Tag Archives: Katowice

Zapowiedź płyty ELEMENTAL DEVICE

Melodic death metalowa kapela z Katowic, ELEMENTAL DEVICE zaprezentowała teaser pierwszego longpleja, którego premiera zaplanowana jest jeszcze na obecny miesiąc!

DEVIL IN THE NAME Devil in the Name (2018)

DEVIL IN THE NAME to zespół wymykający się wszelakim definicjom i choć używałem tego sloganu już wielokrotnie, to słuchając tej niezwykle surowej, niewygładzonej mieszanki wpływów BLACK SABBATH, ELECTRIC WIZARD, BELZEBONG, ORANGE GOBLIN czy nawet CULT OF LUNA, uznałem że jedynym wspólnym mianownikiem utworów na debiutanckim krążku pt. „Devil in the Name” jest słowo „old-school”.

TERRORDOME i DEATHREAT na wspólnej trasie!

Dwie krakowskie ekipy wybierają się podbój Europy! „Boiling Aggression Tour 2018” z udziałem TERRORDOME oraz DEATHREAT obejmie zasięgiem Polskę, Niemcy, Holandię, Francję oraz Belgię! 

Relacja: „Metalmania – legenda z przeszłości i teraźniejszości” – 07.04.18 / Katowice (Spodek)

Opis wydarzenia: Metalmania – kultowe wydarzenie na polskiej mapie muzyki ekstremalnej. Druga po reaktywacji (a ogólnie już 24 w historii) edycja miała przynieść zew wspomnień, wspomnień o kultowych latach ’80 czy ’90, ale także o porywczej młodości – zespoły takie jak MEKONG DELTA, XENTRIX, SKYCLAD, EMPEROR już na papierze dawały pewność, że przypływ wspomnień zakręci łezkę w oku nie tylko tych bardziej doświadczonych metalhead’ów. Bardzo dobrą decyzją było też wybranie Jarka Szubrychta na prowadzącego imprezę – jego historyczne anegdotki podkreślały „old-school’owy” charakter wydarzenia.

Organizacja: Metal Mind Productions ponownie stanęło na wysokości zadania i w niemalże perfekcyjny sposób skoordynowało festiwal w obiekcie o tak dużej kubaturze jakim jest katowicki Spodek. Z perspektywy dziennikarza nie mieliśmy właściwie żadnych zastrzeżeń, dostrzegliśmy za to szereg zmian na lepsze – wyznaczenie strefy alkoholowej, swobodne wyjście ze Spodka w oznaczonych miejscach, więcej food truck’ów i stoisk, przydatną strefę dla dziennikarzy, konsekwentne trzymanie się rozpiski czasowej i wiele innych.

Muzyka: Line-up Metalmanii ponownie sprawiał wrażenie wręcz pękającego w szwach, ale przy rozsądnym gospodarowaniu czasem i przyjęciu konkretnego planu działania można było zobaczyć/usłyszeć większość interesujących zespołów. My dotarliśmy już o 13:00 na znajomą kapelę MINETAUR, by potem dotrwać prawie do samiutkiego końca, czyli do BLAZE OF PERDITION (to prawie 13 godzin muzyki, a dla nas także pracy!).

Niemożliwym byłoby opisanie wszystkich kapel, dlatego skoncentruję się na tych, które tego dnia wywarły na nas największe wrażenie. Pierwszym takim zespołem było DEAD CONGREGATION, które zawitało do Polski po dwóch latach przerwy. Grecy, szczególnie grając numery ze świetnego „Promulgation of the Fall”, pokazali że bez nachalnego dopisku „melodic” można grać death metal z wyczuciem, porywając do tańca spore rzesze fanów. Występ na prawdę godny zapamiętania i oczekiwania na ich powrót.

SKYCLAD i XENTRIX również pokazały się z bardzo dobrej strony, ze szczególnym naciskiem ten pierwszy zespół, który w przekroju bardzo konserwatywnego line-up’u wniósł wiele niepowtarzalnych elementów wesołego, nieco beztroskiego folk metalu. Skrzypce w muzyce mają kojącą moc, nie inaczej było tym razem.

