SANCTUS INFERNUM Sanctus Infernum `08

ImageSANCTUS INFERNUM „Sanctus Infernum”
CD `08 (BadMoodMan Music)

Image

 

Duszę członków SANCTUS INFERNUM posiadł sam szatan! Skutkuje to muzycznym opętaniem, ale wcale nie na kanwie maniakalnie szybkich i ultra agresywnych dźwięków. Płyta zatytułowana po prostu „Sanctus Infernum” jest bardzo zła i mroczna z innego powodu. Znajdują się na niej ciężkie, przytłaczające hymny na cześć Upadłego! W stylu bogów z CELTIC FROST, BOLT THROWER, a nawet CANDLEMASS. Ekipa Amerykanów tworzy muzykę w wolnych (prawie doomowych) i średnich tempach. Utwory są wewnętrznie spójne i wyjątkowo „zrównoważone” – w tym sensie, że jak już się kapela zdecyduje na jakiś rytm albo melodię (która powszechnie jest na krążku obecna), to tak już jest przez całą kompozycję. Poszczególne pulsacyjne fragmenty przetaczają się z miarowymi riffami, a czasem zdarzają się przyspieszenia, o których trzeba powiedzieć, że są one płynne w kontekście całej struktury. Nierzadko SANCTUS INFERNUM wprowadza gitarę akustyczną, która kreuje i jeszcze podkreśla klimat zawarty na albumie. Solówki na gitarę elektryczną też się zdarzają i wypadają całkiem dobrze (a wygrywa je były członek MANILLA ROAD). Wokal to taki zniekształcony growl, którego upiorność pasuje do muzyki. Tak więc zespół ten operuje środkami wyrazu, które czynią z debiutu „Sanctus Infernum” bardzo atmosferyczny akt, tym samym nadając temu albumowi naprawdę szatańskie oblicze. Poza tym całość brzmi „twardo”. Bez wątpienia SANCTUS INFERNUM wzoruje się na klasyce (kłania się BLACK SABBATH), ale to żaden zarzut. Wręcz przeciwnie – w czasach, kiedy black gra się albo w sposób symfoniczny, albo maksymalnie archaiczny, grupa ta ma trochę inne spojrzenie i łączy ten gatunek wręcz z doom metalem. I chwała jej za to! [Kasia]

Sanctus Infernum, www.myspace.com/sanctusinfernum
BadMoodMan Music, Evgeny Semenov, per. Molodogvardeysky 6-21, Orel, 302016, Russia; www.myspace.com/badmoodman