Spook Records: „Szacun dla wszystkich niezależnych wydawnictw!” – 11.11.2008

Image

„Dziwny jest ten świat (…) Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to,
że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim. Nie! Nie! Nie!”…
Czesław Niemen miał w swojej piosence sporo racji. Mimo iż czas upływa,
to świat wcale nie staje się lepszy, a przynajmniej nie pozwalają na to
pewni ludzie… W końcu tak wiele zależy od nas samych…

Czy mówi Wam coś szyfr D.I.Y? Jeśli nie, to informuję,
że to skrót od „Do It Yourself” czyli popularnie mówiąc „Zrób To Sam”!
Takie założenie przybrał niezależny label Spook Records, który specjalizuje się
w wydawaniu, dystrybuowaniu i promowaniu podziemnych kapel…

O tym, co w trawie piszczy, opowiada twórca tego całego zamieszania – Spooky…

Witaj Spooky! To miło z Twojej strony, że poświęciłeś trochę swojego prywatnego czasu czytelnikom „Atmospheric`a”. Mam nadzieję, że to nie będzie czas stracony, a nasz wywiad otworzy oczy ludziom, którzy dotychczas nie mieli o Spook Records bladego pojęcia. Przejdźmy zatem do rzeczy… Czym, do licha, konkretnie zajmuje się Twoja wytwórnia?

Witam i również dziękuję za zainteresowanie. Spook Records to krakowski niezależny label, który wspiera scenę hardcore. Wydaje on płyty polskich, jak i zagranicznych wykonawców oraz zajmuje się ich dystrybucją. Kiedy tylko nadarzy się okazja, organizuje w Krakowie koncerty HC pod nazwą Mosh-Fest.

Wszystko ma gdzieś swój początek. Jak to było w Twoim przypadku? Chyba nie obudziłeś się któregoś pięknego ranka krzycząc: „Mamo! Zakładam Spook Records”? Ile dokładnie czasu działacie na muzycznym rynku?

W grudniu 2008 mijają nam okrągłe dwa lata. Z tej okazji organizuję w Złotowie urodzinową imprezę. Odbędzie się ona dokładnie 13-go grudnia 2008 r. Zagra na niej sześć kapel, także dobra zabawa w doborowym towarzystwie gwarantowana! Zapraszam serdecznie! Jednak korzeni Spook Records można dopatrywać się już jakieś 12 lat temu, kiedy jako przeciętny, polski thrash metalowiec marzyłem o własnej, wielkiej wytwórni typu Roadrunner Records. [miałeś wybujałą fantazję za małolata:-) – red.]. Z początku pojawiła się myśl i chęć organizacji koncertów HC na terenie Krakowa. Szukałem chętnych do pomocy i w ten sposób zetknąłem się z Tomkiem z Shing Records, który jest prawdziwym weteranem sceny hardcore w Polsce. Kilka lat temu wiódł on prym na scenie i jest on dla mnie w pewnym sensie „ojcem chrzestnym”. Organizując z nim wspólnie krakowski Mosh-Fest miałem okazję zobaczyć od kuchni, jak to wszystko wygląda. Punktem zwrotnym był Hardcore Open Air Festival 2006 w Piasecznie, kiedy to siedząc na trawie i patrząc na scenę moja koleżanka żartobliwie wyskoczyła z tekstem, abym zmontował Spook Records. Zupełnie dla jaj dzień później założyłem sobie domenę i po cichu myślałem, od czego tutaj zacząć. W międzyczasie poznawałem coraz więcej kapel, które skarżyły się na problem ze znalezieniem wydawcy. Postanowiłem coś z tym zrobić. Jednym z pierwszych zespołów, z którym zacząłem współpracę był śląski HARD WORK. Jednak wszystko ruszyło pełną parą w momencie, kiedy odezwał się do mnie toruński skład GOOD OLD DAYS. Powiedzieli, że mają gotowy materiał i że chcą go wydać. Zdecydowałem się im pomóc i już w styczniu 2007 roku wyszła pierwsza płyta z logo Spook Records. Później już było z górki. Informacja teraz rozchodzi się bardzo szybko, zaczęło do mnie pisać mnóstwo grup z pytaniem o nawiązanie współpracy. Także teraz mam pełne ręce roboty:-).

Na razie Twój label nastawiony jest na szeroko pojętą scenę hardcore. Czy nie myślisz o rozszerzeniu profilu o powiedzmy np. death metal czy inne metalowe gatunki?

