SVYATOGOR Doctor Veritas `12

SVYATOGOR to zespół z Ukrainy, który istnieje od bardzo dawna, ale rzadko nagrywa płyty, co kilka lat. Być może dzieje się tak dlatego, że jego członkowie są lub byli zaangażowani w wiele innych kapel, jak np. DRUDKH, QUINTESSENCE MYSTICA, THUNDERKRAFT i ASTROFAES. Na album „Doctor Veritas”, trzeci z kolei w dyskografii SVYATOGOR, trzeba było czekać trzy lata. Przynosi on znaczące zmiany w stylu grupy. Zespół, dotąd jednoznacznie utożsamiany z pogańskim black metalem skoligaconym z folkiem (jak również szczególnie przywiązany do swojej ojczyzny, kultury i dziedzictwa), ewoluował w kierunku eksperymentalnego black/death metalu. Co prawda we wstępie utworu rozpoczynającego płytę „Doctor Veritas” pojawiają się motywy wyraźnie folkowe, ale w dalszej części albumu te pozostałości po „starych czasach” ustępują miejsca innym elementom. Nowa muzyka SVYATOGOR jest złożona pod względem stylistycznym, najwięcej w niej death i black metalu, ale często zespół skręca w progresywne rejony – wprowadza nietypowe, spokojniejsze klimaty, stosuje połamane rytmy i rozwija strefę aranżacji kompozycji. Na przykład użyty został niesamowity, jazzujący saksofon (w trzech wiodących kompozycjach: tytułowej, „La Concupiscence” i „Nor Fire, Nor Sword”), albo jakieś industrialne patenty (w „Nor Fire, Nor Sword”), albo skrzypce (w „La Concupiscence”). Generalnie album „Doctor Veritas” w wielu momentach jest zaskakujący i zaciekawia przez ponad 50 minut trwania. Utwory są melodyjne, utrzymane przeważnie w średnich tempach, niekiedy mają w sobie znamiona epickości. Niejednowymiarowy jest także obszar zarezerwowany dla wokali, gdyż są to screamy, growle, różne szepty, głos mówiony, słychać również żeńskie chórki (jednak prawdopodobnie pochodzą one w syntezatora). Teksty użyte na płycie zostały spisane i „zaśpiewane” w różnych językach: ukraińskim, rosyjskim, angielskim i francuskim. Ich tematyka to problemy społeczne, ludzkie emocje, struktura wszechświata, makrokosmos… A więc zagadnienia dalekie od wydumanych mitów i głupawych historyjek o sianiu zboża na zaoranym polu pod okiem przykurzonego bóstwa… Kto nie jest uprzedzony do pogańskich i blackowych korzeni SVYATOGOR, powinien dać szansę krążkowi „Doctor Veritas”, zaś dotychczasowi fani tego zespołu… być może będą rozczarowani…? [Kasia]

star30
Jezusicku, SVYATOGORtoblack metalowcy z Ukrainy! W dodatku z folkowymi inspiracjami. No muszą to być naziści. Patrzę na skład, a tam proszę, powiązania z DUB-BUK, ASTROFAES, DRUDKH. No na 2000% to złe naziole. Niby tam zarzekają się, że w dupie mają politykę. Ale przecież każdy antifowiec wie, że oni wszyscy kłamią. To tak, jak z tymi wielorybami ratowanymi na plażach przez Greenpeace, każdy wije się i płacze, że nie jest wielorybem, tylko grubą babą, ale zieloni nawet tego nie przyjmują do wiadomości, ratują i już. Łaps za nogę i buch do wody. Także lewicowi czytelnicy, wiecie, co macie robić… Dobra, kończę już te wygłupy, bo – znając życie – niejeden debil się znajdzie, który to weźmie na poważnie. Przejdźmy zatem do nowego albumu SVYATOGOR. Nie wiem, czy to dziwne zrządzenie losu, ale ostatnio trafiają mi się płyty z co najmniej zabawnymi tytułami. No bo trudno się nie uśmiechnąć czytając: „Doctor Veritas” (doktor prawda?). Tak czy inaczej, zaintrygowany dosyć oryginalnym tytułem, zagłębiłem się w książeczkę dołączoną do krążka i od razu rzucił mi się w oczy panpoganizm, że się tak wyrażę, chłopców z Ukrainy. W logo SVYATOGOR wyraźnie zostały zaznaczone słowiańskie motywy: orły, tarcze, topory, natomiast imiona członków zespołu są zapisane czcionką stylizowaną na skandynawski futhark. To się nazywa odwaga i eklektyzm. Dobra, po tym przydługim wstępie nadszedł czas bym przeszedł do muzycznej zawartości „Doctor Veritas”. Tutaj już za wiele niespodzianek nie znajdziemy. Słowiańskie czyste chórki, dziwne, ludowo brzmiące melodie, okraszone death/black metalowymi riffami i odpowiednim wokalem. Wszystko zagrane w średnich tempach, na przyzwoitym poziomie, w niezłym brzmieniu. Niczego odkrywczego tu nie ma, aczkolwiek fan gatunku na pewno znajdzie tu coś dla siebie. Mnie płyta „Doctor Veritas” nie porwała, chociaż całkiem przyjemnie się jej słucha. Nic by się jednak nie stało, gdyby panowie z SVYATOGOR czasem nieco przyśpieszyli. Ale to już takie czepianie się na siłę. Ot, jest to muzyka pod dobrą biesiadę z wódką i ogórkiem. Zatem drogi czytelniku / czytelniczko, jeśli jarają cię historie o wojach, dziewojach, Perunach i czczeniu szyszek, to album „Doctor Veritas” to coś dla Ciebie. [Zwyrol]

 

Svyatogor, www.svyatogor.name, www.myspace.com/svyatogorband

Svarga Music, P.O.Box 10173, 61006 Kharkov, Ukraine; www.svarga.eu