SVARTTJERN: True Norwegian Black Metal – 13.07.2009

ImageNorwegia w natarciu! I oczywiście w rdzennym black metalowym wydaniu!
Zespół SVARTTJERN wydał na początku roku 2009 oficjalną płytę „Misanthropic Path Of Madness”. Jest to debiut o tyle przełomowy, że dwie demówki kapeli nie zyskały szerszego rozgłosu. Teraz wszystko się odmienia…

O SVARTTJERN i sobie samym mówi wokalista HansFyrste, aktualnie związany także z RAGNAROK…

Hail! Co słychać w Norwegii? Lato w pełni, temperatura skacze gwałtownie na skali, kobiety są gorące, piwo traci chłodny smak, a lodowce topnieją?:-)

Tak, zawsze jestem w pijackim transie:-). Piwo, dużo piwa! Różnica jest tylko taka, że trzymam je teraz w lodówce, a nie na śniegu. I ja nigdy się nie skarżyłem na wpół roznegliżowane panie wędrujące po ulicach:-).

SVARTTJERN to stosunkowo mało znana i nowa nazwa na norweskiej scenie. Przed płytą „Misanthropic Path Of Madness” mieliście dwa dema, ale było to dość dawno, bo w roku 2005 i 2006. Ja nie znam tych materiałów. Opowiedz coś o nich, czy bardzo się różniły od tego, co zaprezentowaliście na pełnym debiucie?

Te dwie demówki bardzo różnią się od nowego albumu. Tamte materiały mają zupełnie inne brzmienie, bo nie mieliśmy pieniędzy na profesjonalną sesję nagraniową, a wszystko musieliśmy sfinansować sami. Poza tym muzyka była mniej skomplikowana, prymitywna. Dema te odzwierciedlają jednak lata naszego muzycznego dorastania i są dla nas bardzo ważne, bo dzięki nim możemy od czasu do czasu spojrzeć w przeszłość i przypomnieć sobie, jak ciężko wszyscy pracowaliśmy na to, co SVARTTJERN prezentuje sobą obecnie. Zarazem jesteśmy dumni, że na „Misanthropic Path Of Madness” przeskoczyliśmy na wyższy poziom.

Grupę założyłeś wraz z gitarzystą HaaNem. Czy to Twój brat? Czy chodzi raczej o braterskie przymierze między Wami?

Jesteśmy dumnymi braćmi, w sposób nieosiągalny dla większości ludzi. Poświęcamy siłę, która w nas tkwi oraz swój czas, jak na nic innego, żeby wspierać się nawzajem. I to jest jedyne uzasadnienie dla tej sytuacji, w której znajdujemy się teraz. Nic ponadto nie mogę powiedzieć. [no, zabrzmiało enigmatycznie… – red.]

HaaN i basista Terror są też związani z BLOODSPAWN. Kompletnie nie znam tego zespołu. Wiem tylko, że gra „ponury death metal” i słyszałam jeden utwór umieszczony na profilu MySpace. Możesz tę kapelę jakoś zarekomendować?

Tak, to wspaniała grupa, przed którą świetlana przyszłość. Ma taką samą, niezależną od niczego ideologię jak SVARTTJERN i dlatego doskonale się porozumiewamy na artystycznej płaszczyźnie.

ImageDwóch innych członków SVARTTJERN chyba nie jest związanych z żadnym innym zespołem. Czy uważasz, że tak „świeży”, nieskażony jeszcze sławą:-) skład personalny to klucz do scalonego wewnętrznie i zdeterminowanej na sukces kapeli?

Nie, oni byli przez lata związani z innymi grupami i teraz też są zaangażowani w różne swoje rzeczy. Ale domyślam się, że nie są zainteresowani wypłynięciem na „światło dzienne” i na razie będą działać w undergroundzie. Każdy z nas ma różne zobowiązania tu, w Oslo, ale trzymamy się razem.