Mając bogaty bagaż doświadczeń muzycznych, gdzieś tam w głowie kłębiły mi się tego typu myśli, aby wydać coś zupełnie z innej półki. Szczerze mówiąc prawie się to udało… Doszło do współpracy z pewnym znanym zespołem metalowym w Polsce. Jednak w ostatniej chwili kopnęli mnie w dupę i poszli gdzie indziej mając gdzieś, że musiałem potem odkręcać wiele spraw i świecić za nimi oczami. To dało mi dobrą lekcję i potwierdziło przekonanie, że scena hardcore jest zupełnie wyjątkowa. Dlatego na razie tylko jej pragnę się poświęcić. Widzisz, scena HC to taka mała rodzina, wiele osób zna się ze sobą i wzajemnie się wspiera, jeśli chodzi o działalność muzyczną czy koncertową. Wiedząc, na czym się stoi, chętniej się chce zaangażować w pomoc i w interesy.

Czy przez cały okres swojej działalności odniosłeś już jakieś znaczące sukcesy? Które zespoły dzięki Twojej firmie zaistniały na muzycznym rynku?

ImageNa pewno dzięki Spook Records toruński GOOD OLD DAYS miał udany powrót na scenę po paru latach zastoju. Natomiast krakowski DROWN MY DAY stał się bardziej znany w kraju dzięki wydaniu albumu i wzmożonej promocji. Parę innych zespołów, wydając u mnie debiut, zdecydowanie zyskało. Na pewno za duży sukces mogę uznać wydanie pierwszej pełnej płyty Węgrów z THE LAST CHARGE. Jest to genialna formacja. Dzięki wydaniu u mnie albumu stała się dziś pretendentem do miana lidera w czołówce kapel beatdown w Europie! Efekty są widoczne. Liczne koncerty i pozytywne opinie od fanów z całego świata mówią same za siebie. Ja dzięki nim otwarłem sobie furtkę na promocję poza granicami Polski. Do dziś wiele zespołów z całego świata pisze do mnie odnośnie współpracy i wydania. Do tej pory są u mnie w ekipie grupy z Holandii, Niemiec, Włoch, Francji, Portugalii czy Islandii. Odnośnie przyszłej współpracy jestem w kontakcie z kapelami z USA, Australii. Ogólnoświatową dystrybucją moich pozycji zajmuje się legendarny, belgijski label Goodlife, dzięki któremu usłyszano o mnie nawet w Japonii:-). Wracając na własne podwórko, dużym sukcesem i jednocześnie zaszczytem dla mnie jest to, że renomowany NO HEAVEN AWAITS US, HARD WORK czy ikona polskiej sceny hardcore – formacja 1125 zwróciły się do mnie odnośnie wydania nowej płyty.

Przez ostatnie dwadzieścia lat świat zmienił się nie do poznania. Technika już na dobre wkradła się w nasze życie, a internet zdominował komputery. Dla wielu młodych ludzi samo kupno płyty to zupełna głupota, bo przecież muzykę można zassać z sieci…

Masz rację, dla większości rodaków kupno albumu to głupota, skoro można go zassać z neta. Taka jest niestety nasza mentalność, a dodatkowo przyczyniają się do tego niskie zarobki. Dla porównania w Niemczech za 12 czy 15 euro dzieciaki bez zmrużenia oka kupują płyty, mimo że mają pod ręką też tony muzyki w mp3. Czyli jednak można, choć wszędzie jest tendencja, że bardziej kasę się ładuje na ciuchy niż oryginalne wydawnictwa. Są jednak w Polsce załoganci, którzy mimo wszystko wspierają scenę i chwała im za to!

Czy tak naprawdę opłaca Ci się wydawać albumy tak wielu zespołów? Co sprawia, że nie poddajesz się i próbujecie zaistnieć na rynku?

Spook Records nie powstał dla zysku, tylko dla idei. Nie ma tutaj miejsca na wysoki zarobek. Choć dodam, że miło by było wychodzić chociaż na zero niż na minus, jak niestety jest przeważnie:-). Dzięki wsparciu zespołów, które często same finansują część kosztów wydania płyty, katalog Spook Records w przeciągu dwóch lat rozrósł się do dwudziesty pozycji wydawniczych. Dużą motywacją dla mnie są też wspaniali ludzie, których poznałem dzięki mojej działalności i to oni powodują, że ta scena jest tak wyjątkowa. Zresztą każdy wie, o czym mówię, jeśli chociaż raz był na jakimś koncercie hardcore i na własne oczy widział tą energię pod sceną i czuł atmosferę w klubie!

Czy w pracę Spook Records jest zaangażowana duża grupa osób, czy raczej starasz się ten zespół ograniczyć do minimum?