Muszę przyznać, że akurat na Drugiej Scenie nie udało się nam obejrzeć zbyt wielu kapel – oczywiście zrzucam to karb faktu, że po prostu brakowało nam czasu na ciągłe przemieszczenie się pomiędzy strefami. Na wyróżnienie jednak zasługują na pewno ALASTOR – za bardzo energetyczny, naładowany pozytywnymi wibracjami występ. Zespół niestety nie doczekał się takiej sławy jak formacja-instytucja KAT, co jednak nie umniejsza rangi wkładu kapeli z Kutna w rozwojów polskiej sceny. Obok nich najlepiej według mnie wypadło VOIDHANGER, które prolongowało „infernal war-ową” tradycję siania totalnego zniszczenia pod schodami, tak samo zresztą jak ANIMA DAMNATA, czyli niejako zapoczątkował popularność ekstremalnego black metalu w Polsce. Nowa płyta pt. „Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast” brzmiała potężnie, kontynuując doskonałą passę Necrosodoma i spółki. Z drugiej strony, zawiodło mnie RAGEHAMMER, które z każdym rokiem działalności poczyna sobie coraz śmielej w Polsce i za granicą. Może nawet zbyt śmiało, bo nie zapamiętałem zespołu podczas tej edycji, który tak bardzo koncentrowałby się na tańcach, hulankach i swawolach. Muzycznie było jak zwykle w porządku – doświadczyliśmy blitzkriegu, natomiast scenicznie i wizualnie to była przesada.

Wracając i zostając już na głównej scenie, zacznijmy od świetnego występu DESTROYER 666, który po raz kolejny udowodnił, że jest to projekt niemalże koncertowy. Chociaż zabrakło kilku moich ulubionych numerów z płyty „Defiant” to przestrzenna, melodyjna wersja black/thrash metalu zaprezentowana przez Australijczyków niosła się tego dnia echem w całym Spodku. Jeden z najlepszych koncertów tego wieczoru.

Podobne wrażenie wywarła na mnie klasyczna formacja ASPHYX, która wpada teraz do Polski niemalże co roku! Holendrzy pomimo sporego bagażu doświadczeń, który dla większości kapel okazałby się być męczącym balastem, nadal potrafią dzielić się emocjami i swoją wizją death metalowego grania (od 1987, czyli jeszcze przed nadaniem obecnej nazwy).  Poza sztandarowymi hitami takimi jak „Death the Brutal Way” pojawiły się kawałki z najnowszej, wydanej w 2016 roku płyty „Incoming Death”. Warto także dodać, że głos Martin’a van Drunen’a nic, a nic się nie postarzał – wydaje mi się, że Holender brzmi lepiej na żywo niż na płycie.

Tyle dobrego o głosie już nie można niestety powiedzieć w aspekcie występu KATA & ROMANA KOSTRZEWSKIEGO. U pana Romana słychać, że dzikość, głębia głosu zanikła już kilka lat temu, co naturalnie nie wpływało na to, że partie mówione w dwóch najważniejszych numerach tej legendarnej grupy, czyli „Głos z Ciemności” oraz „Łza Dla Cieniów Minionych” brzmiały… tak jak brzmią od 30 lat – przejmująco, hipnotycznie. Tak jak powiedział Jarek Szubrycht: jedni wyśmiewają, inni je wielbią. Na pewno nie można odmówić KATOWI ujmującej, chwytającej za serce atmosfery, tej nieco groteskowej kreacji muzyki. Zresztą fakt, że KAT to tak na prawdę jedyny konkurent dla największych zagranicznych marek w kategorii „old-school’owego” heavy metalu sprawia, że chcąc-niechcąc na tym koncercie trzeba było być, trzeba było to przeżyć. Dodam także, że młoda fala, czyli Michał Laksa (bass), Krzysztof Pistelok (gitara) oraz Jacek Hiro (gitara) zaprezentowała się zjawiskowo, szczególnie w nowszych kawałkach z „Biało-Czarnej”. Połączenie doświadczenia Irka Lotha oraz Romana Kostrzewskiego z werwą i umiejętnościami pozostałej trójki wywarła na mnie największe wrażenie!

Czas na wyczekiwany „grande finale”. Zacznijmy od tego, że osobiście czekałem bardziej na EMPEROR, aniżeli na NAPALM DEATH, jednak ostatecznie to NAPALM DEATH wyszło z tej batalii zwycięsko. Powiem więcej – to był najlepszy występ ze wszystkich na dwóch edycjach Metalmanii po reaktywacji! Weterani z Anglii po prostu kompletnie nie mają litości dla siebie i dla swojej publiczności już od bitych 36 lat! Wokalista Mark „Barney” Greenway pomimo zaawansowanego wieku zaskoczył swoją aktywnością nie jednego młodziana w pogo, a jego dojrzałe, bezkompromisowe komentarze to wisienka na torcie występu tej grindcore’owej formacji. Chapeau bas! Po tym występie przygasł nawet blask EMPERORA, czyli cesarza black metalu. Ihsahn dwoił się i troił, ale numery z nowszych płyt nie brzmiały już tak przejmująco, momentami było w tym zbyt wiele chaosu, ale trzeba oddać, że cesarz wziął i dał to co mu należne, szczególnie na  końcu występu gdy słyszeliśmy numery z okolic „In The Nightside Eclipse”.