ImageNiewątpliwie najbardziej znaną osobą w SVARTTJERN jesteś Ty. Czy na funkcjonowanie tego zespołu ma wpływ to, że od jakiegoś czasu jesteś zajęty z RAGNAROCK? Czy płyta „Misanthropic Path Of Madness” powstała, bo nudziło Ci się w RAGNAROCK, albo się tam nie spełniasz w pełni?

SVARTTJERN i RAGNAROK to dwie odmienne kapele i to, że udzielam się w obydwu, nie znaczy, że nie spełniam się w którejkolwiek z nich. Zauważ, że SVARTTJERN rozpoczął działalność w roku 2003, w RAGNAROK jestem od 2008. Nigdy nie mieszałem ze sobą interesów tych dwóch grup (ani żadnych innych, w których byłem) i nigdy nie będę tego robił. Po prostu muzyka to całe moje życie i największa pasja. Dlatego to jest oczywiste, iż chcę się cały czas rozwijać i pogłębiać swoją wiedzę na płaszczyźnie artystycznej. A konkretnie oznacza to, że chciałbym współpracować z różnymi zespołami.

SVARTTJERN gra bardzo „kultową” muzykę. Czysty, norweski black metal. Jesteś wierny klasycznej formule? Nie kusi Cię, by trochę poeksperymentować?

To tylko pierwsze wrażenie. Jeśli wsłuchasz się w płytę uważnie, dostrzeżesz, że eksplorujemy więcej niż ten jeden gatunek. Poza tym zauważysz, że teksty są bardzo odległe od tej old schoolowej, prymitywnej formuły starego black metalu. Zawsze staraliśmy się wykreować swoje własne brzmienie, w oparciu o ten styl i nadal będziemy próbować, dopóki nie znajdziemy tego najlepszego.

Oprócz rdzennego black metalu na albumie jest sporo thrashowych zagrywek, a nawet pęd i chwytliwość przywodząca na myśl VENOM. Jak Ty byś opisał elementy, z których zbudowane są utwory?

Trudno mi powiedzieć, bo moja opinia jest odmienna od tych, które słyszałem czy czytałem. Ale dla mnie melodyjne partie idą w parze z thrashowymi riffami, dzięki czemu album nabiera swojego własnego kształtu i przez to nie brzmi, jak typowa produkcja black metalowa.

Zauważyłam, że „Misanthropic Path Of Madness” zbiera bardzo dobre i dobre recenzje. A czy spotkaliście się z opiniami, że Wasza muzyka jest wtórna (bo tak można zinterpretować przywiązanie do kanonu:-)) i przez to nieciekawa?

Dociera do nad wiele średnich recenzji, ale tak naprawdę nie dostaliśmy jeszcze żadnej bardzo złej (a przynajmniej ja takiej nie widziałem). Jednak muszę powiedzieć, że nawet te, które nie były pozytywne, są dla nas dobre, ponieważ konstruktywna krytyka to nic złego. 

Dlaczego „Misanthropic Path Of Madness” trwa tylko pół godziny, z czego jeden track to gorzej brzmiący bonus? Nie mieliście więcej zabójczych kompozycji, czy jest to umyślne działanie?

Chcieliśmy mieć krótką, agresywną, szybką i walącą w twarz płytę. Utwór bonusowy pochodzi z 3-utworowego promo/demo, dzięki któremu załapaliśmy kontrakt.
ImageNie mogę Cię nie zapytać o makabryczną okładkę albumu. Co prawda przedstawia ona zmasakrowaną kobietę, ale… mi przywodzi na myśl mord Euronymusa… Dlaczego taki front cover? Wydaje mi się, że lepiej by wyglądało coś bardziej „stonowanego”, ukrytego albo symbolicznego?

