SIMPLE LIES No time to Waste `12

Wśród nijakości i szarzyzny światowej sceny undergroundowej pojawiają się czasem prawdziwe diamenciki. Z całą pewnością do takich należy zespół SIMPLE LIES. Pod koniec ubiegłego roku światło dzienne ujrzał debiutancki album tych młodych ludzi. Z całą odpowiedzialnością za swoje słowa mogę rzec, że takiego debiutu nie wstydziłby się nikt. W czasach, gdy młode metalowe hordy starają się być coraz bardziej brutalne, coraz cięższe i mroczniejsze, ci młodzi włosi poszli w zupełnie inną stronę. „No time to Waste” to świetna dawka muzyki utrzymana w klimatach szeroko pojętego hard’n’heavy. Jedenaście utworów zawartych na płycie to nie lada gratka dla fanów amerykańskiego southern rocka spod znaku BLACK LABEL SOCIETY, BLACK STONE CHERRY czy L.A. GUNS jak i sympatyków nieco ostrzejszego grania reprezentowanego przez PANTERĘ. Konstrukcja utworów – choć oparta na bardzo prostych schematach – momentalnie zapada w pamięć. Ciekawe, chwytliwe, rock’n’rollowe riffy zdradzają spore umiejętności muzyków i utwierdzają słuchacza w przeświadczeniu, że chłopaki tworząc i wykonując swoją muzykę świetnie się bawią. Sekcja rytmiczna, również spisując się, znakomicie nadaje ostrości i charakterystycznego „poweru”. Całości dopełnia mocny lecz czysty i śpiewny wokal oraz chóralne refreny (nieco przywodzące na myśl nasz rodzimy ACID DRINKERS). Tu nic nie jest na siłę – każdy dźwięk ma swoje miejsce i ma się wrażenie, że tym młodym bolończykom wszystko przychodzi naturalnie. Jednym słowem mamy tu do czynienia z prawdziwymi talentami, pełnymi energii, pasji, radości i satysfakcji z własnych dokonań. Bardzo rzadko się zdarza, że mam kłopot z wyróżnieniem jakichś wybitnych utworów. Przy tej produkcji tak właśnie jest. Na wyróżnienie zasługuje po prostu cała płyta, a wśród utworów świetnych na pierwszy plan wybijają się utwory rewelacyjne jak chociażby „Cowboy Jimmy” czy „1,2,3 Fear”. Są to utwory o bardzo rockowym zacięciu, choć ostatnie trzy kawałki, zebrane pod wspólnym tytułem „Novel of Sorrow” udowadniają, że panowie równie sprawnie poruszają się w nieco odmiennych, mroczniejszych bardziej metalowych klimatach. Za nagrania, miksy i produkcję tej płyty odpowiada Roberto Priori, znany z kapel DANGER ZONE i MORPHOLOGY. Sam będąc niezłym gitarzystą (jego kunszt możemy docenić w balladowym utworze „Like an Angel”) okazał się tu być człowiekiem na właściwym miejscu. Świetne, czyste, pełne choć nieco surowe brzmienie, zdaje się przenosić słuchacza wprost do amerykańskich knajp i klubów rockowych z lat 80 ubiegłego stulecia. Podsumowując te zachwyty, można dodać, że włochom wyszła świetna „muzyka drogi”, która aż się prosi o zapodanie w czasie dłuższych wojaży. Całości tego niezwykle udanego przedsięwzięcia dopełnia ciekawa graficznie i bardzo estetyczna wkładka okraszona bardzo ładnymi zdjęciami. Reasumując – myślę, że nazwea SIMPLE LIES wkrótce będzie szeroko znana, a „No time to Waste” stanie się obowiązkową pozycją zarówno u fanów klasycznego hard rocka jak i ludzi, którzy ostre gitarowe klimaty. Nam pozostaje czekanie na ciąg dalszy tej jakże fajnie zapoczątkowanej twórczości. [Qba]

 

Simple Lies, www.simplelies.com, www.myspace.com/simpleliesrock

 

Buil2kill Rec., www.buil2kill.com, info@buil2kill.com