SACRO SANCTUS Ad Aeternum `16

CD `16 (Metal On Metal Rec.)
Ocena: 4,5/6
Gatunek: black/heavy metal

Maltański łotr Albert Bell, który odpowiada w całości za twór o nazwie SACRO SANCTUS, lubuje się w pokazywaniu środkowego palca i ręki. Oskurowany, znaczy ubrany w skórzane odzienie pan hołduje starej szkole, gdzie liczyło się odpowiednie tempo, melodia i prostota przekazu. Nie mylić z prymitywizmem. Rozpoczynający płytę „Ad Aeternum” utwór tytułowy jest totalnym hołdem dla HELLHAMMER/CELTIC FROST, ze wskazaniem na CELTIC. Nie sposób oczywiście odgonić duchów VENOM. Proste, poniekąd nawet siermiężne melodie i specyficzny sposób śpiewania pokazuje jednoznacznie, na czym wychował się pan ładny. Dużo dobrej melodii, elegancko ponakładane solówki i zgrabne riffy powodują, że przy takim „Terra Santa” łepetyna sama się miarowo kiwa bez żadnych dopalaczy. Żeby nie było, że mamy tu klona Szwajcarów, album „Ad Aeternum” to sporo czystego heavy metalu. Weźmy chociażby „The Messenger”. „Hex And Heresy” podśmiarduje nawet nieco takim sabbathowskim klimatem. SACRO SANCTUS to dobry przykład zespołu, który na szkielecie znanych i ogranych patentów potrafi zrobić w miarę interesujące aranżacje, nie skręcając ani za bardzo w stronę awangardowych odchyłów, ani nie bawić się w średniowiecznych kopistów. Pewnie i tak niejeden zarzuci im totalny brak oryginalności, ale czy oni jedni na tym łez padole tego doświadczą? Albert i tak pokaże nam środkowy palec, więc nie ma się co przejmować. Ja natomiast potwierdzę swoje wypowiedzi i dodam, że SACRO SANCTUS wciela w życie własne pomysły, np. w ciekawie rozkręcającym się „The Key Of Splendour”, gdzie mamy i buczące szwajcarskie gitary, i wpakowany doskonale instrument tzw. duszony i dawkę solidnej średnioszybkiej młócki. Wyśpiewywane refreny w „Seal Of Damnation”, kręcące młynki gitary w „Invocations Of Unlight” utwierdzają mnie w przekonaniu, że krew w żyłach Alberta ma metaliczny kolor i takowy posmak. Facet naprawdę czuje ten klimat i nakłada nam w michę kawał konkretnego metalowego ochłapu. Przejrzyste i ciężkie brzmienie, które osiągnął na płycie „Ad Aeternum”, tchnie idealnie starym klimatem, ale brzmi jednocześnie dzisiejszo. Co potwierdza, że SACRO SANCTUS nie jest kolejnym trybutem dla starej szkoły, jest doskonałym przykładem, jak na tej starej szkole pokazać, że jeszcze można zagrać dziś kawał interesującej muzy, nienachlanej, odegranej z lekkością i przyjemnością tworzenia. SACRO SANCTUS to taka muza pokroju dajmy na to SATAN (bez porównywania stylistycznego, rzecz jasna), muza, która powinna zadowolić każdego maniaka metalu. [vonMortem]

Sacro Sanctus, www.facebook.com/AlbertBellsSacroSanctus
Metal On Metal Rec., jowita@metal-on-metal.com; www.metal-on-metal.com, www.facebook.com/metalonmetalrecords, www.youtube.com/metalonmetalrecords