SOLACE OF REQUIEM Casting Ruin `14

CD `14 (ViciSolum Prod.)
Ocena: 3,5/6
Gatunek: techniczny death/black metal

Amerykanie z SOLACE OF REQUIEM rzutem na taśmę wygrali nieoficjalny konkurs na najbrzydszą okładkę roku, choć trzeba przyznać, że skutecznie przykuli tym moją uwagę. Na szczęście, pomijając wątpliwe walory estetyczne obrazka zdobiącego płytę „Casting Ruin”, dalej jest już nieco lepiej. Jest to czwarty album nieznanych mi wcześniej przedstawicieli technicznego black/death metalu z Wirginii. Parafrazując Benedykta Chmielowskiego: jaki jest death/black metal, każdy widzi, ale że nie każdy słyszał SOLACE OF REQUIEM, więc dorzucę kilka słów wyjaśnienia. „Casting Ruin” to zestaw sprawdzonych wzorców amerykańskiego deathu, skomasowanych w dziewięciu utworach rozciągniętych do trzech kwadransów muzyki, czyli standard. Po stronie inspiracji można zapisać wszystko pomiędzy CANNIBAL CORPSE, AUTOPSY czy SUFFOCATION, choć da się u SOLACE OF REQUIEM doszukać śladów prawie wszystkiego, co wydała amerykańska scena, więc każdy może dodać własne nazwy. W aspekcie muzycznym dominuje brutal death metal – szybkie tempa, growling, świdrujące riffy i masywne brzmienie, znaczy wszystko tak, jak być powinno. Dla urozmaicenia tego dosyć jednostajnego dźwiękowego naporu pojawiają się też klasyczne solówki i okazjonalne zwolnienia, a nawet nieco rytmicznych łamańców, dzięki czemu da się dotrwać do końca płyty bez szczególnego zmęczenia. Nagrodą za wytrwałość jest ostatni w zestawie instrumental „Bio-Alchemy”, który dostarcza nieco wytchnienia po wcześniejszych wrażeniach. Choć motywem przewodnim „Casting Ruin” jest srogi soniczny atak, to SOLACE OF REQUIEM lepiej prezentuje się w momentach, gdy stawia na klimat i wolniejsze partie – wtedy gdy pojawiają się mordercze breakdowny lub marszowe walce robi się zwyczajnie ciekawiej. Tak oto dobre pomysły przeplatają się z tymi mniej udanymi, a im dłużej obcuję z zawartością czwartego albumu SOLACE OF REQUIEM, tym bardziej ogarnia mnie uczucie znużenia. Płyta „Casting Ruin” nie jest zła, ale gdy poświęcić jej całą swoją uwagę, trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko to już się słyszało i to w lepszym wykonaniu. Całość zyskuje kilka punktów, gdy potraktować ją jako muzykę tła, wtedy podczas niezobowiązującego odsłuchu co jakiś czas można wychwycić jakiś bardziej udany motyw. Zapamiętujemy albumy wybitne lub tak słabe, że aż boli słuchać – SOLACE OF REQUIEM nie grozi awans do żadnej z tych kategorii. „Casting Ruin” to średniak dla wyjątkowych koneserów tego typu grania. [Michał Pawełczyk]

Solace Of Requiem, www.solreq.com, www.facebook.com/solaceofrequiem
ViciSolum Prod., Skovelvagen 18, 12533 Alvsjo, Sweden; info@vicisolum.com; www.vicisolum.com, www.facebook.com/vicisolumproductions