Chciałem, aby front cover był utrzymany w takim klimacie i jestem bardzo zadowolony, że jest właśnie taki. Symbolika okładki ukrywa filozoficzną zawartość płyty…

Zapytam przy okazji – czy myślisz, że Varg Vikernes po wyjściu z pierdla na dobre wróci do czynnego grania metalu czy raczej jest to już „spalona” gwiazda i zapowiadane nowe wydawnictwo BURZUM będzie fiaskiem?

Bez komentarza. [a dlaczego?! – red.]Image
Co w ogóle oznacza nazwa SVARTTJERN? Czy to norweskie słowo? Czy jakaś inna wersja wyrazu „slattern”, które znaczy „zaniedbana, brudna kobieta”, co zresztą sugerowałaby okładka albumu?

Wiele osób już nas o to pytało, ale niestety nie sposób tego dokładnie wyjaśnić. W norweskim języku „svart” to czerń, ale przyrostek „tjern” trudno określić. To jest stare norweskie wyrażenie oznaczające staw lub jeziorko położone w lesie, ale tak naprawdę to słowo ma głębsze, mistyczne znaczenie. Więc naprawdę swój sens ma tylko w norweskim. A tak poza tym nazwę zaczerpnęliśmy z tytułu starego obrazu Fredrika Cappelena [no tak, w roku 1853 ten malarz namalował rzeczkę wśród drzew:-) – red.].

ImageZdaje się, że teksty SVARTTJERN niosą nihilistyczne, mizantropijne przesłanie. Myślisz, że upadek świata i ludzkości jest bliski? Ale pewnie nie chciałbyś tego dożyć, hm?:-)

Ludzkość jest martwa od bardzo dawna. Wszystkie pragnienia i wola prawdziwego życia przeminęła. Ludzie nigdy się nie wybudzą ze swoich niespełnionych marzeń. Tylko nieliczni rodzą się jako zwycięzcy, a jeszcze rzadziej jako królowie [mówisz o sobie?:-) – red.].

A powiedz mi szczerze, czy na co dzień jesteście smutnymi mrukami, którzy w nic nie wierzą i nie mają żadnej nadziei:-)?

My nigdy nie robiliśmy wrażenia ani nie mieliśmy intencji, by być „smutni”, więc dziwię się, że mnie o to pytasz. Nie jesteśmy bandą pieprzonych emo ciot. Pasja obecna w naszej muzyce nie jest niczym innym niż pasją, którą mamy w życiu. Nie jesteśmy aktorami, którzy udają. Ciągle jesteśmy tymi samymi facetami, co kiedyś.

Do muzyki SVARTTJERN przylgnęła etykietka „true norwegian black metal”. Chcę Cię zapytać o zespoły „untrue”. Co myślisz o zjawisku mody na black metal (w przeszłości), która sklonowała masę gówna i spłodziła masę klaunów? Dużo jest teraz w Norwegii zespołów mianujących się blackowymi, ale Twoim zdaniem nie zasługujących na przynależność do tego elitarnego nurtu? Przejmujesz się w ogóle takimi rzeczami?

Będę szczery – pierdolę to. Każdy może grać, to co chce i jeśli jest to dobre, słuchacze to odkryją. I jeżeli mi się coś podoba, słucham tego, nie ważne, czy jest to „true” czy nie [to czemu nie podałeś konkretnych nazw?! – red.].

Chcę Cię przy okazji zapytać o wojnę o nazwę GORGOROTH. Co prawda sprawa od początku była jasna i sąd to przypieczętował, ale kto, Twoim zdaniem, jest bardziej prawdziwy i godzien tego szyldu. Infernus czy Gaahl i King?

Wierzę, że sąd rozstrzygnął ten spór we właściwy sposób. GORGOROTH to Infernus.

ImageSVARTTJERN gra trochę koncertów. Co się na nich dzieje, oprócz hałasu brutalnego, satanistycznego black metalu? Gwałt, krew i zniszczenie:-)?

