Tag Archives: recenzja

OGOTAY Eye Of The Last Day `12

Zasadniczo recenzję płyty „Eye Of The Last Day” OGOTAY mógłbym zacząć jednym słowem, a zakończyć drugim i gdybym tak po prostu zrobił, to ani nikt by się nie obraził, nikt by też nie poczuł niedosytu, a i każdy wiedziałby, o co chodzi. Więc napiszę… Death metal. I w zasadzie wszystko w tym temacie – jest to zarówno kwintesencja charakterystyki muzyki OGOTAY, jak i wyczerpujący jej opis.

VATES The Worst Fears `12

Gliwicki VATES, choć istnieje już od pięciu lat, do tej pory zajmował się raczej działalnością koncertową. W 2012 roku dojrzał jednak na tyle mocno, że postanowił udostępnić swoją twórczość nieco szerszym masom niż bywalcy śląskich klubów. Tak więc światło dzienne ujrzała pierwsza czeteroutworowa EPka „The Worst Fears”.

ETHELYN No Glory To The God `12

ETHELYN dobił do czołówki krajowego black/death metalu. Zespół, który raz po raz próbował udowodnić swoją wartość, zawsze był gdzieś w cieniu NOMAD. Pierwszy album „Traces Into Eternity” wyniósł ETHELYN z niebytu. Po wydaniu debiutanckiej demówki „Soulerosion” w 1999 roku grupa pokazała się jeszcze na kilku pomniejszych wydawnictwach, m.in. splicie z NEMROD wydanym własnymi siłami w 2006 roku, a tak w zasadzie dopiero wspomniany wyżej debiut płytowy uzmysłowił co poniektórym, że ETHELYN wciąż działa i nawet ma się niezgorzej…

MYRAH My Deliverance `12

Przy okazji słuchania materiału „My Deliverance” grupy MYRAH nasunęła mi się jedna smutna refleksja: od jakiegoś czasu metal już nie jest trendy. Ba! Nawet rock jako taki nie jest już muzycznym topem popularności! Przynajmniej tu – nad Wisłą, gówniarstwo nie jara się metalem jak kiedyś…

NEOLITH Iter Ad Inferni `12

Po roszadach personalnych w nieodżałowanym i bądź co bądź często niedocenianym zespole NEOLITH, nadszedł czas na rejestrację nowej długogrającej płyty w odświeżonym składzie. Prologiem do planowanego na pierwszą połowę 2013 roku albumu „Infernalism” ma być materiał „Iter Ad Inferni”, udostępniony w sieci w roku bieżącym.

SHAME YOURSELF Wonderfuck `12

Muzyka dla gości z SHAME YOURSELF to przede wszystkim dobra zabawa i zaangażowanie. To przynajmniej rzuca się na uszy podczas słuchania debiutanckiej płyty „Wonderfuck”. Widać, że chłopaki chcą grać, dobrze się przy tym bawią, a jednocześnie wciąż dążą do bycia coraz lepszym zespołem, grania coraz ciekawszej muzy, wypicia jeszcze jednego piwa, wypalenia kolejnego skręta* (niepotrzebne skreślić)…

HOMELESS HILL Invincible `12

HOMELESS HILL pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, co dobrze słychać w brzmieniu i samej muzyce. „Invincible” to druga płyta tego młodego zespołu. Zdecydowanie można ją umieścić w szufladce rockowej, z lekkim ukierunkowaniem na southern. Utwory są melodyjne, nieco też przebojowe, żywe, z groovem. Bezboleśnie przepływają przez uszy i poruszają ciało do bujania. Na albumie są też ze trzy spokojniejsze, całkiem zwiewne, urokliwe, a zarazem ciekawie rozwijające się ballady.

APE TO GOD Ape To God `12

Mnoży się nam ostatnio intrygujących EPek samodzielnie wydawanych przez rozmaite formacje. W zalewie tego wszystkiego czasem trudno znaleźć coś wartościowego, z prostej przyczyny, że bardzo łatwo to przegapić. Chciałbym więc zwrócić uwagę na debiutancki mini album lubelskiej kapeli APE TO GOD. Na okładce „Ape To God” widzimy parafrazę sceny z ukrzyżowaniem, w co chyba wmieszano jeszcze grzyb atomowy. W zasadzie pomysł intrygujący, troszkę gorzej z wykonaniem, konkretnie ze wszystkimi rozmyciami.

TWINTERA Lines `12

Zespół TWINTERA pochodzi z Włoch, istnieje od 2005 roku i wydał swoją pierwszą pełnoczasowa płytę pod tytułem „Lines”. Jak na debiut nie jest źle, a nawet dobrze, jednak nie jest super. TWINTERA hołduje muzyce z pogranicza hard i heavy lat 90., jednak spora część utworów na „Lines” ma balladowate zacięcie, więc z ostrą jazdą można się pożegnać. Bliżej Włochom do BON JOVI niż do SCORPIONS, aczkolwiek rozpiętość muzyczną mają sporą i zdarzają się im patenty heavy metalowe. Jednak nie zmienia to faktu, że generalnie jest lajtowo.

HYPNOS Heretic Comando / Rise of the New Antikrist `12

Odkąd Bruno i Pegas odeszli z KRABATHOR, zaczęli dłubać swoje w HYPNOS. Dłubią już tak od 1999 roku i w 2012 wystrugali swojego czwartego długograja (żeby nie powiedzieć Pinokia:-)) zwanego potocznie „Heretic Comando / Rise of the New Antikrist”, pomijając demówki, EPki i inne takie. HYPNOS do czołówki death metalu należy od dawna i nowa płyta tylko potwierdza ten fakt.