Tag Archives: recenzja

DEGIAL Death’s Striking Wings `12

DEGIAL to w prostej linii kontynuacja zespołu DEGIAL OF EMBOS, który kilka lat temu wypuścił trzy demówki. W międzyczasie muzycy tej kapeli pogrywali jeszcze w innych dużych, szwedzkich grupach (np. WATAIN, DIE HARD, SHINING). „Death’s Striking Wings” to pierwszy pełny album DEGIAL, dostępny zarówno na CD, jak i na kultowym 12-calowym winylu i kasecie.

Dejekta Infinitus #1 `11

„Dejekta Infinitus” #1 (zin z takim diabłem-nietoperzem na okładce) to autorski debiut Tymka, który pisze chociażby do anglojęzycznego „Oldschool Metal Maniac Magazine”, udziela się w kilku kapelach (np. CREMASTER, EXMORTUM) i w ogóle ostatnio pełno go w podziemiu w takiej czy innej formie, pod różnymi ksywkami. Zin jest złożony przejrzyście i – co by mu nadać klasycznego wyglądu – spisany na komputerze maszynową czcionką (czasem jednak tak małą, że nie zawsze jest przyjazna dla ślepych ślepi).

SOUNDFEAR 676 `12

Krótka piłka. SOUNDFEAR to młoda stażem kapela parająca się metalcorem z wpływami death i grind. „676” to ich najnowsza, zapakowana w gustowny digipack EPka, która – jak to bywa w przypadku takich wydawnictw – ma dać odpowiedź na pytanie, czy warto się nimi zainteresować. Chociaż „676” to zaledwie trzy utwory i niespełna kwadrans muzyki, to dzieje się tu tyle, że nikt nie powinien narzekać.

THE WAY OF PURITY Equate `12

THE WAY OF PURITY to taka tajemnicza formacja. Członkowie grupy ukrywają swoje twarze, narodowość i ogólnie mało o nich informacji. Jedyne co wiadomo to to, że są mocno zaangażowani w prawa zwierząt, należą do Frontu Wyzwolenia Zwierząt. W składzie znajdziemy czterech panów i krzyczącą oraz grającą na klawiszach panią, a grają ciekawą mieszankę metalcore`a.

SYMBOLIC Scarvest `11

Niemiecki SYMBOLIC, za sprawą płyty „Scarvest” ukazał, że metal niejedno ma imię. Pierwszy utwór „Everlasting” zaczyna się od heavy, power metalowego podrygiwania, aby za moment stłamsić ciężkim, gardłowym wokalem. Gitarowe solo dodaje smaczku i świeżości do tego utworu. Potem przyśpieszenie, coraz szybciej, energiczniej i cios w policzek.

NABAATH Central-A-Triangle `11

Album „Central-A-Triangle” to gratka dla wszystkich wielbicieli czystego szwedzkiego black/death metalu. Choć sam NABAATH pochodzi z Rosji, a w swych szeregach mają gitarzystę z Ukrainy, wykonują szwedzką odmianę black metalu. I wychodzi im to naprawdę dobrze. „Central-A-Triangle” to dziewięć zabójczych, szybkich, agresywnych i nowocześnie brzmiących kawałków.

ROTTEN AGE Promo 2011

Słuchanie wszelkiego rodzaju materiałów typu promo czy demo to zazwyczaj zajęcie żmudne i mało wdźięczne. Niestety zanim trafi człowiek na trochę wartościowej muzyki, to długie godziny spędza się w towarzystwie muzycznych koszmarów, które nigdy nie powinny wydostać się z piwnic, tudzież garaży, w których zostały spłodzone. Tym bardziej cieszy, gdy trafi się na taki zespół jak ROTTEN AGE.

D.HATE Game With Ghosts `11

D.HATE pochodzi z Ukrainy. Album „Game With Ghosts” jest dość krótki, trwa raptem niecałe pół godziny i to jest chyba jego zaleta, gdyż ponieważ obawiam się, że więcej bym nie wytrzymał. Jest to death metal z bardzo silnymi wpływami hardcore`a i nie wiem właściwie, czy Ukraińcy nie klasyfikują się do nurtu metalcore. Muzyka jest czytelna, ale kompletnie nie wciąga. Owszem, raz w czas można nogą potupać, ale wrażeń i doświadczeń jakowych większych, aniżeli samowolne tupanie nogą, nie doznałem.

EDAIN The Sulphur Breather `11

Nazwa EDAIN przywiodła mi na myśl gotyckie operetki i hymny ku czci opadających liści, jesiennej szarugi czy placków polanych melancholijnym sosem żurawinowym. Spojrzałem następnie na tytuł: „The Sulphur Breather”… Dodałem dla przekory do powyższej myśli jeszcze łyżkę dziegciu „trafnie, mości panie, wytypowałeś” i po tej chwili oddania się byciu stronniczym i szufladkującym, wrzuciłem płytkę Czechów na wieżę i pozwoliłem, by szum wpłynął do uszu.

DAVID MINASIAN Random Acts Of Beauty `10

DAVID MINASIAN to amerykański multiinstrumentalista i kompozytor, który zasłynął jako producent i reżyser koncertów DVD zespołu CAMEL. Po latach w końcu postanowił zrobić coś bardzo własnego. Przygotował album „Random Acts Of Beauty” firmowany swoim nazwiskiem. Zajął się grą na wszystkich instrumentach i aranżacją.