SINISTER: Rekord świata! 20 pytań w 15 minut! – 21.04.2007

Image Jaki jest SINISTER, każdy wie.
Zespół jakiś czas temu powrócił
na scenę po krótkim niebycie,
nagrał płytę lepszą niż ostatnie
wydawnictwa przed zawieszeniem działalności. Choć nie oszukujmy się – mimo że „Afterburner” nie dorównuje „Cross The Styx” czy „Hate”,
to jednak tendencja jest zwyżkowa.
Obecnie chłopaki przygotowują nowy album, więc może być ciekawie…

Z Aadem rozmawialiśmy przy okazji kolejnego koncertu SINISTER w Polsce, tym razem w Krakowie, w ramach Laboga Metal Show. Podpytaliśmy go o stare płyty, wydawców, a także o inne kapele, w których się udziela/ł oraz życie prywatne…
Aad okazał się człowiekiem małomównym, bacznie ważącym słowa, może nawet
chwilami trochę skrytym :-), ale za to bardzo życzliwym i uśmiechniętym!
I niewiarygodnie szybkim! Nasze wszystkie pytanie roztrzaskał w 15 minut!
 

Witaj ponownie w Polsce! Jak się dzisiaj czujesz? Czy pamiętasz, która to Wasza wizyta w Polsce? Czy widziałeś jakieś ciekawe miejsca w Krakowie bądź innych polskich miastach? Czy też tylko przyjeżdżacie, gracie koncert i jedziecie dalej?

Czuję się dobrze. Nie wiem dokładnie, ale wydaje mi się, że w Polsce byliśmy przynajmniej dziesięć razy. Tak, w większości przypadków chodzi wyłącznie o zagranie koncertu. Zwiedzanie za bardzo nas nie interesuje.

Zapewne odpowiadałeś na to pytanie setki razy :-), ale nasi czytelnicy na pewno chcieliby wiedzieć, dlaczego zdecydowaliście się wrócić pod szyldem SINISTER?

Po rozpadzie SINISTER, w dalszym ciągu grałem razem z Alexem i Paulem – naszym nowym perkusistą, pod inną nazwę. Zrealizowaliśmy jakieś demo, które brzmiało naprawdę dobrze. Wielu naszych przyjaciół mówiło, że ta muzyka jest bardzo podobna do SINISTER. W takiej sytuacji w trójkę przedyskutowaliśmy sprawę i doszliśmy do wniosku, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby reaktywować starą kapelę, tym bardziej że muzyka wcale się nie zmieniła. Zaczęło nam również brakować koncertów i wszystkiego, co było związane z SINISTER. Więc zaczęliśmy ponownie korzystać z pierwotnej nazwy i udało nam się wrócić do Nuclear Blast.

Image

No właśnie, po reaktywacji powróciliście pod skrzydła niemieckiego potentata, który firmuje większość Waszych płyt. Czy podpisanie po raz kolejny papierów z tą firmą było naturalnym krokiem? Czy może szukaliście innego wydawcy? Bo przecież np. po „Aggressive Measures” zdecydowaliście się na współpracę z Hammerheat – dlaczego?

Tak, to był błąd :-). Hammerheat nie zrobił dla nas kompletnie nic, wydał tylko CD i LP i to wszystko. W związku z tym nie byliśmy zadowoleni z tej firmy i zdecydowaliśmy się wrócić do Nuclear Blast, co na szczęście było możliwe. Gdy tylko wznowiliśmy działalność jako SINISTER, zadzwoniłem albo wysłałem maila do Nuclear Blast z informacją, że znowu gramy razem i zapytałem, czy jest szansa na powrót, na co oni błyskawicznie się zgodzili. Chętnie przyjęli nas z powrotem, więc wszystko skończyło się dobrze.

Przez te wszystkie lata, grając w kilku różnych zespołach, współpracowałeś z różnymi wydawcami. Którą z tych firm uważasz za najlepszą? Czy jesteś zadowolony z działań Nuclear Blast na rzecz SINISTER?

Myślę, że Nuclear Blast to dla nas najlepszy wydawca. Współpraca układa się dobrze. Ale muszę dodać, że możemy nagrywać dla Nuclear Blast tylko dopóki gramy death metal – tak nam powiedzieli. Jeśli zdecydujemy się grać jakikolwiek inny gatunek muzyki, to nie będzie dla nas miejsca u nich. Ale oczywiście nie jest to problem; chcemy grać wyłącznie death metal, więc wszystko jest w porządku.

