SADISTIK FOREST Death, Doom, Radiation `12

SADISTIK FOREST… Tego typu „trve” metalowe nazwy zawsze wywołują u mnie ironiczny uśmiech. Często okazuje się, że pod tego typu szyldem kryje się przeciętny zespół. Całe szczęście w tym przypadku jest zupełnie inaczej, gdyż Finowie na swoim krążku „Death, Doom, Radiation” serwują nam porządny kawał death metalu z prawdziwego zdarzenia. Jest to drugie wydawnictwo tej istniejącej od 2007 r. grupy. Powiem szczerze, że pierwszego nie znam, ale po tym, co usłyszałem na nowym albumie, myślę, że nadrobię te zaległości. Płyta oferuje wszystko to, czego wielbiciel metalu śmierci potrzebuje. Już na samym wstępie dostajemy bowiem po gębie solidnym riffem oraz tłuściutkim dźwiękiem perkusji. Gdy po chwili słyszymy wokal, już wiadomo, że będzie dobrze i tak też jest do samego końca krążka. Skoro wspomniałem o wokalu, przyznam od razu, że stanowi on dla mnie najmocniejszy element twórczości SADISTIK FOREST. W przeważających fragmentach gardłowy operuje bardzo dobrym, niskim, potężnym, chrypliwym growlem, który momentami może nawet przypominać unikalne wyziewy „mikrofonisty” legendarnego DEMILICH, ale to być może zbyt pochopne wnioski. Zasadniczo wokal ten zbliża się do typowego brutal death metalowego wyrzygu. Markus Makkonen nie ogranicza się jednak tylko do growlu i czasami prezentuje też skrzeczące odgłosy podchodzące nieco pod black metal. Są one trochę słabsze niż partie growlowane, ale w żadnym razie nie ma z tym dramatu. Ważną część „Death, Doom, Radiation” stanowi bas. Jego dźwięki są bardzo wyraźnie wyeksponowane i klarowne. Niektórym może to odrobinę przeszkadzać, ale mi takie zestrojenie odpowiada. Przejdźmy do gitar. Riffy są bardzo rzetelne i mocne. Momentami pojawiają się całkiem ciekawe, odrobinę melodyjne solówki, które dobrze wkomponowują się w ogólne brutalną muzykę. Generalnie oscyluje ona wokół szybkich i średnio-szybkich temp. Jedynym wyłomem od tej zasady jest zamykający album utwór „Violent Confrontation”, w którym od samego początku Finowie przejeżdżają przez nas powolnym i skutecznie kruszącym wszystkie gnaty walcem. Na koniec, jako ciekawostkę, warto zauważyć, że okładkę płyty zaprojektował Juha Vuorma, grafik znany ze współpracy z takimi markami jak AUTOPSY, EDGE OF SANITY czy USURPER. Co prawda widziałem lepsze obwoluty, jednak to zupełnie poboczna kwestia, gdyż zawartość drugiego studyjnego albumu SADISTIK FOREST jest wysokiej klasy i zdecydowanie warto wejść z nim w bliższe relacje. Dzięki „Death, Doom, Radiation” przekonałem się, że również fińskie lasy kryją wiele dobrych dźwięków. Odkrywanie tego typu podziemnych kapel to czysta przyjemność. [A’Tomek] 

Sadistik Forest, www.sadistikforest.com, www.myspace.com/sadistikforest

Violent Journey Rec., contact@violentjourneyrecords.com; www.violentjourneyrecords.com