Tag Archives: recenzja

LEAVES This Is The Time `13

Od pierwszych dźwięków EPki „This Is The Time” zespół LEAVES budzi skojarzenia z THE GATHERING, a to za sprawą podobnych głosów wokalistek. Domniemywam, że Anneke van Giersbergen i THE GATHERING było wzorem dla tej grupy, bo z kolei „Leaves” to utwór z płyty „Mandylion”.

BLISS OF FLESH Beati Pauperes Spiritu `13

Horda BLISS OF FLESH narodziłą się w 1999 r. w północnej Francji, w mieście Calais. Przez lata konsekwentnie odciskała swoje piętno na rodzimej scenie black/death metalu. Chłopaki nie powstydzą się stanąć w jednym szeregu z POSSESSED, MAYHEM, DESASTER, AURA NOIR. Ostatnie dziecko francuzów „Beati Pauperes Spiritu” potwierdza obrany kierunek: zionie ogniem i siarką aż miło.

COLD CELL Generation Abomination `13

Patrząc w metrykę COLD CELL nie mogłem uwierzyć, że zespół powstał w 2012 r., a płyta „Generation Abomination” rok później. Szwajcarzy biją na łeb większość kapel, które dane mi było usłyszeć tego roku. Szorstki, obłąkany, mocny wokal czasem przemówi czyściej i grubiej, aby zaakcentować to, co ważne w danym momencie. Dwie gitary Ath’a i He’a współgrają ze sobą należycie.

IDEOGRAM Raise The Curtain `13

Zespół IDEOGRAM jest z Włoch. Nie chciałbym się posługiwać stereotypami, ale w tym przypadku coś jest na rzeczy: zaprezentowany na dymówce „Raise The Curtain” operowo-awangardowy metal w stylu wczesnego PECCATUM jest pewną wskazówką co do pochodzenia kapeli. Całości dopełnia „barokowy” wizerunek muzyków, choć ktoś mniej życzliwy mógłby powiedzieć, że to bardziej wioskowy festyn, ale gusta są różne.

CORPSET No Rest `13

CORPSET – fińska thrash/death metalowa grupa – po udanym debiucie w roku 2010 (LP „Ruins”) wypuściła na światło dzienne następcę premierowego wydawnictwa pod niepokojącą nazwą „No Rest”. Album ten to niespełna czterdziestominutowa podróż przez agresywne riffy utrzymane we współczesnej stylistyce, harmonizujące z  potężnym, niskim growlem Antti Murtonen’a.

WHISPER Przebudzenie `13

Debiutujący WHISPER na albumie „Przebudzenie” zaprezentował mariaż wielu stylów, przy którym ciężko było mi zebrać muzyczne myśli – w obliczu (odsłuchu) zespołu, który spina najróżniejsze cechy reprezentantów polskiej sceny gothic/heavy/power metalowej. Może nie najlepszą ilustracją twórczości WHISPER będzie połączenie stylu ONA z GAMMADIONem, ale takowe skojarzenie spiętrzyło się na horyzoncie już po zapoznaniu się z pierwszą „Łzawą Kołysanką”.

AVULSED Ritual Zombi `13

Nie będę udawał „prawdziwka”, który śledzi karierę hiszpańskich brutali z AVULSED od dwudziestu trzech lat (tyle właśnie stuknęło ekipie Dave Rottena), ale usłyszałem grupę w roku 1999 za sprawą składanki prezentującej zespoły ze stajni Relapse. Było tam kilka nazw, które zapadły mi w pamięć mniej lub bardziej, ale właśnie AVULSED było tą grupą, na punkcie której na moment zwariowałem.

PARRICIDE Just Five ’11

Chełmskiego PARRICIDE nikomu chyba przedstawiać już nie trzeba. Weterani ekstremalnego grania mają się świetnie a ich forma ciągle utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Piąta płyta ojcobójców choć ma już ponad rok to niezmiennie budzi kontrowersje i dzieli ludzi na dwa obozy. Fani wychowani na wczesnych wydawnictwach mają za złe odejście od idei death metalu, dla wielbicieli poprzedniej płyty PATOGEN problemem jest brzmienie i brak „prawdziwych” hitów. Z drugiej strony maniacy mocy i szybkości pieją z zachwytu. Tę płytę można lubić lub nie ale nikt nie przejdzie obok niej obojętnie.

PRIME EVIL Evilution ’12

Nowojorski PRIME EVIL (nie mylić z zespołem o tej samej nazwie pochodzącym z Kalifornii) to kapela starsza od węgla i jak pokłady węgla zalega gdzieś w głębokim podziemiu. Zespół mniej więcej co pięć lat (ostatnio trochę rzadziej) tworzy kilka utworów i wydaje jakieś demo. Nie inaczej jest tym razem. Po ostatnim okresie rozpadu i niebytu uraczono nas kolejnym dźwiękowym gwałtem.

SIMPLE LIES No time to Waste ’12

Wśród nijakości i szarzyzny światowej sceny undergroundowej pojawiają się czasem prawdziwe diamenciki. Z całą pewnością do takich należy zespół SIMPLE LIES. Pod koniec ubiegłego roku światło dzienne ujrzał debiutancki album tych młodych ludzi. Z całą odpowiedzialnością za swoje słowa mogę rzec, że takiego debiutu nie wstydziłby się nikt. W czasach, gdy młode metalowe hordy starają się być coraz bardziej brutalne, coraz cięższe i mroczniejsze, ci młodzi włosi poszli w zupełnie inną stronę.