SONS OF SERPENT Primeval Ones 1998/2017

CD `17 (Under The Sign of Garazel Prod.)
Ocena: 4,5/6
Gatunek: black metal

To nie może być zwykła recenzja. To musi być dziwna recenzja, tak samo jak dziwny jest materiał SONS OF SERPENT. Składa się z zaledwie dwóch utworów wydanych w formie dema w 1998 roku. W 2017 wydawnictwo Under The Sign of Garazel zdecydowało się na odświeżenie „Primeval Ones” i wydanie go na CD. 

Pierwszy na płycie jest „Rites of Cthulhu”, który zaczyna się kilkuminutową, ulegającą stałej intensyfikacji, inwokacją do wiadomego potwora. Nie jest to jednak zwykłe intro – prawdopodobnie dzięki wykorzystaniu słynnej technologii nagrywania suszarką molekularną, brzmi ono demonicznie, wręcz rytualnie. Słuchaczy o słabszych nerwach zdecydowanie mogłoby przyprawić o delikatne palpitacje serca, Lovecraft byłby dumny! Nieprzypadkowo wspominam o tym autorze, całe demo bowiem jest ukłonem w jego stronę.

Wracając… mniej więcej w połowie dziesięciominutowego utworu rozpoczyna się surowe black metalowe piekło, z elementami death metalu. O dziwo, jakość nagrania jest już dużo wyższa, co nasuwa wniosek, że intro nieprzypadkowo było nagrane suszarką molekularną. Muzycznie „Rites of Cthulhu” jak i następne „The Return of Primeval Ones” to petarda wsadzana naprzemiennie w uszy – wydaję mi się, że wszystkie ścieżki dźwiękowe zostały jednocześnie na siebie nałożone, a ich głośność ustalono jednomyślnie na maksymalną. Najmniej słyszalna jest perkusja, ale to znana przypadłość nagrań z dawnych lat.

Pomimo powyższego mankamentu, który skutkuje odebraniem możliwości głośnego słuchania, na „Primeval Ones” usłyszymy soczyste solówki, potężne blasty i panzermetalowe riffy, których nie powstydziły się najlepsze polskie metalowe bojówki. Co więcej, wokal otrzymujemy w formie sprawdzonego black metalowego ryku, przeplatanego „radiowymi inwokacjami”, które skutecznie dodają nastroju/uroku/czaru obu kawałkom. No i to co spodobało mi się najbardziej… „świńskie” outro, które wyprodukowano prawdopodobnie bez świńskiego kwiku, na tle pięknej, wpadającej w islamskie tony, wokalizy. Genialne!

Podsumowując, nie jest to materiał dla każdego. Fani old-school’owego black metalu odnajdą w SONS OF SERPENT niespełnioną nadzieję, bo gdański zespół rozpadł się od razu po wydaniu pierwszej demówki. Inni mogą uznać ten materiał za zbyt obskurny, zbyt głośny i pozbawiony jakiejś idei przewodniej. Ja dostrzegam w „Primeval Ones” nutkę black metalowego atawizmu, który wraz z rozwojem technologii zaginął. [Vexev]

SONS OF SERPENT, https://www.metal-archives.com/bands/Sons_of_Serpent/80704;

UNDER THE SIGN OF GARAZEL PROD., http://www.utsogprod.cba.pl/;