SEPTEM Septem `13

CD `13
Ocena: 4,5/6
Gatunek: heavy metal

Włoski SEPTEM ma na swoim koncie jedną długogrającą płytę, którą poprzedziła krótka epka. Mimo to, materiał z długograja „Septem” jest niezwykle dojrzały, przemyślany. W końcu kapelę nie tworzą młokosy z meszkiem pod nosem, tylko dojrzałe i doświadczone metaluchy. Nie jest to klasyczny heavy metal, w muzyce SEPTEM pojawia się sporo odniesień do mocniejszych gatunkowo patentów (od czasu do czasu wrzask, growl, który spokojnie mógłby się znaleźć na jakimś thrashowym czy black metalowym albumie). To jednak tylko dodatek, 97% wokali to czyste heavy zaśpiewy, czuć trochę pana Kiske, który co jak co, ale odcisnął wyraźne piętno na rzeszach heavy metalowych wokalistów. Słychać to we współczesnej sztuce, za to kochamy w końcu ten gatunek. Wokale mogą się podobać, nie są przekombinowane, nie jest to też zadufane kogucie pianie. Po prostu dobrze skrojone patenty znane od wielu lat na scenie, doskonale sprawdzające się przez cały czas. Album „Septem” otwiera niezwykle przebojowy riff „Mind Loss”. Wpadająca w ucho melodia, powolne stopniowanie napięcia, fajnie zaaranżowane, dobrze brzmiące bębny. Jest w nim cała masa klasycznych zagrywek. SEPTEM czerpie garściami z klasyki, ale wprowadza sporo rytmizacji, która raczej w heavy nie do końca znajdowała miejsce. Sporo riffów opiera się na biciu podwójnej stopy, patenty te prędzej możemy odnaleźć w thrashu, znanym choćby z „Coma Of Souls” KREATORa („Cold Dead Heart”), niż w rdzennie galopującym trendzie mistrzów z IRON MAIDEN. SEPTEM jako całość trzyma równy poziom i z płytą obcuje się w sposób nienaciągany. Nie miałem ochoty ani przeskakiwać utworów, ani wyrzucić płyty z odtwarzacza. Słucha się tego dobrze jednym cięgiem, ale jak to w przypadku tego typu zespołów, brakuje trochę oryginalności, tego niepowtarzalnego pierwiastka, który zatrzyma w nas daną kapelę na zawsze (bądź na dłużej). Z drugiej strony w obecnych czasach trudno odnaleźć taki element oryginalności, a czasy świetności heavy metalu bezpowrotnie minęły wraz z latami osiemdziesiątymi. Niemniej jednak warto się z materiałem „Septem” zaznajomić. Szukanie dziury w całym nie ma sensu, bo to, co na swoim debiucie pokazał SEPTEM, wielu kapelom się po prostu nigdy nie udało i nie uda. [Sabian]

Septem, www.facebook.com/septem.laspezia1