Zastanawia mnie jedna rzecz. Gdy SINISTER zakończył działalność, mówiłeś, że nie wyobrażasz sobie nikogo innego za perkusją w tym zespole niż Ty sam :-). Tymczasem w chwili obecnej tak to właśnie wygląda… Jak się do tego przekonałeś?

Gdy zdecydowałem, że kończę z bębnieniem, wciąż jak najbardziej miałem ochotę na tworzenie muzyki, ale chciałem zająć się tylko wokalem, więc potrzebowaliśmy nowego perkusisty. Alex przekonał mnie, że tak naprawdę nie ma znaczenia, czy to będę ja czy jakiś nowy bębniarz, skoro muzyka się nie zmienia. Teraz już w ogóle mi to nie przeszkadza i czuję się z tym dobrze.

Teraz wyobraź sobie taką sytuację, że po koncercie podchodzi do ciebie jakiś fan i mówi: „Dajesz radę jako wokalista, nawet mi się to podoba, ale i tak uważam, że to Mike jest najlepszym wokalistą, jaki udzielał się w SINISTER”. Jak byś na to zareagował?

Jasne, każdy ma swoje zdanie. Co mogę powiedzieć? Jedna osoba lubi jakąś tam kapelę, a druga nie i tak jest ze wszystkim, więc tak naprawdę to nie dbam o takie rzeczy. Dla mnie najważniejsze jest to, że dobrze się bawię, a kumplom z kapeli podoba się to, co robię, są zadowoleni, więc nie ma żadnego problemu.

Ron, który brał udział w nagraniu „Cross The Styx”, pomagał Wam przez ostatnie kilka lat i jeśli się nie mylę, graliście z nim również w INFINITED HATE. Dlaczego zatem nie poprosiliście go, aby został pełnoprawnym członkiem po Waszym powrocie?

Rona kompletnie nie interesuje granie koncerty. Ma rodzinę i nie ma ochoty na to wszystko, co jest związane z trasami itp. Chce tylko tworzyć muzykę. Obecnie jestem zajęty nagrywaniem nowego materiału INFINITED HATE i robię to właśnie z nim. Teraz sekcja rytmiczna tego zespołu wygląda tak samo jak w SINISTER – czyli Paul na perkusji i Bas na basie.

Image

Czy kiedykolwiek rozważaliście zatrudnienie drugiego gitarzysty? Moglibyście osiągnąć wtedy bardziej zabójczy efekt na żywo…

Nie, nie! Zawsze graliśmy z jednym gitarzystą i chcemy, żeby tak zostało. Wiem, że druga gitara mogłaby wzmocnić nasze brzmienie, ale robimy to, co chcemy i jak chcemy. Naturalnie różni ludzie mogą mieć odmienne opinie i to jest w porządku, ale najważniejsze dla nas jest to, czego chcemy my sami.

W 2001 r. planowaliście wydać na DVD materiał zarejestrowany na Mystic Festival, ale w końcu nie doszło to do skutku. Dlaczego? W końcu jednak wydaliście DVD z materiałem również nagranym w Polsce. Dlaczego zdecydowaliście się zrobić to właśnie w tym kraju?

Naprawdę nie wiem, dlaczego wtedy tak się nie stało. Zaś Metal Mind zaoferował nam to nagranie i powiedzieli nam, że za wszystko zapłacą, za klub, za rejestrację… Więc dla nas była to świetna okazja, z której skorzystaliśmy. Na początku trochę się obawialiśmy, bo dwa dni wcześniej mieliśmy grać na dużym festiwalu w Niemczech i nie byliśmy pewni, czy zdążymy, ale ludzie z Metal Mind wszystko nam porządnie załatwili.

Porozmawiajmy trochę o starych płytach SINISTER… Mój znajomy kupił limitowane wydanie „Savage Or Grace” tuż po premierze. Obecnie to samo wydawnictwo kosztuje trzy razy mniej. Czy to znaczy, że ta płyta nie sprzedała się zbyt dobrze? Co obecnie o niej sądzisz?

