SEKTARISM Les Son Des Stigmates `12

Doom metal ma tak różne oblicza i przyjmuje tak rozmaite formy, że przeciętny słuchacz muzyki metalowej nie jest nawet świadom, że kojarząc styl z powolnym i ciężkim graniem opisuje zaledwie czubek (nie wierzchołek) góry lodowej. Do tego przepastnego worka można wrzucić dziesiątki odmian i podgatunków, gdzie wspomniany ciężar i wolne tempo są jedynie wyznacznikiem do muzycznych poszukiwań i eksperymentów. Dlaczego o tym piszę? Bo w takich właśnie kategoriach postrzegam SEKTARISM, francuski projekt muzyków MALHKEBRE i DARVULIA. Fakt, że wszyscy spotkali się wcześniej pod pierwszym z wymienionych szyldów i przewinęli się przez kilka innych black metalowych załóg, też może mieć znaczenie. Co bowiem prezentuje SEKTARISM na albumie „Les Son des Stigmates”? W założeniu funeral doom, czyli jeden z tych najwolniejszych, najmroczniejszych i najbardziej ponurych gatunków. Nie brak tu jednak eksperymentów dronowych czy wręcz noise’owych, a wszystko to podlane czarną i gęstą atmosferą satanistycznego rytuału. I choć wszystkie punkty styczne się zgadzają, a materiał powinien mną wstrząsnąć i zachwycić, nic takiego się nie wydarzyło. Przede wszystkim, zespół poszedł na łatwiznę i na debiutancką płytę złożył materiał z dwóch demówek nagranych w 2011 roku. A biorąc pod uwagę produkcję, a raczej jej programowy brak, nie sądzę, by były to nowe, zmienione wersje. Po drugie, bardzo przeszkadza mi wokal Eklezjas’Tik Berzerka. Oczywiście jego zasług dla black metalu jako założyciela wytwórni Battlesk’rs Productions negować nie zamierzam, robotę, jaką wykonuje na co dzień w MALHKEBRE, też mogę tylko chwalić, w SEKTARISM jego wokal jednak przeszkadza. Wysunięty nadmiernie na przód, bardzo często kłócący się z muzyką, co samo w sobie jest pomysłem zaszczytnym, jednak w ostatecznym rozrachunku okazuje się pomysłem chybionym. Bo po trzecie SEKTARISM próbuje okiełznać dźwiękowy chaos, skacząc pomiędzy najbardziej eksperymentalnymi gatunkami doom metalu (i nie tylko), ale zatraca się w tym wszystkim to, co w takim graniu najważniejsze, czyli atmosfera i transowość. Wspomniany rytualizm również rozpływa się w co bardziej eksperymentalnych momentach, a jak wspominałem, częściej przypomina to próbę przekrzyczenia instrumentów, niż wytworzenia specyficznego klimatu. Bardzo lubię granie wolne, eksperymentalne, bluźniercze także. Ale na albumie „Les Son des Stigmates” nastąpił przerost formy nad treścią. Jest Mrok, jest Zło i tyle. Wyszedł materiał naprawdę odpychający i bluźnierczy, nie mający jednak najmniejszych szans na uzyskanie statusu kultowego. Nie zapomnę tej płyty, ale i nigdy do niej nie wrócę. [Shadock]

 


Sektarism,
eklezjastik.berzerk@sektarism.org; www.sektarism.org, www.reverbnation.com/sektarism, www.facebook.com/sektarism

Daemon Worship Prod., www.daemonworship.org