SOTHOTH: Death metalowy karabin wymierzony w sumienia hipokrytów – 14.09.2007

Image


SOTHOTH to death metalowa formacja
z Krakowa. Istnieje od 2002 r.
Na swoim koncie ma dwie demówki
i pełnoczasowy debiut „From Deformity Till Homicide”, wydany za wschodnią granicą.
O obecnej sytuacji zespołu i o tym, jak rysuje się jego najbliższa przyszłość opowiedział nam nowy gitarzysta SOTHOTH
– Daniel Kesler…


Minęła już dłuższa chwila od wydania Waszego debiutanckiego albumu „From Deformity Till Homicide”. Droga do premiery tej płyty wiodła nieco pod górkę…, by ostatecznie znaleźć swój kres gdzieś het za Kaukazem [Uralem? nie wiem, co bardziej pasi, bo nie wiem z jakiego miasta ten Magik Art jest :-)].

Od czasu nagrania minął ponad rok. Adam [perkusista – red.] przez cały ten czas wysyłał płyty, gdzie tylko się dało. Jak widać, zainteresowanie ze strony wydawców było znikome, aż tu nagle, parę miesięcy temu pojawił się Anton Zapadny z Magik Art zachwycony nowym dziełem SOTHOTH (podobną sytuację miałem z REDEMPTOR [wcześniej Daniel był liderem tej grupy – red.]. Praktycznie tylko on był zainteresowany wdaniem naszego krążka i co dziwne, odezwał się sam, nie wysyłaliśmy płyt do niego. Dziś mogę powiedzieć, że warto było powierzyć mu wydanie „From Deformity Till Homicide”. Płyta została wydana profesjonalnie i bardzo dobrze się prezentuje w sensie wizualnym. Anton jest wielkim fanem ekstremalnej muzy i przede wszystkim dobrym człowiekiem. Współpraca z nim przebiega pomyślnie. Tak więc jesteśmy usatysfakcjonowani, jeśli chodzi o wydawcę. A Magik Art ma siedzibę w Rostowie nad Donem.

Image Kłopoty z wydawcą, jak wiadomo, stały się chlebem powszednim młodych polskich kapel wypływających na głębsze wody. Podobnie i u Was sprawa stała w miejscu… Aż tu nagle… Magik Art!

Magik Art to bardzo dobre rozwiązanie na podpisanie deal’u o debiut. Tak jak powiedziałem: nie kończy się na samym wydaniu debiutu. Wytłoczono 1000 sztuk na początek, my dostaliśmy 180 sztuk, 100 płytek zostało wysłanych w celach promocyjnych.

W tym miejscu bardzo istotne dla wielu pytanie: w jaki sposób miłośnicy ciężkiego łojenia w naszym kraju będą w stanie zdobyć Waszą płytę? Czy cena jest wyznaczona?

Wystarczy napisać do nas maila, a płyta zostanie wysłana. Cena: 20 zł plus koszty wysyłki. Można ją też nabyć za pośrednictwem Magik Art w cenie 8 Euro. Niedługo zabieramy się za koszulki…

Powiedź jeszcze, jak przebiegły same nagrania płyty…

Sesja przebiegła sprawnie i szybko: gitarki i perka po dwa dni, a wokal trzy dni. Tomek Zalewski z ZED Studio to spoko gość i dobry realizator. Co prawda były małe przerwy w sesji w związku z jego wyjazdami w roli nagłośnieniowca, ale nie miało to wpływu na kształt nagrania.

„From Deformity Till Homicide” – tytuł – tak jak przystało na death metal – bezpardonowy. Ale czy kryje się w nim nie coś więcej? [utwór rozpoczynający pierwszą demówkę SOTHOTH nosił tytuł „Deformity Of Whole Creation”].

ImageTak jak mówisz: tytuł typowy dla gatunku. Teksty: bezpośrednie, proste w odbiorze, wymierzone niczym snajperski karabin w sumienia hipokrytów. Stanowią one dodatek do brutalnej, szybkiej muzyki. Autorem większości tekstów na „From Deformity Till Homicide” jest Morgul.

