SORROWED At The Ruins `12

CD `12 (Inverse Rec.)
Ocena: 2,5/6
Gatunek: melodic death, thrash metal

„At The Ruins” to debiutancki album fińskiej formacji SORROWED, która w swej ojczyźnie doczekała się już pewnego uznania w podziemiu. Słuchając tej płyty, zastanawiam się – dlaczego? Przyczyn doszukuję się w przeszłości grupy, kiedy to skład znacznie różnił się od obecnego, bowiem zawartość „At The Ruins” ani nie zachwyca, ani tym bardziej nie powala. Obecnie trio dowodzone przez Jape Nummenpaa penetruje rejony melodyjnego death metalu, od czasu do czasu udając się w strefy nieco cięższe (zwolnienia w „Dying”), częściej jednak uderzając w nuty znacznie bardziej melodyjne, z jakich swego czasu słynęły SENTENCED czy CRYHAVOC (wystarczy posłuchać takiego „Hateregret” czy „Circles”). Wymienione formacje potrafiły swoimi melodiami stworzyć podwaliny pod unikalne kompozycje, niebagatelną rolę odgrywali tam również wokaliści o niebanalnych możliwościach wokalnych. Jape Nummenpaa po prostu sobie porykuje, nie za ciężko, nie za mocno, za to czytelnie i całkowicie jednolicie. A wspomniane melodie jedynie rozmydlają i rozsładzają niepotrzebnie thrashowe galopady („I Am Pain”). Trzeba przyznać, że materiał składający się na debiut SORROWED to kawał solidnego, melodyjnego grania, jednak nie wyróżniającego się niczym na tle setek innych podobnych zespołów. Rozumiem, że wielu finom może brakować wspomnianych wcześniej zespołów, ale trudno mi spamiętać cokolwiek z tego albumu, bowiem melodie są oklepane i po setki razy ograne, i nawet jak coś się czasem rozpocznie intrygująco („Existence In Hatred”) lub odpowiednio ciężko i szybko („War”), czy wreszcie nawet z blastami („Funeral Day”), to prędzej czy później i tak stoczy się w rejony takich sobie przygrywek. Podejrzewam, że na koncercie zespół mógłby mnie zaintrygować swoją mieszanką riffów, bowiem umiejętności muzycznych nikomu odmówić nie można, zarówno sekcja, jak i lider młócą równo i poprawnie, ale powiedzmy sobie szczerze, takie są już wymogi sceny metalowej, że jak się chce na niej coś prezentować, to jednak poza kultowe trzy progi wyjść trzeba. Ale i trzeba umieć coś więcej. Przy takich słodkich przygrywkach i wygładzonym brzmieniu aż się prosi o porządną solówkę gitarową. A tu tylko oklepana tapingowana przygryweczka w „I Am Pain” ma wystarczyć za prezentację umiejętności… Jak mawia Inferno z BEHEMOTH, solówki w metalu nie są najważniejsze, ale metal powinien być zadziorny, wredny i buntowniczy. SORROWED na swoim debiucie „At The Ruins” jest grzeczny, ugłaskany, przewidywalny i nijaki. Warstwę tekstową zmilczę całkowicie. Tytuły mówią same za siebie. Przepraszam, ale nie kupuję tego. Idę włączyć CARCASS. [Shadock]

Sorrowed, www.facebook.com/sorrowedband
Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi