SAD EYED ANGEL Buried Face Down `06

Już okładka płyty „Buried Face Down” i slogany, plus fota gości z SAD EYED ANGEL napawały mnie sporymi wątpliwościami. Hamerykańskie granie, hardcoremetal miks. Skaczemy, gramy chwilę death metal, a zaraz jesteśmy w MTV. Gdyby okroić ten krążek i zostawić tylko te najbardziej agresywne i metalowe riffy, to może zrobiłby się z tego minialbum, ale dostalibyśmy dawkę naprawdę kąśliwego i porządnego metalowego pierdnięcia w stylu groove/death, taki walec na przyśpieszonych obrotach, automatyczna maszynka do mielenia…

No itepe itede. Lecz tymczasem naszpikowana naleciałościami i zagrywkami nu metalu i hardcore płyta „Buried Face Down”, jak dla mnie, nie pozostawia po sobie żadnych wrażeń. Jest pusta jak skarpeta, a jak jest już coś ciekawego, to skutecznie zostaje to unicestwione przez wyżej opisane maniery muzyków. Sorry, jak dla mnie to kiedyś PANTERA powiedziała praktycznie wszystko w tym temacie. Jak mam słuchać takich amerykańskich dźwięków, to wolę zespół DISSARAY, który może nie ma mocnego pierdolnięcia, ale jest stricte metalowy, a ONE LAST SIN zamiata taki hardcore sam w sobie i jest lepszy od wynalazków typu SAD EYED ANGEL. Przykro mi niezmiernie, chlip-chlip, ta kapela trafiła nie pod ten adres, chlip-chlip, gdzie jest chusteczka?! Album „Buried Face Down” po prostu mnie męczy, nudzi, chwilami wyrywa z letargu, by za chwilę ponownie ukołysać. Przysnąłem i tafla mi poszła bokiem z jamy ustnej. Dawać tu na odtrutkę „Pleasure To Kill” albo „Deicide”! [von Mortem]

Sad Eyed Angel, Danny Lee, 230 A Dorothy Dr., Somonauk, IL 60552, USA; sadeyedangelmusic@yahoo.com; www.myspace.com/sadeyedangel