SLITVEIN Bloodlust `08

SLITVEIN Bloodlust

Tak to już jest na tym świecie, my wyjeżdżamy do nich zarabiać kokosy (funty), oni przyjeżdżają się nachlać do nas, bo piwo tanie i nasze polskie kobiety (słynące z urody na całym świecie) podrywać. Równowaga w przyrodzie muzycznej musi być. Oni wysyłają płyty nam, a my za te ich miejsko nocne ekscesy zjeżdżamy polskimi „kłerwami”, aż świszczy w powietrzu. Jednak tutaj nie mam serca, „Bloodlust” to materiał dobry, nawet bardzo dobry i jeszcze o wampirach śpiewają – o mamo! Angole z SLITVEIN mają jakieś ciągotki do tej tematyki, historycznie chyba ta krzywizna społeczna odcisnęła na nich piętno. Zresztą wszyscy wyspiarze swoje dewiacje mają, więc co tam, Diana pewnie też była wampirem… Zostawmy to, mimo wszystko. Posłuchajmy muzyki, obejrzyjmy teledysk. Czasem sprawa ma się dość prosto, na płytce dwa utwory i charakterystyka zespołu jest taka, jak trzeba. Osoby to niewątpliwie natchnione, lubiące mrok, pomidorowy sok i nietoperze. Piosenki wzbogacone są o wyeksponowany bas. O mamo! W metalu bas jest przecież zbędny, a tu jest… Dlaczego? No fajnie on tam robi takie różne doły i w ogóle… Hmmm, jak jeszcze posłuchamy tych nad wyraz ciekawych wokali, których można się przestraszyć, to już w ogóle. Żarty, żartami, ale „muzićka” z „Bloodlust” naprawdę ciekawa, posłuchałbym z ciekawości albumu, no powiedzmy takiego do 40 minut. To mogłoby być dobre. Sprawdźcie tych oszołomów z SLITVEIN na MySpace, ręczę, że się spodoba. Ba, grupa wysłała przypinkę dołączoną do płyty, jest tam logo i czerwone kolory. Se noszę na plecaku, żeby inni mi w szkole zazdrościli. Koledzy mają tylko te polskie badziewne, takie z napisem ZHP i szkoła podstawowa numer. Ja to takie zagraniczne, fajne teraz mam i szpanuje. Tylko ściągam przed wejściem do domu, mama nie lubi Anglików, bo ją zaczepiali w restauracji… [Sabian]

Slitvein, www.myspace.com/slitvein