SICKCUNT Sickcunt `08

SICKCUNT Sickcunt

SICKCUNT to dziadowski zespół:-). A przynajmniej tak kiepsko prezentuje się na swojej pierwszej płycie nazwanej po prostu „Sickcunt”. Niby jest to compact disc (CD:-)), oficjalnie wydany, z logiem wytwórni Coyote, ale brzmi jak demówka nagrana w garażu, w salce prób albo podczas marnie nagłośnionego koncertu. Wszystko jest przytłumione, gitary nie mają ciężaru, perkusja jakaś garnkowata, a bulgoczący wokal jest niezrozumiały. To na wstępie dyskwalifikuje kapelę.

Bo nawet death/grind ma obecnie swoje standardy jakości, poniżej których nie wypada schodzić. Inna sprawa, że utwory SICKCUNT same w sobie do ciekawych nie należą i tłuczą się bezmyślnie. Grupa porusza się w wolnych i średnio-szybkich tempach. Jednak nawet gdy podkręca obroty, muzyka nie ma mocy, nie kopie, niczym nie poraża. Zresztą perkusista nie wyrabia, dusi się, gubi w tym pędzie. Zespół nie wypada dobrze ani w agresywnych momentach, ani tych bujających po grindowemu. Karkołomne przejścia i fałszujące gdzieniegdzie uruchomione melodie są odpychające. Wokale są sprowadzone do parteru, eksponowane do minimum. Chodzi o grindowe pomruki i sporadycznie świńskie odgłosy gardłowe:-). Ogólnie muzyczka z albumu „Sickcunt” robi wrażenie chaotycznej, dysharmonicznej, przypadkowej. Po prostu jest denna i kurewsko męcząca. Trwa tylko 31 minut, ale wydaje się, że dwa razy tyle. Bo nic interesującego nie dzieje się w kolejnych utworach, a ogółem jest 27. No i nade wszystko płyta brzmi dupnie… SICKCUNT pewnie chciał być surowy i brutalny, ale przerosło to chłopaków. Zamiast obiecującego debiutu, powstało coś na kształt niedokończonej przedprodukcji, bez masteringu, bez studyjnej, „upiększającej” obróbki dźwiękowej. [Kasia]


Sickcunt, sickcunt@rembler.ru
Coyote Rec., Praskilevich D.A., Prospekt Andropova d.32/37 kv.107, 115487 Moscow, Russia; info@coyoterecords.ru; www.coyoterecords.ru