STORY OF JADE The Damned Next Door (Know Your Neighbors!) `11

Na fotografiach muzycy ze STORY OF JADE wyglądają jak typowy blackmetalowy boysband: pełny make up, ciuszki ćwiekowane, plastikowe czaszki i inne rekwizyty. Normalnie strach się bać! I tak oto wyobrażałem sobie, iż to jakaś kolejna niespełniona blackmetalowa horda, która odkryła w sobie po latach muzyczne re-sentymenty i postanowiła pokombinować z kolejnym materiałem, a makijaże na twarzach zostały im jakby trochę z rozpędu… Nic bardziej mylnego! Mimo wampiryczno-blackmetalowego imidżu, Włosi odżegnują się od jakiegokolwiek związku z diabelstwem (w warstwie muzycznej oczywiście)! Uchowaj Boże! Wampiry są spoko, ale żeby od razu Belzebuby? O nie! A biorąc pod uwagę, że „The Damned Next Door (Know Your Neighbors!)” to dopiero pełnowymiarowy debiut Włochów, również moje drugie przypuszczenie okazało się o kant dupy rozbić. Zanim przejdziemy do muzycznej zawartości tego albumu (nic nie zmusi mnie, by kolejny raz przepisać jego wątpliwie udany tytuł), warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: zespół powstał w 2002 roku, a nasze dzieło datuje się na rok 2011. Wnoszę po tym, iż: 1) muzyka nie jest głównym źródłem utrzymania Florentczyków (bo to jedyna kapela, w której się udzielają); 2) materiał na tego longa to efekt wieloletniej muzycznej drogi, dziesiątek prób, hektolitrów wypitego piwa, wynik muzycznego cyzelowania, dopieszczania, udziwniania, zmieniania, re-aranżowania kolejnych utworów. Jeśli tak rzeczywiście było, to debiut STORY OF JADE okazał się płytą wewnętrznie zbyt mało zróżnicowaną. Uderza wręcz po uszach pewien kompozycyjny schemat, w którym kolejne piosenki zbudowane są według tego samego wzoru: zwrotka – pre refren-refren, zwrotka – pre refren – refren, solo – zwrotka, refren. I oto w każdym numerze, w drugiej jego części (po kilku zwrotkach i refrenach, i koniecznie przed ostatnim wejściem voxa) doświadczamy solówki gitarzysty Andy`iego. Szczęście największe jest takie, iż te sola są naprawdę dobrej próby! Gitary (a mamy tu dwóch wiosłowych) stanowią tu – w ogólności – największą wartość dodaną tego albumu. Początkowo – chyba ze względu na dominujący wokal – muzyka STORY OF JADE kojarzyła mi się z nieodżałowanym niemieckim BAPHOMET (to już moje resentymenty z dawnych lat – jak ktoś coś bardzo lubi, to mu się potem wszystko kojarzy), ale równie dobrze można by zaryzykować poszukiwania inspiracji we wczesnych dokonaniach TESTAMENT, ANNIHILATOR, a może nawet MERCYFULL FATE, z lekką domieszką podziemnej przaśności. Gitary robią swoje – fakt. Dialogu tych dwóch instrumentów słucha się momentami z dużą przyjemnością: podprowadzają się one nawzajem i uzupełniają (najbardziej lubię w tym kontekście dwa sola w „New World Inquisition”). LES PAUL to to nie jest, ale jak na podziemne rzępolenie jest dobrze! Biorąc pod uwagę jedynie owe dwie gitary, muzyka Włochów brzmi bardzo pomysłowo! Zdarzają się nawet tak zwane „smaczki”! Powtórzę jeszcze raz: gitary są w dechę! Cała (!) reszta trąci jednak momentami jarmarcznym prymitywizmem. Jeśli jest to opowieść o wampirach, to jest to raczej niskonakładowy horror klasy C. Wokal jest co najwyżej przeciętny (choć wokalista próbuje się z przeróżnymi rodzajami wrzasków), a wyśpiewywane przez niego liryki (hahaha!) to banał i prymitywna sztampa z licznymi błędami w przekładzie (idę o zakład, iż oryginalnie teksty te powstały po włosku), w której lekiem na każde zło, częstochowski rym i rytm jest – popularny skądinąd – anglojęzyczny faken. To taka opowieść o wampirach (i nie tylko!) troszeczkę z przymrużeniem oka, której słaby dowcip śmieszy tylko raz i to zazwyczaj jedynie opowiadającego. Nagranie też jest tylko przeciętne, ale też nie ma się czego specjalnie czepić (że niby bass się trochę chowa? eee!) Trochę przykro pisać nie do końca pochlebnie o płycie, która jest dorobkiem ostatnich dziesięciu lat pracy twórczej STORY OF JADE, ale na następnym albumie (domniemywam, że gdzieś w okolicach 2020) spodziewałbym się równie zacnych gitarowych patentów, opakowanych jednak z większym wyczuciem, które można by nazwać mroczną sztuką, a nie zwykłym paleniem frana. [Herr Bee]

 

Story Of Jade, info@storyofjade.net; www.storyofjade.net, www.myspace.com/storyofjade

Wormholedeath Rec., Via Dell’Olivuzzo 27/A, 50143 Firenze, Italy; worm@wormholedeath.com; www.wormholedeath.com, www.myspace.com/wormholedeath