Tag Archives: SALTUS

SALTUS Opowieści z przeszłości `17

„Opowieści z przeszłości” bezsprzecznie otwierają nowy rozdział w historii warszawskiej formacji SALTUS. Począwszy od odejścia od „klasycznego” pagan death/black metalowego brzmienia gitar, przez wyraźne zmiany na wokalu, po jakość masteringu i produkcji.

SALTUS z nową EPką

Przedstawiamy wam nowe EP polskich rodzimowierców, którzy nie bawią się w ckliwe słowiańskie melodyjki – SALTUS podbija, gwałci i plugawi bez litości. Tym razem uczynił to przy pomocy „Opowieści z Przeszłości”. Premiera wydawnictwa przewidziana jest na początek maja 2017.

SALTUS, NORTH, INFERNAL DEATH, VALKENRAG, BESTIALITY – 28.03.2014, Warszawa

2014.03.28_saltusSALTUS, NORTH, INFERNAL DEATH, VALKENRAG, BESTIALITY

28.03.2014, Warszawa, “Piwnica pod Harendą”

Piątkowy wieczór kusił słowiańskim naku*wem w prestiżowym miejscu stolicy, które jednak nie słynie (jeszcze) z metalowych biesiad. Wnętrze zdawało się potwierdzać tę tezę – było nad wyraz sympatyczne i kolorowe, co niestety, w świetle specyfiki gatunku, wyszło in minus i odejmowało trochę punktów z atmosferę.

Na miejscu byłem nieco po czasie, ale nauczyciel życia – doświadczenie mówiło mi, że nie istnieją koncerty niemające opóźnień.

SALTUS, NORTH, INFERNAL DEATH, VALKENRAG, BESTIALITY – 28.03.2014

EMPHERIS, INCARNATED, SALTUS, CENTURION, CRYPTIC RITES – 20.12.2013

2013.12.120_empheris

SALTUS, CRYPTIC TALES, UNDERDARK, MESMERIZED, BASEMENT – 30.10.2009, Lublin

SALTUS, CRYPTIC TALES, UNDERDARK, MESMERIZED, BASEMENT

30.10.2009, Lublin, „Graffiti”

Tragedia Panie i Panowie, tragedia. Jeszcze nie widziałem tak słabej frekwencji w „Graffiti”, jak tego dnia. Bilety do chwili otwarcia bram sprzedały się w zastraszającej ilości 58 sztuk, a finalnie było 98 osób, co i tak nie zapełnia ludziem 1/5 sali w tym klubie. Nie widziałem też nigdy takiej opieszałości podczas przerw, które – bez zbytniej przesady – trwały niekiedy dłużej niż sam występ zespołu. Do tego, że w „Graffiti” koncerty zaczynają się z godzinnym opóźnieniem, zdążyłem się przyzwyczaić, ale żeby od godziny 19 do północy nie zagrały wszystkie kapele, to już gruba przesada. Tym bardziej że każdy zespół grał mniej więcej pół godziny, to już szczyt wszystkiego. Co to kurwa, jakiś piknik w Mrągowie czy co? Wszyscy snują się bez celu, realizator ma w dupie to, co mówią ze sceny. Co do diabła? Za mało piwa poszło czy co, bo innej przyczyny nie widzę… Masakrycznie długie przerwy sprawiały, że każdy miał dość i w dupie trzymał jakąkolwiek chęć do zabawy. Może prócz garstki prawdziwych zapaleńców…