Tag Archives: recenzja

GRIMNESS Ashes Of A Black Cult `12

Dawno nie miałem okazji zmierzyć się z autentycznym, atawistycznym black metalem, który pewnie z łatwością mógłby wpisać się w nurt „trv blacku”. GRIMNESS zachęcił mnie do przesłuchania płyty „Ashes of a Black Cult” okładką kojarzącą się z najbardziej diabelską rzeczą na świecie – Diablo II. To oczywiście ironiczne porównanie i mam nadzieję, że wywołujące także (przynajmniej) grymas uśmiechu – teraz będzie już tylko rozpacz, znój i śmierć.

VOICE OF MIDNIGHT [Bifrost] `11

Ambiwalentność to podstawowa cecha postrzegania większości przedstawicieli rasy ludzkiej. I podstawowy powód, dla którego album „[Bifrost]” VOICE OF MIDNIGHT z Rosji, trudniącego się mieszaniem deathu, blacku i viking metalu, może być odbierany dwojako.

PSYCHOPHOBIA Ark Of Chaos `12

Czasy, kiedy chociaż próbowałem ogarnąć zawartość czeluści krajowego undergroundu, bezpowrotnie minęły, od kiedy kapele zaczęły pączkować szybciej niż odcinki „Mody na sukces”, a przeciętna jakość nagrań niebezpiecznie zbliżyła się do poziomu gry naszych prawie piłkarzy. Na szczęście nadal zdarzają się miłe niespodzianki i dzisiaj będzie o jednej z nich. PSYCHOPHOBIA nie należy do najmłodszych stażem kapel, bo powstała w 2002 roku i całe 10 lat kazała czekać na swój debiutancki album, ale warto było czekać.

CENTURION Serve No One `12

CENTURION to zespół doświadczonych muzyków, którzy na drugim albumie „Serve No One” postawili przede wszystkim na brutalność. W większości materiał składa się z nieustannej galopady i tylko kilku zwolnień, które tak naprawdę są najciekawsze na tym krążku. Właściwie materiał jest mocno monotematyczny; jednostajna galopada, niekiedy tylko poprzerywana jakimś urozmaiceniem, zlewa się w całość, w jedną papkę i praktycznie przecieka między uszami bez śladu.

SINPHONICON Nemesis Ablaze `12

Debiut SINPHONICON wcale nie jest pierwszą produkcją jedynego twórcy „Nemesis Ablaze”. Spirit eksperymentował i szlifował umiejętności w kapeli SONNEILLON, a jako że twór ów nie przetrwał próby czasu, a Dominik miał głowę pełną pomysłów, naturalną koleją rzeczy było stworzenie SINPHONICON. Nie dziwię się więc Sebastianowi z Let Them Come Prod., że w ciemno zadeklarował wydanie nowego tworu Spirita, po tym jak wydał debiutancki album SONNEILLON.

MYLY LUDZIE X `12

Debiutancka płyta czwórki chełmian z MYLY LUDZIE to nie lada zaskoczenie dla mnie. „X” to płyta bardzo dojrzała i przemyślana, obfitująca w masę zaskakujących rozwiązań, bazująca na dużej ilości melodii i bardzo zaangażowanych tekstach w języku ojczystym.

OGOTAY Eye Of The Last Day `12

Zasadniczo recenzję płyty „Eye Of The Last Day” OGOTAY mógłbym zacząć jednym słowem, a zakończyć drugim i gdybym tak po prostu zrobił, to ani nikt by się nie obraził, nikt by też nie poczuł niedosytu, a i każdy wiedziałby, o co chodzi. Więc napiszę… Death metal. I w zasadzie wszystko w tym temacie – jest to zarówno kwintesencja charakterystyki muzyki OGOTAY, jak i wyczerpujący jej opis.

VATES The Worst Fears `12

Gliwicki VATES, choć istnieje już od pięciu lat, do tej pory zajmował się raczej działalnością koncertową. W 2012 roku dojrzał jednak na tyle mocno, że postanowił udostępnić swoją twórczość nieco szerszym masom niż bywalcy śląskich klubów. Tak więc światło dzienne ujrzała pierwsza czeteroutworowa EPka „The Worst Fears”.

ETHELYN No Glory To The God `12

ETHELYN dobił do czołówki krajowego black/death metalu. Zespół, który raz po raz próbował udowodnić swoją wartość, zawsze był gdzieś w cieniu NOMAD. Pierwszy album „Traces Into Eternity” wyniósł ETHELYN z niebytu. Po wydaniu debiutanckiej demówki „Soulerosion” w 1999 roku grupa pokazała się jeszcze na kilku pomniejszych wydawnictwach, m.in. splicie z NEMROD wydanym własnymi siłami w 2006 roku, a tak w zasadzie dopiero wspomniany wyżej debiut płytowy uzmysłowił co poniektórym, że ETHELYN wciąż działa i nawet ma się niezgorzej…

MYRAH My Deliverance `12

Przy okazji słuchania materiału „My Deliverance” grupy MYRAH nasunęła mi się jedna smutna refleksja: od jakiegoś czasu metal już nie jest trendy. Ba! Nawet rock jako taki nie jest już muzycznym topem popularności! Przynajmniej tu – nad Wisłą, gówniarstwo nie jara się metalem jak kiedyś…