SEITA Imprint Forever `08

Bardzo długo zastanawiałem się, jak podejść do muzyki Brazylijczyków z SEITA. Nie będę ukrywał, że nigdy nie byłem wielkim miłośnikiem zespołów grających po amerykańsku. Kapele typu TRIVIUM, WALLS OF JERICHO czy LAMB OF GOD zwyczajnie odpychają mnie swoją stylistyką i podejściem do muzyki. Niestety SEITA także czerpie z dokonań swoich amerykańskich odpowiedników, ale na szczęście robi to subtelniej i oprócz powyższych wpływów gdzieś w oddali słychać SLAYERa, SEPULTURĘ bądź SOULFLYa, a nawet szczyptę siermiężnego death metalu.

„Imprint Forever” to – nie wliczając intra – sześć konkretnych i kopiących po tyłkach utworów. Lawinę rozpoczyna tytułowy. Początkowe riffy – typowo death metalowe (dalekie skojarzenie z VADER) przekształcają się w coś na kształt souflayowej łupanki. Podobne patenty słychać, w większym lub mniejszym stopniu we wszystkich pozostałych kompozycjach. Takie jak „Not A Matter Of Pride” czy „Fire And Pride” mogłyby spokojnie znaleźć się na najnowszych dokonaniach braci Cavalerów lub wspomnianego już SOULFLY, a „Speaking With Ghosts” bez kłopotów zmieściłby się w set liście jednej z ostatnich płyt SLAYERa. Czy to dobrze, czy źle, pozostawiam ocenie słuchaczy. Ja stwierdzam jedynie, że EPka „Imprint Forever” to coś więcej niż ta cała północnoamerykańska papka i słucha się jej zdecydowanie przyjemniej. Ciekawostką jest fakt, że kapela SEITA na co dzień stacjonuje w Holandii i właśnie w Europie próbuje szerzej zaistnieć na rynku ciężkiej muzy. Płyta „Imprint Forever” została wydana przez zespół własnym sumptem i muszę przyznać, że panowie zrobili to zawodowo. Dodatkowy plusem było zatrudnienie Danny`ego O`Really (DEICIDE, BIOHAZARD, NAPALM DEATH) do współpracy nad miksami i masteringiem tego dema. Mam nadzieję, że determinacji tej grupie nie zabraknie, a wszystko potoczy się tak, jak sobie muzycy zaplanowali, bo potencjał SEITA ma spory… [Sebass]

Seita, www.seitaofficial.com / www.myspace.com/seitaofficial