie jest znacznie starsze niż telewizyjny epizod pod szyldem „Bunkra”. Kiedy po raz pierwszy stanąłem przed kamerą Atomic TV, miałem już za sobą pięć lat medialnych doświadczeń w prasie i radiu. Radio to pewna magia… Kamera jest bardziej ekshibicjonistyczna.

W czasie, gdy prowadziłeś jeszcze „Bunkra”, udało Ci się spotkać osobiście wielu muzyków także z tzw. pierwszej ligi. Czy któryś a nich w jakiś szczególny sposób Cię zaskoczył? Zetknąłeś się u kogoś z jakimś „gwiazdorstwem”?

Każdy z muzyków ma jakieś swoje specyficzne zachowania. Wszystko zależy od okoliczności, miejsca i takich tam. Jeżeli jesteś którymś tam z rzędu dziennikarzem danego dnia i na dodatek zadającym podobne pytania, to rzecz jasna, że odpowiedzi będą bardziej automatyczne, niejako odklepane. Na szczęście większość tak zwanych gwiazd to profesjonaliści i rozumieją, że to część ich „pracy”. Wiadomo, że im głupsze pytania, tym krótszy wywiad. No chyba, że muzyk lub żurnalista jest „pod wpływem”, to wtedy może być bardzo ciekawie. Z tamtego okresu najmilej wspominam wywiady z Davidem Vincentem (Rock On Island, Wrocław 1996), Treyem Azagthothem (Metalmania 1998), Maxem Cavalerą (przed pierwszym koncertem SOULFLY w Polsce w 1998), AMORPHIS i EMPEROR (Mystic Festival 1999), MY DYING BRIDE (Metalmania 2000).

Ponoć „pod wpływem” był wokalista DARK FUNERAL, z którym przeprowadzałeś kiedyś wywiad dla „Bunkra”…?

Pamiętam, że pytałeś mnie w innym wywiadzie o takie zabawne sytuacje związane z moją pracą. Zacząłem wówczas od „uciekającego SLAYERa”, a potem wspomniałem o Emperorze Magusie Caliguli, z którym rozmawiałem na dziedzińcu klubu „Park” w Warszawie. Muzyk starał się za wszelką cenę utrzymać równowagę oraz jasność myśli i wypowiedzi, po ciężkiej walce z polskim piwem i wódką oraz jointami.

ImageA jak wspominasz pisanie do „Thrash`em All”?

Spłodziłem kilkanaście recenzji i kilka wywiadów w połowie lat `90. Zaproszenie do współpracy potraktowałem jako swego rodzaju nobilitację, bo czytelnikiem tego magazynu byłem od pierwszego numeru. Wówczas, w dobie przedinternetowej było to bardzo cenne źródło wiedzy dla maniaków metalu. Sprawa wynikła przy okazji jakiegoś koncertu. Rozmawiałem z Mariuszem Kmiołkiem o wizycie któregoś z jego podopiecznych w „Wieczorze Trzech Króli”. I tak od słowa do słowa… „Może byś coś napisał? Mogę spróbować, spodoba ci się, to opublikujesz.” Tak to się zaczęło i po kilku miesiącach zakończyło, choć moje nazwisko jeszcze przez długi czas widniało w stopce redakcyjnej;-).

Przeprowadzałem niedawno wywiad z redaktorem naczelnym jednego z niezależnych (i nieistniejącego już niestety) magazynów muzycznych. Gdy zadałem mu podobne pytanie, co Tobie przed chwilą, opowiedział mi o trudnościach z publikacją wywiadu z VADER. Niestety, co przykre, owe kłopoty wynikły ze strony managera zespołu, Mariusza Kmiołka. Czy i Tobie zdarzały się podobne kłopoty z autoryzacją wywiadów?

Nigdy nie autoryzowałem wywiadów, ani prasowych, ani radiowych, ani telewizyjnych. Widać moi rozmówcy mieli do mnie zaufanie, że niczego nie schrzanię;-). Nigdy też nikt ze mną nie polemizował po emisji czy też publikacji wywiadu.

Czy miałeś kiedyś problemy z cenzurą? Pytam nie tylko w kontekście muzyki, jaką promujesz, ale także wypowiedzi gości, z którymi udało Ci się przeprowadzić wywiad?

Nigdy nie spotkałem się z naciskami, czy sugestiami typu: wiesz, tego zespołu nie zapraszaj do programu albo nie rób z nim wywiadu, bo będą kłopoty, albo: zdejmij ich z anteny natychmiast, bo inaczej zdejmiemy ciebie.

Co w ogóle sądzisz o autoryzacji wywiadów? Szczególnie, gdy przybiera ona postać, w której nie pozwala się na publikowanie zbyt niewygodnych pytań…

Jeżeli ktoś się godzi na wywiad, to ze świadomością, że bierze odpowiedzialność za to, co mówi. Oczywiście, że w przypadku obróbki wywiadów niektóre kwestie wypadają, czy to ze względów montażowych, technicznych, czasowych lub też po prostu nie pasują do konwencji wywiadu. Ale o tym, co wchodzi, a co nie, decyduje dziennikarz, a nie rozmówca.

Cofnijmy się może w czasie. Co sprawiło kilkanaście lat temu, że zacząłeś słuchać metalu?

ImageZ jednej strony radio i takie audycje jak „Muzyka Młodych” Marka Gaszyńskiego (czasami z gościnnym udziałem Krzysztofa Brankowskiego) i „Wieczór Płytowy” w Programie II Polskiego Radia, „Metalowe Tortury” Romana Rogowieckiego w Trójce oraz „Niecały Rock” Tomka Ryłki na antenie Rozgłośni Harcerskiej. Z drugiej zaś prasa typu „Dziennik Ludowy” (sobotnia, kolorowa wkładka z plakatami), „Non Stop”, „Magazyn Muzyczny Jazz” (poprzednik „Tylko Rocka” i „Teraz Rocka”), „Płomyk”, „Na Przełaj”, „Razem” (plakaty) czy „Świat Młodych” (sobotni kącik muzyczny redagowany przez Lecha Nowickiego).

Jaka Twoim zdaniem będzie przyszłość metalu? Sam duże nadzieję wiążę z nurtem zwanym na razie – z braku lepszej nazwy – post metalem i takimi kapelami jak NEUROSIS, CULT OF LUNA czy nasz rodzimy BLINDEAD…

Post metal to kolejna łatka/etykietka wymyślona przez kolegów po piórze, aby ułatwić sobie systematyzacje recenzowanych płyt. Nie obawiam się o przyszłość metalu, ale nie podejmuję się żadnych wróżb, co do kierunku rozwoju tej jakże pojemnej stylistyki.

Chciałbyś coś przekazać czytelnikom? Oczywiście poza tym, by słuchali Antyradia…

Miejcie uszy otwarte, kierujcie się swoim smakiem i gustem, a nie opiniami innych. Chodźcie na koncerty i kupujcie płyty, bo bez tego nie będzie muzyki. Internet to nie wszystko, a stopień zapełnienia dysku empetrójkami i napinanie się na forach internetowych nie świadczą o miłości do muzyki.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

[Jacek Walewski, foto Aeli]


„Rzeźnia”, Antyradio, Aleja KEN 93, 02-777 Warszawa; rzeznia@antyradio.pl; tel. 022-4589999; www.antyradio.pl / www.myspace.com/anty_rzeznia