Tag Archives: recenzja

PRIMAL Prophetae `13

Achtung, jeśli masz słabą psychikę lub akurat wstrzyknąłeś sobie maryhułaninę, lepiej nie sięgaj po trzeci album jednoosobowego projektu z PRIMAL Warszawy – „Prophetae”. Tu znajdziesz tylko chłód, mrok i schizoidalny nastrój. Pięć długich, rozbudowanych kompozycji autorstwa niejakiego PrimalOne waha się między blackmetalowym łomotem a impresyjnymi brzmieniami zawodzących gitar.

SLAIN Before The Inferno `13

W obowiązkowej rubryce „gatunek” nabazgrać mogłem tylko jedno. Death metal. Death metal przyłojony prosto w ryj i bez żadnych skrupułów. SLAIN działa wprawdzie od 2005 roku, ale za jego praszczura uznać należy istniejącą blisko dwadzieścia lat temu formację CRYPTIC STENCH. No i właśnie w latach 90., a w zasadzie w ich przełomie z wcześniejszą dekadą spokojny żywot wiodą fascynacje muzyków bełchatowskiej załogi.

CINIS Subterranean Antiquity `14

Jedno z przyjemniejszych odkryć ostatnich dni to kompakt CINIS. O tych białostoczanach tytułem wstępu należy napisać tyle, że personalnie powiązani są z tuzinem miejscowych grup – od SINFUL SOULS, poprzez CALM HATCHERY, na HERMH kończąc, a „Subterranean Antiquity” jest ich drugim albumem. Wszystko jasne, do sedna zatem. Po orientalnym, bliskowschodnim intro zaczyna się konkret.

OBLIVION Xenopath `14

Nie da się ukryć, że Niepamięć jest jedną z najbardziej rozplenionych nazw w metalowym światku, bo w samej Polszy zaistniało kilka orkiestr pod takim szyldem. „Nasz” OBLIVION to dolnośląski kwartet parający się nowoczesnym death metalem, który godnie zaprezentował się już pierwszym regularnym mateksem, „Disgrace to the Human Race” sprzed czterech lat. W zestawieniu z debiutem nowy album „Xenopath” należy umieścić półeczkę wyżej.

DOGMATIC Hellplace `13

Moja wiedza muzyczna jest uboga. Nikogo nie powinno to dziwić. Nie wiedzieć czemu są tacy, co sądzą, iż jest odwrotnie. Nie da się ogarnąć wszystkiego, zresztą nigdy się nie dało. Więc nie ukrywam, że DOGMATIC jest dla mnie „enigmatic”. Podobno byli gracze ISCARIOTY maczają tu swoje paluchy, albo gryfy. Tedy wrzucamy na ruszt „Hellplace”.

SAWBLADE Reminiscence `14

Stolyca nasza to wioska wcale nie taka mała, nie dziwota zatem, że tamtejszy metal ma dużo do zaoferowania. Debiutanci raz za razem wyrastają jak grzyby po deszczu i na brak świeżej dawki wrażeń narzekać nie można. Do grona młodych zalicza się właśnie SAWBLADE, które rzuciło nam ochłap ochrzczony imieniem „Reminiscence”.

SCARM Fragile `12

Jak ja nienawidzę dostawać do recenzji takich płyt jak to „Fragile”! Rzut okiem na fotę gości z fińskiego SCARM i już mam drgawki. Jeszcze z 15 lat wstecz dostaliby wpierdol na jakimkolwiek metalowym spędzie. Ja wiem, że po wyglądzie nie można oceniać ludzi, ale jak widzę takie emopedziodyskomulstwo, które ma rzekomo grać metalową muzykę, to chcę do lasu, albo boru jeszcze lepiej. Pospać na mchu i poodejmować się z brzozowym gajem. Nie gejem rzecz jasna.

NEURONSPOILER Emergence `13

Już okładka albumu „Emergence” zespołu NEURONSPOILER nie pozostawia zbyt wielu wątpliwości: nie do końca ubrana, ale też nie do końca „zwyczajna” kobieta kuca, w rękach trzymając coś na kształt gitarowego gryfu. Tak może wyglądać tylko okładka heavy metalowej płyty! Płyta ma też podtytuł (a może to tylko slogan reklamowy? – sam już nie wiem), który ostatecznie odziera z wszelkich wątpliwości: „Classic metal resurgence in safe hands”…

VICTORIANS ARISTOCRATS` SYMPHONY Revival `12

Po pierwszym rzucie oka na okładkę płyty „Revival” i odruchowej reakcji „znowu gotyk, ale za co?:-)”, okazało się, że czasem poznaję ciekawą muzykę, po którą normalne bym nie sięgnął. VICTORIANS – ARISTOCRATS` SYMPHONY (trochę barokowa i długa ta nazwa, więc dalej dla skrótowości będę pisać VICTORIANS) to młoda stażem ekipa z nieoficjalnej stolicy różnych dziwnych muzycznych wynalazków, to znaczy z Bielska-Białej.

FATUM ELISUM Homo Nihilis `11

Najlepsze na płycie „Homo Nihilis” jest intro. Trzy zapętlające się łacińskie słowa, a ja za każdym razem strzygę uszami. Ale owo intro to tylko 1 min i 5 sek., a potem dostajemy jeszcze cztery utwory – ponad siedemdziesiąt minut muzycznej męczarni. Jeśli istnieje jakiś wycinek Piekła przeznaczony dla muzyków, powinni tam (w kółko!) serwować muzykę z debiutanckiego krążka FATUM ELISUM.