Co uważasz za najmocniejszą stronę tego albumu i który z kawałków uznajesz za największy „killer”?

Dla mnie numerem jeden na płycie jest „Forbidden Deserts”. Od tego kawałka zaczynamy każdy koncert. Drugim świetnym utworem jest ” Seal Of Divinity”. To prawdziwy killer koncertowy! A jakie jest Twoje zdanie? [:-) powiem Ci, że mam dość podobne, z tym że do wymienionych przez Ciebie kawałków dorzuciłbym jeszcze „Human-Shit (No Fuck)” ze względu na choćby miażdżący dla mnie pierwszy riff:-) – red.]

Image Ile jest tego SOTHOTH znanego nam z demówek na debiutanckiej płycie? Oczywiście nie pytam tutaj tylko o same kawałki i rozwiązania aranżacyjne…

Mogę być obiektywny, jeśli chodzi o warstwę muzyczną płyty, ponieważ dołączyłem do SOTHOTH parę miesięcy po nagraniu, tuż po odejściu Gulara. Debiut wydawniczy z pewnością jest pod każdym względem lepszy od poprzedzających go demówek. Idzie za tym postęp, co uważam za konieczne i naturalne w rozwoju każdego zespołu.

Niedługo po nagraniu albumu, Gular zdecydował się opuścić zespół. Parę miesięcy później rozstaliście się ze Scyzorem. Miejsce tych muzyków zająłeś Ty i Maciej Makoś. Czy zmiany kadrowe wpłynęły na twórczość SOTHOTH oraz samą atmosferę w zespole, jak również na zmianę kierunku rozwoju kapeli?

Od chłopaków wiem, że z Gularem nie mogli się dogadać. Ogólnie nie dogadywali się na żadnej płaszczyznie. On nie chciał już grać ekstremalnie. Scyzor był świetnym kompanem, jednak jako basista nie dawał sobie rady, zresztą sam stwierdził, że ma już dość. Zarówno ja jak i Maciek (który zastąpił Scyzora) mamy – jak nam się wydaje – pozytywny wpływ na SOTHOTH. Adam twierdzi, że szukał takich ludzi. Każdy z nas jest pasjonatem tego, co robi i stara się ciągle rozwijać. Wspólna pasja i odpowiednie podejście sprawiają, że się świetnie dogadujemy. Zmiana kierunku już nastąpiła i myślę, że można się o tym przekonać na naszych koncertach. Wszystko idzie ku dobremu.

Ruszyliście w nowym składzie, a tutaj nastąpiła kolejna zmiana.. Ze stanowiska wokalisty grupy rezygnuje Morgul…

No tak. Niestety Morgul z powodów osobistych musiał zrezygnować z muzyki. Nie chcę wnikać, długo o tym rozmawialiśmy… Wszyscy szanujemy jego decyzję i życzymy mu powodzenia. Rozstaliśmy się w pokojowej atmosferze. Jest to z pewnością dla nas wielka strata. Śmiało można powiedzieć, że Morgul jest najlepszym wokalistą w Krakowie. Ciężko było znaleźć następcę. Przez jakiś czas ja i Maciek dzieliliśmy się partiami jego woksów, no ale odkąd w składzie SOTHOTH znaleźli się Brzozol i Dziku, już nie musimy tego robić :-)!

Minęło już kilka lat, od kiedy projekt SOTHOTH został wprowadzony w życie… Przechodząc jednak do teraźniejszości: jak ewoluuje Wasza muzyka, jak i samo spojrzenie na death metalowy warsztat?