Jeśli chodzi o kwestię zespołu osobowego, jest ona bardzo prosta. Spook Records organizacyjnie to praktycznie jedna osoba czyli ja, ale nie ma w tym nic dziwnego, bo większość niezależnych wydawnictw w Polsce to jednoosobowe manufaktury. Label ten można określić jednak mianem pewnej dobrze zorganizowanej społeczności. Przecież to przede wszystkim dzięki zespołom i ludziom w nich grającym wszystko nabiera konkretnego koloru i rozmachu. Dla tych ludzi i tych kapel istnieje właśnie ten label. Oczywiście muszę także wspomnieć o pewnych osobach, które pomagają mi czasem w najrozmaitszych sprawach. Mam na myśli paru zaprzyjaźnionych grafików, którzy zawsze służą mi pomocą w temacie wykonania okładek do płyt czy plakatów koncertowych. W różnych miastach znajdują się też chętni pomagający zmontować jakiś koncert, dzięki czemu organizacja jakiejś większej trasy nie stanowi problemu. To samo zresztą tyczy się każdej osoby, która w jakimś stopniu pomaga w promocji czy współpracuje ze mną.

Image

A kto prywatnie kryje się pod pseudonimem Spooky? Może przedstawisz bliżej swoją postać? Chyba, że postanawiasz zostać anonimowy:-)?

Pozostawmy pewien powiew anonimowości. Kto jest dociekliwy, łatwo powinien odkryć, kto tak naprawdę kryje się pod tym pseudonimem:-). Powiem tylko tyle, że jestem przeciętnym kolesiem, który chodzi do pracy, studiuje, jeździ na koncerty i słucha masę muzyki z różnych nurtów [skromność godna poszanowania! – red.]. Niektórzy zaczęli mnie nawet nazywać muzykofilem. Jestem chodzącym dowodem na to, że marzenia mogą się spełnić, jeśli mocno w nie wierzymy! [oczywiście patrząc na Twoje zaangażowanie należałoby jeszcze dodać, że czasem tym marzeniom trzeba trochę pomóc:-) – red.].

Czy jako wielki fan muzyki sam udzielałeś się w jakimś zespole?

Ciekawe, że o to pytasz… Jestem niespełnionym perkusistą, który z braku czasu i lekkiej kontuzji zarzucił zabawę walenia w gary. Na przełomie lat 2005/2006 grałem w kapeli STRAIGHT FATE, którą założyłem wspólnie z Groovciem – obecnie wybitnym wokalistą znanej formacji DROWN MY DAY. Każdy z muzyków miał inne muzyczne korzenie, przez co tworzyliśmy muzykę w stylu thrashcore. W wielkiej euforii towarzyszącej uczuciu, że posiadamy własną grupę, były nawet plany nagrania dema:-). Jednak z czasem konflikty personalne spowodowały rozpad zespołu. Część ekipy STRAIGHT FATE zwerbowałem do nowego projektu, gdzie graliśmy nieco inaczej, bo już w klimacie grunge i rock`and`rolla. Ostatecznie brak czasu doprowadził, że musiałem się wypisać z kapeli i tak to się skończyło. Jako muzyk się nie spisałem, więc staram się spełniać teraz na innej płaszczyźnie!!!

Powoli zbliża się koniec roku. Czy masz jakieś noworoczne postanowienia względem Spook Records?

Noworoczne postanowienia to przede wszystkim wygranie dużej sumy w totolotka. Spook Records jest bardzo kosztownym hobby, a z własnej miesięcznej pensji czasem ciężko wyrobić się ze wszystkim wydatkami. Mam nadzieję, że starczy mi jeszcze siły i energii, aby to ciągnąć dalej. Widzę, że wielu ludzi na mnie liczy! Nie chciałbym ich zawieść! Inna sprawa, że daje mi to dużego, pozytywnego kopa do życia w tym skomercjalizowanym i konsumpcyjnym świecie.

Ostatnie słowa należą do Ciebie! Dzięki za wywiad!

To ja dziękuję. Ludzie, pamiętajcie: „fuck the system”, zachowajcie swój indywidualizm i nie dajcie się zmienić na siłę przez otaczające Was społeczeństwo. Od siebie chcę wyrazić szacun dla wszystkich niezależnych wydawnictw w naszym kraju, dla wszystkich organizatorów koncertów i oczywiście kapel, które nie poddają się i mimo wszystko chce się im grać! Zapraszam do odwiedzenia mojej strony internetowej. Dzięki!

[Sabian]

Spook Rec., ul. Świętokrzyska 12/409, 30-015 Kraków; tel. 012-6325538; spooky@spookrecords.com; www.spookrecords.com / www.myspace.com/xspookrecordsx