ST. MADNESS Vampires In The Church `06

Image ST. MADNESS „Vampires In The Church”
CD `06 (Nasty Prick Rec.)

Image

 

Symbol rogatej czaszki prowadzi do świątyni pełnej wampirów, którym do obłąkańczego tańca przygrywa zespół ST. MADNESS… Niechaj tylko nikogo nie zwiodą quasi blackowe make up`y muzyków lub pentagram! Twórcy płyty „Vampires In The Church” to rodowici Amerykanie, którzy obracają się w dość przemieszanej stylistyce hard rocka, klasycznego thrashu, thrashcore`a, stoner, heavy i czegoś tam jeszcze. Inna sprawa, że jest to już piąta płyta chłopaków, a dotąd grali koncerty m.in. z VAN HALEN, FLOTSAM & JETSAM, MERCYFUL FATE, DESTRUCTION, KING DIAMOND, SIX FEET UNDER czyli w przemieszanym towarzystwie. W każdym razie może być tu mowy o zakompleksionych, niedoświadczonych czy niezdecydowanych młodzieńcach. „Vampires In The Church” to w jakimś sensie klasa sama w sobie. Wykonanie jest bezbłędne; album brzmi bardzo sterylnie. Ponieważ krążek trwa ponad godzinę, siłą rzeczy jest to kawał muzyki, w której trochę się dzieje. No i stanowi ona niezły wachlarz – przegląd gustów oraz umiejętności muzyków Generalnie ST. MADNESS gra energetyczną, zróżnicowaną, melodyjną (a po części przebojową), gitarową muzykę, z solówkami i z czystym, choć trochę zachrypniętym wokalem (Prophet śpiewa otwartym gardłem, w oddali przypomina troszkę Ozziego Osbourne`a). Lwią część utworów na płycie stanowią te solidne, żwawe, thrashowe songi („Speaking in Tongues”, „Carl The Clown”, „Missing Girl`s Body Found”, „Kill”, „Until Death”). A chyba najbardziej niepokorna z tego grona jest kompozycja „Walk” z repertuaru PANTERY. Poza tym  ST. MADNESS scoverował australijską formację DIVINYLS. Swoje miejsce na albumie mają także w miarę ładne, czasem ciut pompatyczne heavy piosenki (np. tytułowa). Jednak z całości zdecydowanie wyróżniają się utwory, w których cięższe, ostrzejsze frazy są poprzeplatane balladowymi, w tym akustycznymi momentami („Arizona”, „Head”, „Ever After”, „Expressionless”). A na marginesie zdarzyło się kapeli umieścić też na „Vampires In The Church” jakieś „bluesidło” („Covered in Blood Again”). Jako że kompozycje są standardowo kilkuminutowe, pomieściło się ich 15. Czyli dużo. Ale na szczęście w tej obfitości ST. MADNESS nie gubi głównej myśli swojej twórczości – osadzonej w kanonie thrash/hard&heavy. No cóż, można by dyskutować, czy płyta „Vampires In The Church” byłaby lepsza, gdyby odcedzić z niej tylko najlepsze, najmocniejsze fragmenty, czy jednak tak jest dobrze, bo każdy może na niej znaleźć coś dla siebie? [Kasia]

St. Madness Management / Nasty Prick Rec., Marge Johnson, P.O.Box 11614, Scottsdale, Arizona 85271, USA; mjohnson@amendmentone.com; www.stmadness.com / www.myspace.com/stmadness