Mogę sporo powiedzieć o tym, jaką ewolucję grupa przeszła od momentu, kiedy zastąpiłem Gulara. Jako zespół staramy się zagęścić i bardziej zbrutalizować naszą muzykę. Gitary przestroiliśmy z D do H, co sprawiło, że utwory z „From Deformity Till Homicide” dostały „ostrego pazura”. Jesteśmy w trakcie komponowania nowego materiału i tu mogę powiedzieć nieco więcej, jako że jestem razem z Matem współtwórcą utworów. Teraz jest zdecydowanie szybciej i technicznie. Nowe utwory można by określić mieszanką wpływów MESHUGGAH, MORBID ANGEL, CANNIBAL CORPSE. Nie jest to jednak jakieś nędzne podrabianie wymienionych przeze mnie zespołów. Ciężka praca Adama, który ćwiczy po parę godzin dziennie na perkusji, pozwoliła nam na granie do tej pory niemożliwych dla SOTHOTH patentów. Adam jako pałker poszedł bardzo do przodu, co dało nam – gitarzystom większe pole manewru. Nie chcę tu mówić o jakiś rewolucjach; muzyka metalowa została na tyle wyeksploatowana, że raczej ciężko jest wymyślić coś odkrywczego. Chodzi mi o to, że SOTHOTH staje się profesjonalnym zespołem, grającym precyzyjnie bez żadnej ściemy.

Image Dobra! Płytka została nareszcie wydana, kilka koncertów promujących „From Deformity Till Homicide” już za Wami… Co dalej na rozkładzie jazdy SOTHOTH? Pojawiło się jakieś zainteresowanie zagranicą, szansa na koncerty? Jak podejrzewam, jesteście otwarci na wszelkie konkretne propozycje koncertowe?

Na razie chcemy skupić się nad nowym materiałem i koncertów, póki co, nie planujemy. Chyba że na horyzoncie pojawi się jakaś duża impreza, na którą zostaniemy zaproszeni… Dla mnie największą przeszkodą jest rola sesyjnego muzyka, którą od niedawna pełnię (od września mam gęsto ustawione gigi). Jednak jeśli tylko data koncertu będzie pozwalała nam na wzięcie w nim udziału, to sprawa jest prosta.

A najlepszy koncert SOTHOTH na dzień dzisiejszy…?

Każdy koncert jest dla nas tak samo ważny, z każdej sztuki jesteśmy dumni. Niecierpliwie czekamy nowej daty :-), jednak chyba najlepszy był jak dotąd Chorzów w lutym tego roku.

Patrząc na krakowskie podwórko, uważasz, że coś się ruszyło? Młode pokolenie niesie ze sobą jakąś nadzieję? Bo pod względem frekwencji na koncertach undergroundowych, jest niestety wyraźna tendencja spadkowa…

Młode pokolenie wyrasta na muzyce emo, metal core. To teraz jest modne i na takich koncertach frekwencja zawsze jest dobra. A jeśli chodzi o typowy metal? W sumie nie dziwię się, że mało ludzi chodzi na koncerty udergroundowe, ponieważ polskie zespoły XXI wieku są tanią, gównianą podróbką tych legendarnych kapel z lat 80-tych XX wieku. Publiczność dopisuje tylko wtedy, kiedy gra gwiazda pokroju NILE bądź CANNIBAL CORPSE. To się tyczy ogólnie całej Polski, a nie tylko Krakowa. Myślę jednak, że metal powoli wróci do łask.

Image Plotki głoszą, że materiał na następne wydawnictwo SOTHOTH już w dużej mierze gotowy…? :-)

Zgadza się. W okresie wakacyjnym każdy z nas miał sporo roboty, ale teraz gramy już z SOTHOTH próby. Mamy kilka nowych numerów. Na początku przyszłego roku zamierzamy wejść do studia.

Na koniec: czego teraz należy najbardziej życzyć zespołowi?

Płodności umysłu, abyśmy nie zagonili się w kozi róg i tego, co najważniejsze czyli zdrowia i wytrwałości.

Dzięki za rozmowę i do następnego browara :-).

Ja również dziękuję! Do następnego!

[Zombiak]


Sothoth, Adam Pieczarkowski, sothoth@poczta.fm
; tel. 0506135556; www.sothoth.metal.pl / www.myspace.com/sothothband