Nie, myślę, że radziła sobie całkiem nieźle, ale po prostu jest już stara, więc sprzedawana jest taniej. [prawda jest taka, że płyta jest słaba i nikt jej nie chciał kupować… – Mirek] Choć nie jestem do końca zadowolony z tego wydawnictwa, zresztą wiąże się z tym długa historia. Mieliśmy wtedy sporo problemów z naszym gitarzystą, a także z Rachel i to nawarstwienie kłopotów sprawiło, że straciliśmy motywację do grania. Prawdę mówiąc, zagraliśmy raptem dziesięć prób przed nagraniem tego krążka. Większość utworów nie była skończona, robiliśmy to dopiero w studio, a poza tym praktycznie wtedy w ogóle się nie widywaliśmy, każdy był zajęty jakimiś swoimi sprawami, więc nie działo się zbyt dobrze i dlatego płyta wyszła taka sobie.

Po wydaniu „Creative Killings” przygotowywaliście album z utworami autorstwa innych grup, ale po zakończeniu współpracy z Hammerheat porzuciliście ten pomysł – dlaczego? Czy pamiętasz, jakie kompozycje miały trafić na tamtą płytę?

Tak, po opuszczeniu Hammerheart mieliśmy jakieś problemy. Straciliśmy ochotę na dopracowanie tych coverów na próbach i nagranie tego albumu. Po prostu daliśmy sobie z tym spokój, choć przygotowywaliśmy już kilka. Generalnie wszystkie inne kapele starają się zrobić coś innego, po swojemu, ale dla nas to było proste. Jak już gramy covery, to są to wyłącznie old schoolowe rzeczy, jak na przykład SODOM, TERRORIZEZ, GRAVE czy inne tego typu zespoły.

Image Czy istnieje możliwość nagrania takiego krążka w przyszłości?

Nie wiem. Obecnie pracujemy nad materiałem na nową płytę, Idzie nam to wolno, ponieważ planujemy bardzo długie utwory. Na przykład dwa tygodnie temu skończyliśmy jeden kawałek i trwa on jakieś 10 minut. W sumie przygotowaliśmy już trzy nowe numery i razem trwają 22 minuty. Z jednej strony jest to dla nas coś innego, ale wciąż słychać, że to SINISTER. Po prostu staramy się trochę urozmaicać pewne rzeczy, czasem trochę zwolnimy, czasem jest trochę bardziej melodyjnie, ale całość wciąż jest bardzo brutalna.

Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że muzykę graną przez SINISTER można sklasyfikować w pewnym sensie jako old schoolowy death metal?

Tak, wszyscy tak mówią, ponieważ jesteśmy tacy starzy :-). Moim zdaniem gramy wciąż to samo, co wtedy, gdy zaczynaliśmy, więc może dlatego nasza muzyka jest tak nazywana. Jesteśmy na scenie już tyle lat i myślę, że od początku do końca mamy własne brzmienie, nasza muzyka nigdy nie była zbliżona do jakiejkolwiek innej kapeli… Idąc dalej, taki CANNBAL CORPSE także należy uznać za zespół old schoolowy, od początku miał swoje brzmienie, ale dla mnie to jest po prostu CANNIBAL CORPSE, nie dbam o to, czy jest to old school czy nie. Podobnie jest w przypadku SINISTER, jeśli zatem chcesz nazywać nas kapelą old schoolową, to nie ma problemu.

Czyli zdecydowanie preferujesz tradycyjny, bardziej old schoolowy death metal? A co zatem sądzisz o zespołach pokroju CRYPTOPSY lub na przykład CEPHALIC CARNAGE, które z jednej strony grają szybko i brutalnie, a z drugiej ich utwory są niesamowicie techniczne i pokręcone?

Myślę, że grają naprawdę dobrze, ale dla mnie zbyt technicznie. Czasami wychodzi tak, że po usłyszeniu trzech utworów takiej kapeli nie pamiętam początku, jak to się zaczęło. Wolę, gdy słuchając jakiegoś kawałka mogę za nim choć trochę nadążać. Lubię, gdy w numerze jest klasyczny refren i tego typu sprawy… Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, a te grupy jak najbardziej są bardzo dobre, ale to raczej nie dla nas. Bardziej preferuję old schoolową muzykę.

Co możesz powiedzieć o swoich pozostałych kapelach? Mam na myśli INFINITED HATE, BLASTCORPS i SUPREME PAIN – czy wszystkie z nich są aktywne?

Tak, tak, ale ja zajmuję się w nich wyłącznie wokalami; nie robię nic poza tym. Nie biorę udziału w tworzeniu kawałków, w aranżowaniu. Wszyscy muzycy, z którymi tam się udzielam, to moi dobrzy przyjaciele, którzy po prostu pewnego dnia spytali mnie, czy chciałbym zrobić dla nich wokali. Oczywiście zgodziłem się; w końcu nie zabiera mi to zbyt dużo czasu. Muszę tylko przećwiczyć teksty i wchodzimy do studia. Na przykład razem z SUPREME PAIN zrobiliśmy raptem jedną próbę i weszliśmy do studia, a wszystko przygotowałem sobie w domu.

