Tag Archives: recenzja

AGRESIVA Eternal Foe `12

Kiedy się wreszcie wsłuchałem porządnie w „Eternal Foe”, stwierdziłem, że chyba zaćmienie jakoweś dopadło mnie przy pierwszym odsłuchu. AGRESIVA, grając swój techniczny thrash, nie zapomina ani o chwytliwości, ani o agresji, ani o progresji. I jednocześnie kręcą oni i romansują ostro ze starą thrashową szkołą, nie zapominając, czym ten gatunek się karmił i na czym żerował. Nie jest to jakieś nowomodne thrashowe pierdzenie, jakie serwuje nam dziś masa nawiedzonych kolesi w białych trampkach i rurkach.

LORD Digital Lies `13

Australijski LORD nagrał bezsprzecznie jeden z najlepszych albumów Anno 2013 w kategorii heavy/power metalu. Bez żadnego pitolenia, pedalstwa często praktykowanego przez zespoły z tegoż nurtu, można piać z zachwytu nad „Digital Lies”, nie wysłuchując piania na płycie. I chociaż długa ona niesamowicie, bo trwa ponad 70 minut, to ma ona w sobie sporo energii, polotu i pompuje świeżą krew do tego nurtu.

PENDEJOS 26 `14

Czy na dzisiejszy wieczór przy piwerku masz ochotę na zacnego, polskiego rocka? I to w dodatku takiego lekko pachnącego Meksykiem? Polska trupa PENDEJOS zwana, lubująca się w tym biednym kraju (i mieszkający w innym, także zabiedzonym, huehue), ma dla Ciebie niedługi albumik zatytułowany „26”. Przez te kilka zakrapianych tequilą piosenek przebrniesz gładko i, może nawet tak jak ja, z nieukrywaną przyjemnością.

AMBERIAN DAWN Re-Evolution `13

Przechodzący roszady personalne fiński zespół AMBERIAN DAWN prezentuje materiał zarejestrowany z nową wokalistką Capri, który został wydany w ramach pełnowymiarowego wydawnictwa. „Re-Evolution”, bo taką właśnie nazwę nosi ta płyta, to album kompilacyjny, na którym znajduje się jedenaście najbardziej rozpoznawalnych utworów wybranych z nagrań dokonanych przez zespół w latach 2008-2012.

CONCRETE ICON Perennial Anguish `13

CONCRETE ICON gra mroczny death metal z mroźnej Finlandii. Do zapoznania się z albumem „Perennial Anguish” zespół ten stanowił dla mnie białą plamę na death metalowej mapie, podobnie jak czas jakiś temu VORUUM. Tymczasem otrzymałem mroczny, masywny i najczystszej jakości deathior. Już pierwszy w kolejności „Haven Defiled” ukazuje w pełnej krasie, czego możemy się spodziewać po tym albumie. Finowie mielą wolno, miażdżą szybko i uspokajają, waląc głazem po łbie.

ROOT Viginti Quinque Annis In Scaena `13

Zawsze dobrze słuchało mi się i oglądało ROOT na koncertach. A widziałem ich chyba ze trzy razy, za każdym razem na Brutal Assault, zanim festiwal ten zbliżył się drastycznie do granicy i stał się „Polakownią”. I choć największym sentymentem darzę ich stare nagrania, to te nowsze też dobrze wypadają na żywo. ROOT gra po prostu chwytliwe, łatwo wpadające w ucho kompozycje, takie, których się najzwyczajniej w świecie słucha i łyka niczym zimne piwo w letnie popołudnie.

PAGANIZER World Lobotomy `13

Szwedzki PAGANIZER to już istni weterani death metalu. Byli jednymi z tych, którzy w okresie zastoju typowego szwedzkiego death metalu dumnie nieśli jego sztandar, piłowali skogsbergowskie brzmienie, czerpali z GRAVE i się z tym nie kryli. Znam ich lat już kilkanaście, nie wiem doprawdy, który to ich album, ale to w ogóle nie jest ważne.

SVARTSYN Black Testament `13

Szwedzki zespół SVARTSYN od zawsze kojarzył mi się z paroma nagimi gostkami, co nocą na polanie wypinali się ukazując nam swe kutasiny. Naturalnie żeby było mroczniej (czyt. co by na ulicy, tudzież w markecie ich nie rozpoznali) przyozdobili swe facjaty corpse paintami.

PRIMAL Prophetae `13

Achtung, jeśli masz słabą psychikę lub akurat wstrzyknąłeś sobie maryhułaninę, lepiej nie sięgaj po trzeci album jednoosobowego projektu z PRIMAL Warszawy – „Prophetae”. Tu znajdziesz tylko chłód, mrok i schizoidalny nastrój. Pięć długich, rozbudowanych kompozycji autorstwa niejakiego PrimalOne waha się między blackmetalowym łomotem a impresyjnymi brzmieniami zawodzących gitar.

SLAIN Before The Inferno `13

W obowiązkowej rubryce „gatunek” nabazgrać mogłem tylko jedno. Death metal. Death metal przyłojony prosto w ryj i bez żadnych skrupułów. SLAIN działa wprawdzie od 2005 roku, ale za jego praszczura uznać należy istniejącą blisko dwadzieścia lat temu formację CRYPTIC STENCH. No i właśnie w latach 90., a w zasadzie w ich przełomie z wcześniejszą dekadą spokojny żywot wiodą fascynacje muzyków bełchatowskiej załogi.