Po 1 w nocy zagrała także jedna z moich ulubionych polskich formacji – lubelskie BLAZE OF PERDITION. Do tego momentu dotrwało może 30% słuchaczy, ale bezsprzecznie warto było posłuchać jak na żywo brzmi dzieło zatytułowane „Conscious Darkness”. A brzmi doskonale, więc moje obawy o spadek formy po genialnym „Near Death Revelations” były nieuzasadnione. Co prawda „Into the Void Again” pobite pewnie już nie zostanie, ale na prawdę warto wkroczyć w świat np. „A Glimpse of God” by odkryć co kryje się w umysłach muzyków.

Podsumowanie: To był na prawdę niesamowity, pełen wrażeń i przygód dzień. Od poznania słynnego Christophe’a „Lord Of The Logos” Szpajdel’a, przez niesamowity koncert NAPALM DEATH, po sprzyjającą biesiadzie aurę (piękna pogoda, pełne słońce, aż szkoda że nie było trzeciej sceny na placu przed Spodkiem), wszystko ułożyło się wręcz doskonale, sprawiając że z imprezy owianej dotąd aurą „kultu”, Metalmania jako jedyny festiwal w Polsce (i pewnie na świecie) może obecnie cieszyć się z podwójnej sławy – bycia jednocześnie legendą przeszłości i teraźniejszości!
Życzę organizatorom, czyli Metal Mind Productions by w przyszłym roku było jeszcze lepiej, a sama impreza z okazji swojej jubileuszowej 25-edycji stała się dwudniowa!

[Vexev]

Trasa koncertowa: JARUN oraz VARMIA w Katowicach, Wrocławiu, Rzeszowie oraz Lublinie

W maju rozpoczyna się ogólnopolska trasa koncertowa dwóch świetnie uzupełniających się kapel – JARUNA oraz VARMII!

Konkurs: „I Pielgrzymka Polska” z udziałem BATUSHKI, OBSCURE SPHINX, ENTROPII

Trwa jeden z najciekawszych „zestawów konkursowych” w Polsce! Wraz z Knock Out Production organizujemy podwójny konkurs, w którym do wygrania jest aż 10 wejściówek na całą trasę koncertową BATUSHKI – „I Pielgrzymkę Polską” oraz 2 wejściówki na warszawski koncert ABBATH’A! Więcej informacji o drugim konkursie znajdziecie tutaj.

Dodatkowe atrakcje na Metalmanii 2018

Już 7 kwietnia odbędzie się XXIV edycja Metalmanii. Headlinerem festiwalu będzie norweski EMPEROR. Na dwóch scenach zaprezentuje się czołówka zagranicznej oraz polskiej sceny metalowej i tego dnia w Spodku wystąpią 24 zespoły.

Metalmania 2018 – ogłoszono dwa nowe zespoły!

Do składu tegorocznej Metalmanii dołączyły dwie nowe kapele – szwedzki INSAMMER oraz polska KETHA!

Relacja: ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN – 31.01.2018 / Katowice

Opis wydarzenia: Parafrazując klasyka – na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki oraz fakt, że ROTTING CHRIST przybędzie do Polski w ramach kolejnej trasy koncertowej, bo gdzieżby indziej skoro nad Wisłą ekipa Sakisa jest hołubiona równie mocno co u u siebie w Helladzie. Tym razem Grecy stawili się w międzynarodowym towarzystwie darzonych u nas pewną estymą SVART CROWN oraz CARACH ANGREN, więc chociaż obie ekipy do moich ulubieńców nie należą to decyzja czy końcem stycznia przybyć do Mega Clubu, mogła być tylko jedna.

KONKURS: ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN / Katowice

ROTTING CHRIST w tym roku przybędzie do Polski wcześniej. Już 31 stycznia będziecie mieli szansę zobaczyć greckich mistrzów melodyjnego black metalu w Katowicach! Z tej okazji przygotowaliśmy dla was niespodziankę – 2 bilety do wylosowania w konkursie!