Tag Archives: review

NOCTEM Haeresis ’16

Walencja atakuje po raz czwarty. Nowa płyta – nowa nadzieja, tylko dla kogo? Dla zespołu z pewnością bo zawsze są nowe marzenia, plany i być może sukcesy. Kibicuję Hiszpanom od lat i w zasadzie nie oczekiwałem po „Hearesis” cholera wie czego, ufałem raczej że się nie zawiodę i tak też się stało. Czwarta płyta NOCTEM przyniosła to, czego należało się spodziewać. Jest to kontynuacja drogi obranej już na debiutanckim krążku „Divinity”, pieczołowicie i konsekwentnie usprawniana i ugruntowywana.

Relacja: Metal Mine Festival 2017

Zacznę od tego co jest chyba najbardziej znamienne, ale to także trochę spoiler tego o czym przeczytacie później – na Metal Mine byłem po raz pierwszy i na pewno nie ostatni! Choć to dopiero druga edycja, to wystarczyło spędzić choć kilka minut w pobliżu festiwalowej areny, aby poczuć że doświadczenie organizatorów wykracza dalece poza te 2 lata – zdawać by się mogło, że wałbrzyski festiwal zgrabnie pominął fazę „dziecięcą”, przeskakując od razu w dorosłość.

DEMONICAL Darkness Unbound `13

Słuchając płyty „Darkness Unbound” DEMONICAL naszła mnie taka refleksja. Mianowicie gdyby zespół ów był z Polski, we wszelkiej maści zinach i webzinach piano by z zachwytu, jakiż to rewelacyjny materiał wyszedł. Jak pięknie, pod Szwecję grają. I tak żaden zagraniczny wydawca by się tym nie zainteresował, poza grajdołem nikt (no może lekko przesadzam, maniacy – podkreślam: maniacy by znali) by nie wiedział o istnieniu takiego zespołu.

THE GROTESQUERY The Facts and Terryfying Testament of Mason Hamilton: Tsathoggua Tales `12

W stosunku do albumu „The Facts and Terryfying Testament of Mason Hamilton: Tsathoggua Tales” THE GROTESQUERY mam pewien wyrzut sumienia: przeleżeli na mojej półce cholernie długo, zanim udało mi się coś o nim naskrobać… Nie żeby był ku temu jakiś szczególny powód – po prostu się nie składało. Słuchałem tej płyty co jakiś czas, ale wciąż nie mogłem znaleźć klucza. A tym kolejnym przesłuchaniom towarzyszyło coraz potężniejsze przeczucie wyjątkowości.

INSIDE I Beneath The Circus `12

Cyrkowe popisy nie każdemu przypadają do gustu, widok klaunów potrafi napawać niechęcią, niekiedy wiąże się również z traumatycznymi wspomnieniami z dzieciństwa. W efekcie trudno prognozować, czy zespoły tak uparcie budujące swój wygląd sceniczny o hiobowo-nudne uniformy klaunów czy groteskowo-cyrkowy makijaż, mogą jeszcze wywierać na kimkolwiek pozytywne wrażenie. Czy zatem cyrkowcy z INSIDE I wpisują się w powyższy schemat?

STORY OF JADE The Damned Next Door (Know Your Neighbors!) `11

Na fotografiach muzycy ze STORY OF JADE wyglądają jak typowy blackmetalowy boysband: pełny make up, ciuszki ćwiekowane, plastikowe czaszki i inne rekwizyty. Normalnie strach się bać! I tak oto wyobrażałem sobie, iż to jakaś kolejna niespełniona blackmetalowa horda, która odkryła w sobie po latach muzyczne re-sentymenty i postanowiła pokombinować z kolejnym materiałem, a makijaże na twarzach zostały im jakby trochę z rozpędu…