Tag Archives: BEHEMOTH

Merry Christless: BEHEMOTH, MASTER’S HAMMER, MGŁA, INFERNAL WAR, IN TWILIGHT’S EMBRACE – 14.12.17 / Warszawa

Knock Out Productions oraz New Aeon Musick przygotowali nie lada gratkę dla fanów, którzy nie zdążyli kupić biletów na pierwszy ogłoszony koncert pod banderą Merry Christless – właśnie zapowiedziano dodatkowy termin koncertu! Szykujcie się na podwójne uderzenie świątecznego zła.

Merry Christless: BEHEMOTH, MASTER’S HAMMER, MGŁA, MENTOR, WITCHMASTER – 15.12.17 / Warszawa

Zapomnijcie o rodzinnej wigilijnej atmosferze, łamaniu się opłatkiem i brutalnie zamordowanym karpiu w galarecie. W tym roku jedynym życzeniem wypowiedzianym do bliźniego swego będzie „MERRY CHRISTLESS”!

Reedycja albumu ROTTING CHRIST na winylu

Po informacji o rozszerzeniu polskiej części trasy koncertowej ROTTING CHRIST o 2 miasta (o tym przeczytacie TU) Peaceville Records poinformowało, że szykuje się do wydania winylowej reedycji klasycznego albumu Greków, „Thy Mighty Contract” z 1993 roku.

BEHEMOTH – umorzenie śledztwa ws. podpalenia krzyża na koncercie

Nergal_6325494Dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych poprzez podpalenie krzyży na koncertach grupy BEHEMOTH zostało umorzone. Warszawska prokuratura nie stwierdziła znamion czynu zabronionego. Śledztwo zostało wszczęte na skutek zawiadomienia złożonego przez Ryszarda Nowaka. Informację tę potwierdził w 20. stycznia 2014 rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie – Przemysław Nowak.

BEHEMOTH, HATESPHERE, ROOTWATER – 9.09.2007, Kraków

Polish Apostasy Tour:
BEHEMOTH, HATESPHERE, ROOTWATER
Image
9.09.2007, Kraków, „Loch Ness”

Tylko na dziewięć koncertów zawitał BEHEMOTH do ojczyzny w ramach trasy promującej najnowsze ich dzieło… W locie pomiędzy resztą Europy (World Apostasy Tour 2007, włącznie z Ozzfest na przełomie maja-sierpnia) a następnymi koncertami z KATAKLYSM, ABORTED etc. i wreszcie kolejnym, amerykańskim tournee. Ale dobre i to! Zresztą może m.in. dlatego na wszystkich, jak dotąd, gigach frekwencja byłą bardzo dobra. W każdym mieście znalazło się kilkaset wygłodniałych fanów. I nie inaczej było w Krakowie… Na zewnątrz chłodni i mokro, a w klubie „Loch Ness” dosłownie upał!

Spóźnialscy przegapili występ ROOTWATER. No trudno. Może jeszcze kiedyś będzie okazja zobaczyć w akcji byłych muzyków GEISHA GONER, SPARAGMOS, NEOLITHIC. Choć… Może to i mała strata, bo niewątpliwie muzyka tego zespołu z death/black metalem nie ma za wiele wspólnego i nie za bardzo pasowała do zestawu. W ogóle dziwi udział tej grupy w trasie pod dowództwem BEHEMOTH…

Image Jako druga zainstalowała się grupa HATESPHERE. Zaatakowała brutalnym thrash`em, w tym bardziej nowoczesnym wydaniu. Energiczne wykonanie i dobry wokal to atuty Duńczyków. Bez wątpienia najlepiej sprawdzały się te najbardziej krwiste, iście metalowe utwory w wykonaniu HATESPHERE. Generalnie słabiej wypadały te rytmiką wpadające w hard core, ale publiczności nie robiło to już różnicy. Ludzie byli już rozbawieni, więc tym chętniej reagowali dość entuzjastycznie. A niezły młyn napędzał jeszcze (pięknie wytatuowany:-)) wokalista Jacob. Bisów co prawda nie było, ale swój występ w Krakowie HATESPHERE na pewno mogą zaliczyć do udanych. Niewątpliwie mini-traska z BEHEMOTH znacznie przyczyni się do zwiększenia popularności tego bandu w kraju nad Wisłą.

Chwila przerwy dla technicznych i akustyków, na przygotowanie sceny i dźwięku. Po czym BEHEMOTH – po uprzednim intrze – wtargnął na scenę z impetem! No! Trzeba przyznać, że od pierwszych sekund koncert był szalony i maksymalnie agresywny. I zarazem perfekcyjny! Bez wahania, bez pomyłek. Wprawdzie dwa pierwsze utwory to była jedna wielka kakofonia (wokal był zagłuszany), ale później brzmienie się poprawiło i wszystko już było dobrze słychać: gardło Nergala, wszystkie solówki. Brawa dla Malty i debiutującego w „Loch Ness” Martina :-).

