SARATAN Martya Xwar `12

Płyta SARATAN „Martya Xwar” przeleżała swoje, zanim zdecydowałem się podjąć działania zmierzające do opisania jej zawartości. Jest to album przez duże A. Zwykle zabieram się do opisywania takich, jak jeż do kopulacji i tu odstępstwo także nie wystąpiło. Dla ostudzenia emocji na wstępie może powiem tylko, że SARATAN to zespół z miasta śmierdzącego smogiem cały rok i straszącego swym wyglądem wymokniętym pudlem, Smokiem spod Wawelu, w którym ja również mam okazję żyć. Zespół wcześniej mi nieznany i niedostępny – zespół, który stworzył na płycie „Martya Xwar” niesamowicie dopracowaną muzykę i znów przez duże coś tam pisaną. Wiem, że w obecnym zalewie komercyjnego gówna, darmowego dostępu do wszelkiego dobra kultury i ogólnej plastikowości taka muzyka nie ma racji bytu i jakiegokolwiek przebicia się, chyba że ktoś włożyłby w nich tyle kasy, co w BEHEMOTH i wytworzył plastikowe opakowanie w czarno-różowym kolorze lukrowanego diabła z odpustu. Mało to pozytywne, ale grając bardzo techniczny konglomerat thrash metalu, muzyki etnicznej, czy wstawek z muzyki klasycznej, co ważne – bez obniżania ich poziomu, nie da się dotrzeć do więcej niż może kilku tysięcy chętnych. Tak to widzę. Album jest długi, przemyślany w każdym detalu i warstwie. To nie pure fucking thrash złożony z pięciu riffów i zgrany po chlańsku w sali prób. Ci goście musieli się napracować i to niemało, oraz dołożyć do tego wzbudzające szacunek umiejętności i pomysły. Podczas pierwszego i przypadkowego przesłuchania pomyślałem, że przecież doskonale, jeśli już nie na pamięć, znam płyty „Chaos A.D.” i „Roots” pewnej grupy z Brazylii, niemniej po kolejnych i nieprzypadkowych przesłuchaniach musiałem zrewidować swoje przemyślenia. Skojarzenie pierwsze zwykle ma coś w sobie i nie wycofuję się z niego, aczkolwiek SARATAN, jak mało kto, ma swój styl. Trudno to, co panowie nagrali, pomylić z kolejnym krążkiem w odtwarzaczu. Thrash, jaki wali z kolumn, jest bardzo oczywistym thrashem, niemniej zmiksowanie go z technicznym death metalem i rozbudowane, połamane struktury tworzą coś z każdej strony zaskakującego mnie bardzo i co chwilę. Wstawki i zabawy złożone z dziwnych instrumentów nasuwają oczywiste skojarzenia z rejonami morza śródziemnego i terenów, na których żyją dziś muzułmanie, a kiedyś odbywały się przygody Jezusa i jego pobratymców, kolegów i koleżanek. Gdy zapoznałem się z przekazem słownym i wizualnym wydawnictwa „Martya Xwar”, potwierdziłem te skojarzenia, przynajmniej po części. Pojawiły się tu starzy bogowie i religie konkurujące o popularność w czasach przed i około jezusowych (asyryjscy, babilońscy, kto ich tam wie, w końcu np. wspominany tu w jednym tytule Belzebub pochodził gdzieś z tamtego świata i wierzeń, choć kogo to w sumie interesuje…). Oczywiście dziś sprowadzeni do mroku, diabła sodomii i gomorii. Na albumie SARATAN nawet ładnie zostało to skorelowane i współtworzy klimat. Mnie płyta „Martya Xwar” podoba się jako nierozłączną całość i myślę, że w takich kategoriach należy ją spożywać i wtedy najlepiej wchodzi, jak wódka z kolegami, jak pisał wieszcz. Niemniej gdybym miał wyróżnić utwory, mnie szczególnie przypadłe do gustu, to byłby to drugi, czyli „Mastema”, za jakiś przykop połączony z walcowatą agresją i „Silent Sound of Mourning”, ten w zasadzie za przymioty odwrotne i dziwaczny, psychodeliczny nastrój, przystający bardziej do black czy dark (istnieje jeszcze taki?) metalu. No i kompozycja kończąca album (zapewne tu umiejscowiona jako mocne zakończenie) jest bardzo interesująca, jak na rejony, w których porusza się SARATAN. Choć może lepiej nie wyrywać członków z tego cielska i potraktować „Martya Xwar” jako muzyczny monolit, jak już pisałem…? Podsumowując, jest to bardzo mocna pozycja na metalowym rynku. Bez cienizny, upychania niedoróbek byle czym. Dopracowanie, profesjonalizm i kawał roboty ze świetnym efektem. Nie da się nie docenić kunsztu SARATAN, nie trzeba się silić i szukać szczęść w nieszczęściu. Płyta „Martya Xwar” doskonale obroni się sama. [Jon Kramer]

 

 

Saratan, saratan@interia.pl; www.saratan.pl, www.myspace.com/saratanband, www.facebook.com/saratanband

Massacre Rec., Rauheckstr. 10, D-74232 Abstatt, Germany;  www.massacre-records.com