SEITA – Asymmetrical Warfare ’12

Z brazylijskim kwartetem SEITA zetknąłem się przy okazji ich debiutanckiego materiału „Imprint Forever”. Było to dokładnie cztery lata temu. Wtedy SEITA jawiła mi się jako zespół enigmatyczny, kompletnie z innej bajki, ale z potencjałem.
Tym razem w ręce wpadła mi ich pełna debiutancka płyta „Asymmetrical Warfare”.

Materiał z którym przyszło mi się zmierzyć teraz, to zdecydowanie dojrzalsza wersja poprzedniej płytki. Ale jak mogło być inaczej skoro za stołem mikserskim usiedli tacy „fachmani” jak Daniel Bergstrand and Rickard Sporrong?
Dziesięć kompozycji niezwykle soczystych w brzmieniu, to kwintesencja thrash metalu w mistrzowskim wydaniu. Nie ma co ukrywać, robota Bergstranda i Sporronga to najwyższych lotów „profeska”.

Czym jeszcze charakteryzuje się album „Asymmetrical Warfare”? Nie chciałbym spłycać mojej recenzji, ale nie trzeba być specjalistą żeby w nowym albumie SEITA nie odkryć wpływów starej dobrej szkoły „seputurowego” thrash metalu. Wnikliwi słuchacze odnajdą w „Asymmetrical Warfare” także delikatną  nutę „Nowego” w metalu. Na szczęście to przysłowiowe „Nowe” w twórczości SEITA  jest reprezentowane dość oszczędnie i nie ma nic wspólnego z tym co prezentują kapele pokroju LAMB OF GOD (wrrr… jak ja tego nienawidzę).
Miażdżące gitary, przebojowy agresywny wokal i matematycznie dopracowana sekcja rytmiczna. Co ci Brazylijczycy mają takiego, że potrafią grać thrash metal jak nikt inny? Polecam „Asymmetrical Warfare”, bo gdybym tego nie zrobił ogoliłbym się na łyso! [Sebass]

Kontakt: www.seitaofficial.com ; seitaband@gmail.com
http://www.saol-music.com/