Image

Jeśli chodzi o muzyczny zakres występu BEHEMOTH, to zespół zrobił przemarsz bojowy przez całą swoją historię. No, co prawda po macoszemu potraktował płytę „Pandemonic Incantations”, ale z innych co nieco się pojawiło. M.in. „From The Pagan Vastlands”, „Lasy Pomorza”, „Decade Of Oepion”, „Demigod”, „Antichristian Phenomenon”, no i oczywiście przekrój z promowanego albumu „The Apostaty”.
Image Pomiędzy utworami Nergal coś tam zagadywał, opowiadał i krzyczał. Podkręcał i ubarwiał show na maksa. Choć nie on jeden. Bo popisy Interna (plucie ogniem i solo na perkusji) to też były bardzo widowiskowe fragmenty. Zresztą ogólnie cały koncert był mistrzowsko dopracowany pod względem scenografii, image`u muzyków i oprawy świetlnej… Muzycy w makijażach, odziani w (quasi)zbroje. Zachowywali się niezwykle widowiskowo! Zapewne długo ćwiczyli to moshowanie w tym samym momencie :-). Nieźli w nich aktorzy! Po obu stronach sceny stały „rzeźby” z orłami bizantyjskimi. Niezwykłego klimatu nadawały również światła i dymy, pobudzające zmysły i znacząco urozmaicające wizualne wrażenia. Najlepiej to widać na pamiątkowych zdjęciach. Raz scena tonie w błękicie, innym razem płonie czerwienią… A całe przedstawienie zwieńczyły bisy. Podczas „Chant For Eschaton 2000” Nergal wyskoczył w masce, wszyscy zalali się krwią… A kompozycja „I Got Erection” z repertuaru grupy TURBONEGRO to był taki najbardziej luzacki, zabawowy fragment, podczas którego każdy mógł sobie głośno pośpiewać, co też uczyniło kilkoro znajomków, którzy dopadli mikrofony…

Image Koncert BEHEMOTH był całkowicie udany. Doskonały i bardzo emocjonalny pod względem muzycznym i wizualnym. Został wspaniale przyjęty przez tłumnie zgromadzoną publiczność.

A zespoły poprzedzające, to były tylko takie przedskoki do najważniejszej bitwy!

 

[Kasia]

BEHEMOTH, DARKANE, FRONTSIDE, CRIONICS – 7.12.2002, Rzeszów

BEHEMOTH, DARKANE, FRONTSIDE, CRIONICS

7.12.2002, Rzeszów, „Akademia”

Dopiero teraz po raz pierwszy miałem okazję pojawić się w rzeszowskiej Akademii… Może to i ciekawe miejsce, ale chyba nie na takie koncerty, heh. Najpierw jednak trzeba było trochę pomarznąć przed wejściem, ale przyznam, że w miarę punktualnie (tj. kilka minut po 18-tej) zaczęto wpuszczać ludzi i odbywało się to dość sprawnie. Największe zaskoczenie miało jednak miejsce chwilę później, gdy według mojego zegarka CRIONICS zaczął grać 2-3 minuty przed czasem! Tego się nie spodziewałem… Niemniej jednak mnie ten zespół mało interesuje i wolałem skupić się na degustacji piwa… Po prostu ta ich wspaniała pierwsza płyta w ogóle do mnie nie trafia… Ale trochę im się przyglądałem z boku i muszę przyznać, że na żywo to wcale nie są tacy źli, hehe. Poza tym całkiem żywiołowy koncert… Nieźle, ale mimo wszystko fanem nie zostanę, heh. Następny w kolejce był sosnowiecki FRONTSIDE, coś na co nie mogłem się doczekać… i nie zawiodłem się. Panowie zagrali kilka numerów z nowej płyty, kilka z poprzedniej, wydanej przez MMP, a i zapewne coś starszego, ale przyznam, że nie znam tych starych kawałków, a poza tym teraz już nie bardzo pamiętam, heh. Był też cover SLAYER’a i chyba SICK OF IT ALL, ale za ten ostatni nie dam sobie ręki uciąć. Tak czy inaczej ich koncert był po prostu zajebisty. Niesamowity żywioł na scenie, świetne brzmienie… Czego chcieć więcej? Hardcore’owy wygląd muzyków? A co to ma do rzeczy? Podobnie zresztą myśleli zgromadzeni pod sceną – FRONTSIDE został przyjęty bardzo dobrze. To cieszy. Następny w kolejce był szwedzki DARKANE… No cóż. Przede wszystkim nie uważam ich za taką straszną rewelację, a porównania do SYL czy MESHUGGAH są ogromnie przesadzone. Jasne, fajnie grają, ale to wszystko. A jak wypadają na żywo? Na początku mi się podobało, fajne brzmienie, dość żywiołowo (choć jakże inaczej od FRONTSIDE), po prostu całkiem przyjemnie się patrzyło i słuchało. Ale po jakichś 20 minutach zaczęło się robić nudno… Nie wiem jak długo grali, nie patrzyłem na zegarek, ale ciągnęło się to w nieskończoność. Na dłuższą metę nuda. I w końcu przyszedł czas na gwiazdę wieczoru… Hm, BEHEMOTH widziałem już któryś tam raz… i chyba bardziej podobało mi się na poprzedniej edycji Brutal Assault, kilka miesięcy wcześniej. Co nie zmienia faktu, że wciąż był to bardzo dobry koncert. Z drugiej strony – bardzo typowy jak dla nich. Z tego co słyszałem, to właśnie w Rzeszowie zespół został najlepiej przyjęty, o czym świadczy chyba fakt, że nie wszędzie dwa razy wychodzili na bis. Nie będę pisał, co grali, ani rozpisywał się bardziej w tym temacie, bo to chyba mija się z celem. Na koniec – ja nie żałuję, że się wybrałem i myślę, że wszyscy obecni na tych koncertach są tego samego zdania. Z drugiej strony gdyby nie FRONTSIDE, to nie jestem pewien czy tak chętnie pojechałbym do Rzeszowa… Koncerty BEHEMOTH zaczynają mi się powoli nudzić…
[Mirek]