TAAKE Stridens Hus `14

digi CD / CD `14 (Dark Essence Rec.)
Ocena: 4/6
Gatunek: black metal

Podobno szczyt popularności czarnego metalu mamy za sobą. Stare zgredy od czasu do czasu pochylą ucho nad gatunkiem, który podobno kiedyś był podstawą ekstremy. Modne są dziś wypieszczone produkcje, szerokie spodnie, uniformy od znanych marek, ćwiczone przed lusterkiem groźne miny, by być bardziej prawdziwym metalem. Chcąc nie chcąc, doszło do podziału ról. Black metal umarł śmiercią naturalną. Zszedł o poziom niżej. Za pomocą sitka oddzielił ziarno od plewu. Zostało to, co najciekawsze. Podczas gdy inni blackmetalowcy zapadli wraz z misiami w sen zimowy, norweska horda TAAKE wychodzi przed szereg z nowym uderzeniem w postaci „Stridens Hus”. Pierwszy cios, w postaci „Gamle Norig”, ponury, ale podniosły, zaskakuje powagą i melodyjnością. Na koniec szarpiący riff gitary, przyspieszająca perkusja i obłąkany głos Hoesta szaleją w rockandrollowym klimacie. Skrojony jak dobry garnitur „Orm” aż się prosi do tańca. Pierwsze gitary ustępują miejsca jedynie wokalowi. Długie solo kończy łagodną zabawę w kotka i myszkę. Powolny rytm perkusji oddziela grubą linią dwa oblicza tego utworu – skoczne i powolne. Kończące kompozycję niskie wokale wraz z basem udowadniają, że TAAKE potrafi dołożyć do pieca. W trzecim na liście „Det Fins en Prins” ekstremalnie kotłują się wszystkie instrumenty. Z kociołka na chwile wydobywają się zwolnienia w postaci ponurych męskich chórów. Wolne i szybkie tempa zamieniają się co chwilę miejscami. Kolejny utwór, „Stank”, to bliźniaczy brat poprzednika, jest toporny i prosty. Nie dba o rozbudowane aranże. Piąty „En Sang til Sand om Ildebrann” zaczyna się szybciej, ale potem zwalnia. Recytacja Hoesta, łamańce perkusji i basu przyspieszają. Powrót do ciężaru zachowuje równowagę blackmetalowego charakteru utworu. Przedostatni „Kongsgaard bestaar” niczym struś pędziwiatr rozpędza się do granic możliwości. Hoest opętańczo zmienia tempa skrzeków. Reszta instrumentarium nie ogranicza się do jednego rytmu. Idąc tym samym tropem, kończący płytę „Vinger” w swej ekstremie nie pozostaje w tyle. Jest podsumowaniem albumu „Stridens Hus” – szóstego w dorobku Norwegów. Z wielu względów ten krążek TAAKE nie wchodzi szybko jak pierwszy łyk zimnego piwa. Potrzebuje czasu, aby oswoić słuchacza. Pozwala z utęsknieniem wracać do siebie i za każdym razem odkryć coś innego. Miejmy nadzieję, że nie zostanie nominowany do nagrody Spellemannprisen i zespół nie podąży za muzycznymi trendami. Nie zboczy z właściwej obranej ścieżki. Hoest pokazuje, że nagrał płytę godną gatunku. „Stridens hus” jest ucieleśnieniem poprzednich albumów TAAKE. Jest jak puszka pandory. Należy czekać aż się otworzy. [Tomash]

Taake, www.taake.svartekunst.no
Dark Essence Rec., Postboks 472, 5805 Bergen, Norway; post@karismarecords.no; www.darkessencerecords.no