SACRED BLOOD Alexandros `12

SACRED BLOOD Alexandros `12

Lubię koncept albumy, interesuję się historią, toteż nowa płyta SACRED BLOOD, zatytułowana „Alexandros”, miała u mnie na starcie łatwiej. Nie wszystko jednak było cacy, bo słaba, wyglądająca jak kadr z marnego komiksu okładka psuła to wrażenie. Nie pomny jednak na kwestie drugorzędne, odpaliłem ten album. Powitało mnie wyrecytowane intro, a potem… Nazwa SACRED BLOOD kojarzy mi się z jednym z najbardziej gejowskich „pałer” metalowych zespołów – SACRED STEEL. Pokrewieństwo da się zaobserwować, obie kapele udzielają się w tym samym nurcie, acz twórcy krążka „Alexandros” robią to trochę lepiej. Odnosi się to przede wszystkim do kwestii wokalnej. Nie wiem, jak u was, ale mnie autentycznie odrzuca, gdy słyszę piszczącego cieniutkim głosikiem kastrata, zawodzącego o wojnach, smokach i mieczach. Litościwie dla nas, wokalista SACRED BLOOD raczej unika tych regionów wokalnych. Śpiewa, owszem, z manierą typową dla gatunku (co sprawia, że część z was już zapewne postawiła krechę na tej kapeli), ale słyszałem co najmniej kilkunastu bardziej irytujących power metalowych wyjców.„Alexandros” to muzyczna interpretacja kariery Aleksandra Wielkiego, od chwili, gdy obejmuje tron po ojcu („Bold Prince of Macedonia”), poprzez przekroczenie Granikonu („The Battle of Granicus”), zwycięskie bitwy z Persami („Phalanx Invicta”), aż po przekonanie naszego bohatera o swej boskości („New God Rising”), wyprawę do Indii („Heart of the Ocean”) i śmierć, wraz z którą nadeszło miejsce na kartach historii („Legends Never Die”). Od strony fabularnej jest nieźle, ale jak z muzyką? No właśnie, tu zaczynają się schody. SACRED BLOOD wycina dość typowy power metal, melodyjny i wpadający w ucho, acz pozbawiony (jak mawiał Hitler w pewnym filmiku) „pierdolnięcia”. Wszystko to jest trochę zbyt gładkie i dopieszczone, brakuje tu pazura. Słychać za to wyraźnie inspiracje dokonaniami BLIND GUARDIAN. Na „Alexandros” mamy aż piętnaście kompozycji, ale utworów stricte muzycznych jest ledwie kilka. Reszta to czytane przez narratora fragmenty opowieści lub muzyczne interludia. Niektóre fragmenty mogą wydawać się wyjęte z zupełnie innej bajki, jak choćby „Heart of the Ocean” z kobiecym wokalem czy „Before the Gates of Ishtar”, kojarzący się z dokonaniami takich zespołów jak IN EXTREMO. Czasami pojawia się coś bliższego muzyki ilustracyjnej („The Apotheosis of Alexander”). Na „Alexandros” znajduje się też miejsce dla kilku akustycznych brzmień („New God Rising”). Mamy tu także sporo odgłosów tła, w rodzaju szumu morza, uderzeń mieczy itd. Kłopot w tym, że w pewnym momencie można odnieść wrażenie, iż trochę za mało metalu w tym metalu. Po dwóch mocnych kompozycjach otwierających mija sporo czasu, zanim znowu usłyszymy coś podobnego. Ale, podejrzewam, znajdą się tacy, którzy to docenią, bo niewątpliwie „Alexandros” jest płytą dopracowaną. Mimo wszystko to nadal wyłącznie rzetelny power metal, który raczej nie trafi do nikogo poza zadeklarowanymi fanami gatunku. Oni też do mojej oceny albumu SACRED BLOOD mogą sobie dopisać jeden punkt więcej. [Mirth]

Sacred Blood, www.sacred-blood.com, www.myspace.com/sacredblood

Pitch Black Rec., P.O.Box 28522, Nicosia 2080, Cyprus; info@pitchblackrecords.com; www.pitchblackrecords.com, www.myspace.com/pitchblackrecordsmetal, www.facebook.com/pitchblackrecords