Tag Archives: recenzja

MASTERSTROKE Broken `13

Pochodzący z Finlandii zespół MASTERSTROKE istnieje już ponad 10 lat. Ostatni album „Broken” to ich czwarta pełna płyta. To, co na niej znajdziemy, można określić jako niezłą dawkę standardowego, nowoczesnego heavy metalu, zawartą w ośmiu kompozycjach. Muzyka MASTERSTROKE jest prawidłowo, tj. profesjonalnie wyprodukowana i brzmi całkiem dobrze, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że gdzieś to już było.

SUBLIMINAL FEAR One More Breath `12

Teraz coś dla fanów melodii w death metalu. Pochodzący z Włoch zespół SUBLIMINAL FEAR płytą „One More Breath” może nie burzy zastanego ładu i nie ustala nowej super jakości, ale jakiś pomysł na swoją muzykę ma. Trochę jest to oklepane, a momentami sprawia wrażenie, że zaraz rzygniemy z nadmiaru tych przesłodzonych wokali, jednak przy dużej dozie dobrej woli da się to powstrzymać.

ADIMIRON When Reality Wakes Up `08

„When Reality Wakes Up” to drugi pełny album ADIMIRONdeath-thrashowców z włoskiego buta. Płyta stanowi prawie godzinną podróż w różne zakamarki thrashu, podlanego, mniej lub bardziej, brutalnymi zagrywkami. Na pierwszy rzut ucha są ostre jak siekiera gitary, z ciekawym solo to tu, to tam. Sekcja nawet czasami potrafi, co nieco zaskoczyć ciekawszą partią. Ogólnie nie jest źle.

ATRAPA Atrapa Człowieka `13

W Poznaniu muzycznie dzieje się niemało, a mi się z tych rejonów trafiła taka oto ATRAPA, która na krążku „Atrapa Człowieka” przynosi lekko ponad pół godziny mieszanki thrashu i core’owego czadu. Przyzwoity materiał, z grupy tych, co to wchodzą bez popity, ale odpala się je raczej kilka niezobowiązujących razy, po czym odchodzą w zapomnienie. Bo jest zwyczajnie taki całkiem spoko, ale nie urywa zadu.

BEAST Thrash Metal Propaganda `12

Jeżeli już propagować thrash, to jak najbardziej, choć niekoniecznie w takim stylu, jak kolesie o mega oryginalnej nazwie BEAST (z Hiszpanii) na EPce „Thrash Metal Propaganda”. Mnogo odwołań do lat 80-tych. Zagrane jest to na totalnym luzie. Niestety w szerzeniu propagandy to dobrzy byli Józio Goebbels czy Jerzy Urban, a BEAST tak nieco przeciętnie wypada na ich tle, hehe! Do czego piję? Ano materiał tu zawarty jest krótki i nad wyraz oklepany.

FALL OF MANKIND Frolic Among Remnants `12

Tak brutalnego wyziewu jak „Frolic Among Remnants” FALL OF MANKIND już dawno nie dostałem. Miażdżące gitary i rozwierający paszczę wokal (z użyciem jednakże jakowyś sztuczek) od startu mają jeden cel – rozgnieść słuchacza. Nie jestem jakimś zagorzałym fanem ultra brutalnego death, mającego lekkie inklinacje do deathcore, ale przyznaję z ręką na pikawce, że ta płyta mną nieźle sponiewierała. Jeden cel ma zespół FALL OF MANKIND – zdewastować słuchacza.

PENTAGRAM CHILE The Malefice `13

Generalnie przy takich płytach jak „The Malefice” nie mam za wiele do powiedzenia. Chilijski PENTAGRAM obudził się z letargu. Wygląda to, jakby uśpili ich w 1991 i odhibernowali nieświadomych zmian, trendów i ogólnej sytuacji politycznej na scenie metalowej. I chwała im za to. Nowy album tych panów brzmi i dźwięczy, jakby został nagrany w tym topowym okresie dla death metalu.

SERVI DIABOLI We Are Hidden `13

Biednie prezentuje się twórczość zespołu SERVI DIABOLI, z którym mam okazję (bo nie przyjemność) zapoznać się po raz pierwszy. „We Are Hidden” to cztery utwory nagrane jakby na pół gwizdka, brzmią jakby były nagrane z myślą o demo jakieś 15 lat wstecz, przez chcących zrobić zawrotną karierę młodych metalowczyków. Brzmienie jest jakieś suche, cienkie, gitary cienko przędą, szczególnie uwidacznia się to w szybszych fragmentach.

ARROGANZ kaos.kult.kreation `13

Dobrego pierdolnięcia nigdy za wiele. ARROGANZ do płyty „kaos.kult.kreation” był dla mnie czymś nieznanym. Czy coś przez to w życiu straciłem, tego nie chce mi się tu roztrząsać, szkoda życia. Lepiej posłuchać „kaos.kult.kreation.” (tytuł mógłby sugerować, że mają jakieś ciągoty do grania jak dewastatorzy z REVENGE), bo to całkiem dobry album. Choć mógłby być lepszy, gdyby nie brzmienie.

HORNA Askel Lähempänä Saatanaa `13

Kiedyś z dawien dawna nie bardzo podchodziła mi twórczość fińskiej HORNY. Po ładnych paru latach abstynencji związanej z muzyką tegoż zespołu dorwałem album „Sotaahuuto” i pokochałem HORNĘ, że się tak sentymentalnie i banalnie wyrażę. Finowie wrócili do łask i najnowszym dokonaniem, płytą „Askel Lähempänä Saatanaa”, w łaskach tychże pozostają.