SICKBAG, DEFORMED, ETERNAL BLEEDING – 27.06.2006, Tarnów

Tour`ture Codex:
SICKBAG, DEFORMED, ETERNAL BLEEDING

27.06.2006, Tarnów, „Przepraszam”

W końcu jakiś sensowny koncert w Tarnowie… Szkoda tylko, że trochę kulała promocja. Ja dowiedziałem się o imprezie kilka dni wcześniej z internetu. Zresztą kilka innych osób również nie miałoby pojęcia o imprezie, gdyby nie fakt, że po prostu przechodzili obok lokalu i zobaczyli plakat. Kolejny problem to termin – środek tygodnia, wakacje, a jakie panowały wtedy temperatury, wszyscy chyba pamiętają. To wszystko, ale również wrodzone lenistwo niektórych przełożyło się na żenująco niską frekwencję. Postanowiłem sprawdzić u źródła, ile dokładnie sprzedało się biletów… Mniej więcej tyle osób sam naliczyłem – piętnaście! Oprócz tego oczywiście muzycy i kilka osób związanych z klubem. Słowem – żenada.
Był to pierwszy koncert w ramach mini trasy Tour`ture Codex. Dzień później ekipa w składzie SICKBAG, DEFORMED, ETERNAL BLEEDING zawitała do Krakowa, a następnie odbyły się trzy imprezy na Słowacji i jedna na Węgrzech. Naprawdę szkoda, że na samym początku tej wyprawy panowie byli do tyłu z kasą. Cóż, ważne, że chciało im się wyjść na scenę i zagrać w takiej sytuacji.
Na wstępie drobne opóźnienie, ale w tym okrutnym upale nawet mi to strasznie nie przeszkadzało. Siedziałem sobie spokojnie i spijałem kolejny browar, czekając aż zespoły wreszcie dotrą na miejsce. W końcu przyjechali i zainstalowali się, a ja niechętnie ruszyłem swoje zwłoki do środka klubu.

Na dobry początek panowie z ETERNAL BLEEDING od razu przykurwili, aż miło i momentalnie stało się oczywiste, o co w tym wszystkim chodzi. Typowy brutalny death metal rodem z USA. Czyli nic oryginalnego, ale w tym gatunku muzyka ma przede wszystkim prać po ryju, a Słowacy wiedzą, jak to robić. Może nie robią tego wybitnie, ale na pewno bardzo solidnie i sprawnie. Zresztą w takim graniu sprawność techniczna to podstawa. ETERNAL BLEEDING jako otwieracz tej imprezy sprawdził się znakomicie, można się tylko przyczepić do zbytniej statyczności, ale też nie było tragicznie.
Image
Kto jeszcze nie widział DEFORMED na żywo? Ilości zagranych koncertów zazdroszczą im chyba wszyscy w tym kraju. W samym Tarnowie był to już ich trzeci gig, więc spodziewałem się, że przynajmniej kilkadziesiąt osób pofatyguje się do „Przepraszam”… Wojtas widząc, że miejsca jest sporo, postanowił to wykorzystać, zamiast ograniczać się na stosunkowo małej scenie. Dzięki temu można napisać, że pod sceną działo się sporo… DEFORMED zniszczył i zamordował. Nikt się nie przejął frekwencją, a kapela z Suchej Beskidzkiej dała z siebie wszystko i chwała jej za to. Można było usłyszeć zarówno numery z udanego debiutu, jak i nowe pioseneczki pochodzące ze splitu z ANTIGAMA. Warto jeszcze wspomnieć, że muzycy w końcu zrezygnowali z kitli, co moim zdaniem było bardzo dobrym posunięciem.

ImageNa deser zaprezentował się francuski SICKBAG. Podobnie jak w przypadku ETERNAL BLEEDING, także nie znałem wcześniej tej formacji. Spodziewałem się czegoś ciekawego i nie zawiodłem się ani trochę! Muzykę tej kapeli często określa się mianem crossover/grind i trudno wymyślić jakąś  bardziej sensownią szufladkę. Oprócz grindu nie jest chłopakom obcy ani death metal, ani hardcore. Ich technika również stoi na wysokim poziomie i miejscami panowie mocno mieszają. W tym całym tyglu nie brakuje jednak agresji ani dynamiki. SICKBAG na żywo po prostu wyrywa z butów. W dodatku był to koncert bardzo żywiołowy – podobnie jak wcześniej Wojtek z kapeli DEFORMED, także Francuzi bardzo dobrze wykorzystali przestrzeń przed sceną…

Cała impreza była bardzo udana. Oczywiście od strony muzycznej. Wszystkie trzy zespoły grały brutalnie, ale jednocześnie wszystkie prezentowały coś zupełnie innego. Nie sposób było się nudzić. W kwestii brzmienia też nie ma się co czepiać. Wiadomo, że w takiej nawałnicy dźwięków może czasami brakować selektywności, ale ogólnie było naprawdę dobrze. Dodam jeszcze, że na pozostałych koncertach tej mini trasy grały różne lokalne supporty. W Tarnowie takiego zabrakło, ale po dłuższym zastanowieniu przestałem się dziwić, bo na dobrą sprawę obecnie nie ma w tym mieście grupy, która wpasowałaby się w ten różnorodny zestaw. Coś się wykruszyli tutaj zatwardziali grindowcy i inni brutaliści… Ale co tu dużo pisać – zawrotna liczba piętnastu osób na koncercie też o czymś świadczy…

 

[Mirek]