SOUNDSCAPE Synaesthesia Deluxe `14

digiCD `14 (A&K Prod. Home)
Ocena: 5/6
Gatunek: progressive death metal

Mówiąc szczerze – każdemu życzę takiego debiutu! I choć nazwa SOUNDSCAPE jest całkiem świeża w naszym metalowym piekiełku, „Synaesthesia Deluxe” wcale nie brzmi jak debiut. Płyta jest zwyczajnie dojrzała. W pierwszym rzucie SOUNDSCAPE malował mi się jako n-ta płyta jakiegoś niedocenionego death metolowego bandu, którego członkowie statusieli, złagodnieli i po latach postanowili nagrać coś ponownie, całkowicie „dla siebie”. Nic bardziej mylnego, choć stan cywilny i emocjonalny członków pozostaje mi w sumie nieznany. Obcujemy tu z death metalem (w najklasyczniejszym polskim, „przaśnym” wydaniu) okraszonym bardzo smacznymi progresywnymi wstawkami. I choć owe wstawki są raczej dodatkiem do warstwy death (szybciej tak, niż odwrotnie), to ostatecznie właśnie one przykuwają uwagę! Aranż jest tu bardzo sprawny i muzyka ta jest mieszaniną raczej jednorodną, a obie substancje (death/prog) przenikają się nierozdzielnie, tworząc nową jakość. W największym stopniu za SOUNDSCAPE odpowiedzialny jest Krzysztof Siryk, gitarzysta, autor muzyki i tekstów. Te zaś wyśpiewuje Krzysztof Dybas – nowy basista NEOLITH. Prawdziwego smaczku dodaje zaś tutaj saksofon (gościnnie Łukasz Głogowski), któremu muzycy zrobili trochę miejsca i okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo właśnie ów sax, kobiece wokale w „Tideflow Within” i progresywne wiosłowanie przenoszą muzykę SOUNDSCAPE w inny wymiar. A nie wyczerpałem jeszcze zestawu środków, jakimi posłużono się na „Synaesthesia Deluxe” – jest tu jeszcze szczypta klawiszy i smyków oraz pomniejszych przeszkadzajek, a mimo to aranż nie sprawia wrażenia „przeładowanego”! Trzon stanowią gitarowe riffy Krzysztofa Siryka (drugie wiosło obsługuje Łukasz Wełna), które – szczególnie w tej warstwie prog – są bardzo ciekawe same w sobie. Do tego liczne, niebanalne sola, kilka rodzajów wokali… Czego chcieć więcej? Płyta po pierwszym przesłuchaniu wydawała mi się przeciętna: absolutna średnia krajowa, bez odchyleń, obsuw i fajerwerków. Jakże dalece się myliłem! „Synaesthesia Deluxe” to dzieło do wielokrotnego odtwarzania, by odkrywać kolejne subtelności, zmiany nastrojów dojrzałych muzycznie twórców. Zaskoczeniem pozostaje również prawie 47 minut, jakie trzeba poświęcić na przesłuchanie całości – czas z tym albumem mija jakby szybciej i ciągle wydaje mi się, że to trwający 30 minut mini. [Herr B.]

Soundscape, soundscape.prog@gmail.comwww.facebook.com/soundscapeprog
A&K Prod. Home, www.aandk.pl