A dlaczego HOUWITSER przestał istnieć?

Mieliśmy sporo różnych kłopotów. Niektórzy znaleźli sobie dziewczyny i stało się to dla nich ważniejsze od muzyki, więc stopniowo przestawali przychodzić na próby, tracili zapał do grania. Nie chcę mówić, że tak się działo wyłącznie z powodu dziewczyn, ale był to jeden z najważniejszych powodów… Ja rozumiem, że woleli posiedzieć z kobietami i nie jest to żaden problem, tylko że wtedy automatycznie muzyka zeszła na dalszy plany. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę…

Czy uważasz, ze INFINITED HATE czy jakaś inna kapela, w której się udzielasz, osiągnie taką pozycję na death metalowej scenie jak SINISTER?

Nie, ponieważ te grupy rozpoczęły działalność stosunkowo niedawno, zaś zespoły, które istnieją od dawna, typu CANNIBAL CORPSE czy DEICIDE zawsze będą miały swoich fanów. Więc uważam, że w przypadku kapel, w których ja jestem, nie będzie to możliwe.

Image

Aad, masz już 40 lat, reszta chłopaków jest trochę młodsza, ale nie jesteście już nastolatkami. Czy nie stajesz się powoli zmęczony graniem tak brutalnej muzyki?

Nie, lubię to i właśnie dlatego to wciąż to robię. Dobrze się bawię, dla nas wszystkich jest to wyłącznie hobby. Na pewno teraz jest nam trudniej niż kilka lat temu, ale wciąż bardzo nas to bawi, a to jest najważniejsze.

Jak wygląda Wasze życie prywatne? Pracujecie? Macie rodziny, dzieci?

Tak, wszyscy normalnie pracujemy, żyjemy razem ze swoimi kobietami, niektórzy z nas mają dzieci. Moja dziewczyna urodziła miesiąc temu syna. Jestem z niego bardzo dumny. [właśnie kilka dni temu widziałem jego zdjęcie na Waszej stronie internetowej – Mirek] Alex jest żonaty i ma trzyletnią córkę – oni również mieszkają razem. Więc tak, można powiedzieć, że wszyscy mamy rodziny.

Czy te sprawy rodzinne wpływają jakoś na SINISTER? Może gracie przez to mniej koncertów?

Dostajemy naprawdę sporo ofert koncertowych i mamy możliwość zagrania fajnych tras, ale bardzo często musimy odmawiać. Spowodowane jest to właśnie naszymi pracami, ale także dziećmi i po prostu życiem. Nie możemy wyjeżdżać zbyt często, bo wtedy rodziny wariują. Generalnie jest trochę ciężko. Poza tym, że pracujemy, także nasze kobiety nie zawsze są zadowolone z naszych częstych wyjazdów, ale rozumieją to, gdyż robimy to już od tak dawna…

Aad, minęło kilka lat i dlatego chciałbym zapytać Cię o Rachel… Jakiś czas temu powiedziałeś, że skoro się rozwiodłeś, to ona po prostu musiała odejść z INFINITED HATE i SINISTER. Czy to prawda? Czy Wasze problemy osobiste były jedynym powodem? [to pytanie specjalnie padło pod koniec rozmowy, gdyż nie chcieliśmy Aada wcześniej zdenerwować :-) – red.]

Tak, oczywiście. Jest to całkiem normalne i z takiej sytuacji jest tylko jedno wyjście. W przeciwnym razie byłoby ciężko utrzymać to wszystko. Czasami ludzie mówią, że potrafią oddzielić życie prywatne od kapeli, ale to jest naprawdę bardzo trudne. Jeśli pokłócimy się w domu, to na próbie nie będzie „ooooohhhh” [w tym momencie Aad wykonał charakterystyczny gest przytulania – red.] – to po prostu nie jest możliwe. A poza tym kiedy były problemy między mną a Rachel, to pozostali członkowie zespołu bez problemu to dostrzegali i wspólne granie w takim składzie przestawało ich bawić.

To były wszystkie pytania… Dzięki za poświęcony czas!

W porządku, nie ma sprawy.

[Mirek, Arek, Kasia / Atmospheric #13]

Sinister, a.kloosterwaard@chello.nl; www.sinister-hailthebeast.com