Tak, brutalny black metal nade wszystko. Z pięknymi, martwymi zwierzętami wiszącymi dookoła nas. Taka kapela jak nasza zawsze będzie udowadniała, że pochodzi z Norwegii i wykonuje bezkompromisową muzykę. SVARTTJERN nie gra jazzowych koncertów:-). Siejemy krwawy, pieprzony terror!

Koncertowaliście z TAAKE, NATTEFROST bądź na festiwalu Barther Metal Open Air. Przywiązujecie wagę do tego, gdzie i z kim gracie? Aby były to grupy pokrewne ideologicznie, no i dobrzy kumple na afterparty? Czy też nie jest to dla Was istotne, bo liczy się tylko to, że prezentujecie się publiczności i na przykład realizujecie samych siebie?

Przede wszystkim występy na żywo ogólnie są dla nas bardzo ważne. Jeśli mamy możliwość zagrania na metalowym festiwalu, występujemy tam, ale zawsze lepiej się nam dzieli scenę z kapelami typu TAAKE, NATTEFROST, KOLDBRANN, URGEHALL, na których koncerty zresztą przychodzi dużo ludzi. Poza tym są to są nasi dobrzy kumple, a afterparty z przyjaciółmi są zawsze udane.

Image

Wydaniem płyty „Misanthropic Path Of Madness” zajęła się niemiecka Schwarzdorn Productions? Myślisz, że jest to optymalne rozwiązanie dla SVARTTJERN? W sensie wielkości i kraju pochodzenia tej wytwórni… Nie myśleliście uderzyć jeszcze gdzie indziej?

Schwarzdorn bezbłędnie wykonuje dla nas fantastyczną robotę na różne sposoby. Wydali nasz album i zainteresowali nim słuchaczy. Nie jest ważne, co przyniesie przyszłość, niepodważalny jest fakt, że Schwarzdorn „wyrwało nas” z demówkowego obiegu i pomogło postawić pierwsze ciężkie kroki w muzycznym biznesie. Ogromne pozdrowienia dla Patricka ze Schwarzdorn! [tak, trzeba się podlizać, bo on będzie czytał ten wywiad:-) red.]

Czy mi się zdaje, czy przy okazji „Misanthropic Path Of Madness” zmieniliście logo? Nie wydaje Ci się, że (to nowe) za bardzo przypomina szyld DARKTHRONE, tylko jest „cieńsze”?

Tak, nieco je „zaktualizowaliśmy”, ale porównywanie go do loga DARKTHRONE to całkowita głupota. Rzuć, proszę, okiem na logosy innych zespołów black metalowych, a w jednej minucie znajdziesz wiele takich, które naprawdę zostały kopiowane jedne od drugich. Jestem na 100% przekonany, że to raczej te grupy powinnaś o to zapytać. [tak mi próbujesz udowodnić, że Wasz logos jest oryginalny?:-) – red.]

Jakie plany na najbliższą przyszłość ma SVARTTJERN? Nie obawiasz się, że będzie Ci trudno pogodzić promocję „Misanthropic Path Of Madness” z działalnością RAGNAROCK wokół nowego albumu „Collectors Of The King”?

Staram się sprawiedliwie dzielić swój czas pomiędzy moimi zespołami. Zawsze staram się robić wszystko, co w mojej mocy, żeby sprawy szły do przodu. Sądzę, że potrafię wskazać swoje priorytety. Ale masz rację, w tym roku czeka mnie wiele pracy!

Dziękuję za rozmowę. Jakieś ostatnie przesłanie dla czytających ten wywiad i fanów black metalu w Polsce?

Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że kiedyś zniszczymy Polskę podczas koncertów i wypijemy mnóstwo dobrego piwa z maniakami z Twojego kraju. Z poważeniem – HansFyrste – SVARTTJERN. Hail fucking madness and chaos!

[Kasia]

Svarttjern, svarttjern@hotmail.com; www.myspace.com/svarttjern