STANDING OVATION The Antikythera Mechanism `12

CD `12 (Inverse Rec.)
Ocena: 5/6
Gatunek: progressive metal/rock

STANDING OVATION… Cóż za pretensjonalna nazwa! Bo niby dla kogo te owacje? Dla debiutantów z Finlandii? Przyznam szczerze, że nazwa (i okładka) poniekąd zniechęcały mnie do odpalenia „The Antikythera Mechanism”. Niepotrzebnie (że posłużę się ich własnym tekstem: „what a jerk, what a fool, what a looser”) – głupi ja – osądziłem Finów po okładce! Ta płyta okazała się bardzo ożywczym powiewem młodzieńczej świeżości i witalności w moich ostatnich muzycznych peregrynacjach. A byłem już bliski obłędu i zwątpienia. Tylko jazz dawał jako takie zadowolenie! Wszystko inne już było! Aż tu nagle – STANDING OVATION! I nawet nie chodzi o to, co panowie grają (ot! – powiedzą niektórzy – melodyjna progresja, jakiej wiele), ale jak to robią! Jest w tej muzyce owa iskra, owo „coś”, co odróżnia tę płytę od dziesiątek innych, a przeciętny album czyni bardzo dobrym! Jest wyczucie w kompozycji i w aranżu, które powoduje, że rozdziawia się czasami japę i dziwi samemu sobie, że tak proste triki mogą tworzyć tak dobrą muzykę! Tu nawet progrockowo-metalowa szanta (za którą początkowo nie przepadałem) zaczyna bujać i niewiadomo kiedy okazuje się jak najbardziej na miejscu! Ten numer – choć umieszczony w środku płyty – to jednak margines i swoista humoreska. Bo „The Antikythera Mechanism” to w rzeczywistości mnóstwo ciekawego grania na pograniczu metalu i rocka (z przewagą tego pierwszego), w bezmiernym oceanie kreatywnej progresji. Aranż jest tu bogaty, wszystko mocno podlane hammondowskim – a jakże! – sosem. Ale klawisze, używane tu w całej gamie brzmień, otwierają w zasadzie listę i są godnym dopełnieniem (rzadziej jedynie tłem) dla dwóch gitar i sekcji z doskonale słyszalnym basem! Jest tu też kilka rodzajów wokali: dominują przyjemne w barwie, „czyste” wokale Jauni Partanena, dopełniane nielicznymi growlami i – oczywiście! – chórkami. O trudnych relacjach wokalisty z własnym ojcem przemilczę, a zainteresowanych odsyłam do liryków jego autorstwa. Na koniec zostawiłem sobie zaś największy atut muzyki Finów z dalekiego Espoo: jest to swoista żonglerka emocjami, którą oferują nam na „The Antikythera Mechanism”. Przykładem niech będzie 2,5-minutowy „Travesty”, który rozpoczyna się jak mdła i nieznośnie przesłodzona pościelówa, a kończy jak pojechany (prawie noizzowy) kawałek àla FANTOMAS. Trochę nie wiedzieć, jak i kiedy. Istne szaleństwo, którego na tym albumie jest zdecydowanie więcej! Taka właśnie jest muzyka STANDING OVATION: zmiana goni zmianę, motywy przemieniają się jak w kalejdoskopie, a wszystko to podane z wyczuciem – zdawać by się mogło – wyjadaczy, a nie debiutantów! I tylko wydanie tego albumu nie nadążyło za muzyką (przez Inverse Records): okładka słaba (ale tę pewnie wybrał sobie zespół), a w książeczce „Gra w klasy”. Spinaczami należało spiąć trzy złożone tradycyjnie karty (= 6 kartek, dwanaście stron). Zadanie przerosło jednak składających. I tak kontynuacji tekstu z 2. strony należy szukać na stronie 11. Mocno przeciętna grafika z podobiznami zespołu też przedzielona na dwie części. Tutaj dominuje „bylejakość” (kolorki, obrazki etc.). W porównaniu z muzyką, są to jednak sprawy absolutnie drugorzędne! Takich więc tylko obiekcji i takich debiutów życzę sobie i wszystkim fanom Progressive Metalu! [Herr B.]

Standing Ovation, www.standingovationband.com, www.facebook.com/standingovationband
Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi