SAXON Into The Labyrinth `09

SAXON Into The Labyrinth

Przyznam, że bardzo trudno napisać obiektywną recenzję dotyczącą muzyki zespołu, którego twórczość wielbi się ślepą i bezkrytyczną miłością. Zespołu, na którego płytach uczyło się i wychowywało… Na każdy krążek SAXON zawsze czekałem z wypiekami i infantylnym wręcz podnieceniem. Nie inaczej było przy okazji „Into The Labyrinth”. Na kilka miesięcy przed wydaniem albumu, głównie za sprawą iście rockowego singla „Live to Rock”, czułem, że zbliża się prawdziwy opus magnum.

I nie pomyliłem się. Muzyka Anglików – Anno Domini 2009 – jest naturalną pochodną poprzednich trzech płyt. Trudno się zresztą dziwić grupie, że podąża tym tropem, skoro takie wydawnictwa jak „Killing Ground” z roku 2001 czy wydany trzy lata później „Lionheart” pozwoliły, zapomnianej na przełomie lat `80 i `90 kapeli, znów powrócić do ścisłej pierwszej ligi metalowego grania na świecie.  Na „Into The Labyrinth” jest wszystko to, czego oczekuje się od rasowych zespołów spod znaku heavy. Siłę, energię, moc, a z drugiej strony nieprzesłodzoną melodyjność i pompatyczność – bo heavy metal właśnie ma taki być: pompatyczny, ale nie groteskowy. Twórcy „Wheels Of Steel” oraz „Crusader”, praktycznie od swojego debiutu w 1979, zawsze potrafili właściwie balansować między melodią, a ciężkimi brzmieniami. Nie inaczej jest na „Into The Labyrinth”. Najnowsze dzieło SAXON to album, który zwyczajnie kopie po tyłkach! Brzmienie zwala z nóg – bardzo blisko koresponduje z klimatem BLACK LABEL SOCIATY. Wielkie brawa za wyśmienitą producencką robotę należą się wokaliście Biffowi Byfordowi i Charliemu Bauerfeindowi. To kolejna płyta, którą razem przygotowali i według mnie osiągnęli najlepszy efekt. Riffy mają stalowe mięśnie, ba, rzekłbym nawet – bicepsy, a gitarowe solówki Paula Quinna i Douga Scarratta to prawdziwy majstersztyk. No i ten rozpoznawalny od pierwszej frazy wokal. Biff Byford jest jak wino, im starszy, tym lepszy. Coś niespotykanego jest w tych anglosaskich gardłach, że mimo upływu lat i Byford, i Dickinson, a nawet Halford wciąż rozdają karty i mało kto może się do nich zbliżyć. Osobiście uważam, że SAXON na 30-tą rocznicę debiutu przygotował dzieło, które już teraz kandyduje do miana najlepszej płyty 2009 roku. Co można dodać więcej? Gorąco polecam „Into The Labyrinth”, chociażby ze względu na wielkie zasługi SAXON w przeszłości. [Sebass]

Saxon, management@saxon747.com; www.saxon747.com, www.myspace.com/planetsaxon