SAWBLADE Reminiscence `14

digiCD `14
Ocena: 5/6
Gatunek: thrash metal, metalcore

Stolyca nasza to wioska wcale nie taka mała, nie dziwota zatem, że tamtejszy metal ma dużo do zaoferowania. Debiutanci raz za razem wyrastają jak grzyby po deszczu i na brak świeżej dawki wrażeń narzekać nie można. Do grona młodych zalicza się właśnie SAWBLADE, które rzuciło nam ochłap ochrzczony imieniem „Reminiscence”. Tłusty digi rozchyla się na lewo i prawo, wypada z niego aromatyczna książeczka, w środku stylówa pełną gębą, okularki-żaluzje, fancy fryzurki, wszak wyglądać trzeba, jak na rockstar przystało, huehue. Ale to tylko zewnętrzna otoczka. Prawdziwe mięso, sam sok i esencja to te całe dziewięć piosenek (śpiewają, więc piosenki, choć jak jakaś kapela ryczy, to jak dla mnie też grają piosenki). To, co wydaje mi się dość ciekawe, to fakt, że zazwyczaj jeśli jakaś kapela wyprztyukuje się z dobrych pomysłów, to robi to w pierwszych kawałkach, a końcówka stanowi dopychanie tak, by uzbierać trochę materiału na pełną płytę. W przypadku SAWBLADE wprawdzie nie odniosłem wrażenia, że stosują taktykę dopychania średnimi pomysłami, ale zauważyłem coś innego. Zdawało mi się wręcz, że to właśnie na końcu są te najlepsze kawałki. Szczególnie mam tu na myśli mocno wpadające w ucho i może lekko ckliwo-nostalgiczne „Believe” oraz spory, bowiem ośmiominutowy „Sound of Heaven”, który w tym czasie pokazuje naprawdę sporo. Spuszcza łomot w pierwszych 20 sekundach i, niczym niezrównoważony pacjent psychiatryka, nagle wrzuca błogi spokój. A jest to dopiero początek tego monumentu. W jego trakcie pojawia się jeszcze sporo pomysłów, w tym również zacny refren. Magnetyzm tego wydawnictwa jest o tyle ciekawy, że poza końcowymi, naprawdę udanymi songami, nie jest to jakaś niesamowity album, a mimo to raz za razem do niego wracam. O ile niejednokrotnie trafiłem na płyty, które robiły dobre wrażenie, ale nasycałem się nimi dość szybko, tak tą nasycić się nie potrafię. Ten melodyjny bękart, którego ojcostwo jest naprawdę trudne do ustalenia, rzeczywiście się sprawdza. Czuć w tym wszystkim przeróżne inspiracje, chłopaki ze SAWBLADE czerpią z szeregu gatunków ciężkiego grania, a efekt tego taki, że płyciwo przyciąga. Dlatego dzisiaj po raz kolejny będę musiał sobie odpalić krążek „Reminiscence”, a powyższe wypociny podsumować stosownie wysoką oceną. Nie muszę dodawać, że warto zbadać. Bo warto. Ale nie dodaję tego. Sami już wiecie. [Soulcollector]

 

Sawblade, management@sawblade.pl; www.sawblade.pl, www.facebook.com/sawbladeband