TEMPLUM INNOVATUM: Uzależniony od muzyki

Templum.Innovatum_logoTEMPLUM INNOVATUM to stosunkowo nowa nazwa na polskiej scenie metalowej. Kryje się za nią pochodzący z Oświęcimia jednoosobowy projekt tworzony przez muzyka ukrywającego się pod pseudonimem Janson Paulson. Rok 2007 był bardzo owocny dla TEMPLUM INNOVATUM. Powstały aż trzy materiały: singiel „Holy Forest”, EPka „Grind Me” oraz pełnowymiarowa płytka „Eye Of Poerty”. Zaś rok 2008 przyniósł koncept „This Is War!”. Największym walorem muzyki TEMPLUM INNOVATUM jest jej różnorodność, oparta na stylistyce black/death, a także klimat i wielowymiarowość emocji, które uderzają z tych dźwięków.

Niech ten wywiad będzie taką wizytówką Jasona Paulsona i jego muzycznego tworu…

Witaj. TEMPLUM INNOVATUM to bardzo młody projekt, jednak masz już pewne doświadczenie muzyczne. Opowiedz coś o swoich poprzednich zespołach, wydawnictwach itp., a także o okolicznościach powołania do życia TEMPLUM INNOVATUM.

Tak, TEMPLUM INNOVATUM jest dosyć nowym projektem, lecz zamysł jego powstania kiełkował w mojej głowie już od dawna. Poprzednie zespoły, w których się udzielałem, to przede wszystkim DOOMED czyli tak naprawdę pierwszy poważny band w moim życiu. Założyliśmy go w połowie 1995 z perkusistą Markiem Dyduchem i dokooptowaliśmy dwójkę muzyków. Stylistycznie był to death metal z naleciałościami blacka i w tej stylistyce zamykało się demko „Apocaliptic Time”. Rozesłaliśmy je głównie do ówczesnych zinów i „Metal Hammera”. Odzewu jednak nie było (zresztą nie dziwię się, prezentowaliśmy wtedy niezbyt górnolotny poziom:-)). Pod koniec `96 napisaliśmy jeszcze jedno/dwuutworowy materiał „At Dead Doors”, który bardziej niż z DOOMED był już związany z BLACK SOUL. Wówczas z powodów osobistych opuścił nas basista i gitarzysta, więc wraz z Markiem zarejestrowaliśmy to demo sami. Po czym on sam opuścił terytorium muzyczne raniony strzałą Amora (tak to czasem bywa), a ja założyłem na dłuższy czas właśnie BLACK SOUL – protoplastę TEMPLUM INNOVATUM, gdzie sam tworzyłem muzykę, która była mariażem wielu stylów. Ten stan trwał do roku 2001, kiedy to z ludźmi z zespołów AMENTIA, RAIN OF HATE i VITUS CADAVER założyliśmy grupę SULPHUR. Stylistycznie ukierunkowana była ona była na melodyjny black metal. W 2003 zagraliśmy pierwszy koncert na lokalnym festiwalu „Muzyczny Parking”; udało nam się dosyć mocno zaskoczyć ludzi prezentowanym przez nas poziomem. Dalsza historia SULPHUR jest zagmatwana niczym węzeł gordyjski. Do kapeli przychodzili i odchodzili z niej różni ludzie. Głównym powodem roszad personalnych było różnorakie patrzenie na muzykę; mnie ciągnęło w niebezpieczne rejony eksperymentu, reszta wolała przycupnąć na bezpiecznej skale i robić to, co robiła bez jakichkolwiek ambicji. Suma summarum w 2005 zakończyłem erę SULPHUR i prawie dwa lata niemiłosiernie obijałem się w muzycznym niebycie, by w końcu zdeterminowany wziąć sprawy w swoje ręce, a wszystkie instrumenty pod mój szlif. Tak powstało TEMPLUM INNOVATUM…

Jason, jesteś w TEMPLUM INNOVATUM absolutem:-). Komponujesz, grasz na wszystkich instrumentach, śpiewasz, piszesz teksty, nagrywasz itp. Co z tego wszystkiego lubisz najbardziej i przychodzi Ci najłatwiej, a co sprawia największą trudność lub jest czasochłonne?

Najbardziej z tego wszystkiego lubię, jak już wszystko jest gotowe:-). A tak poważnie, każdy element tworzenia i produkcji przynosi mi dużo radości i satysfakcji. Ale też niesie pewne problemy, które muszę rozwiązać i stawić im czoło. Chyba najłatwiej przychodzi nagrywanie gitar, ponieważ to mój główny instrument, a najtrudniej nagranie wokali, ale po prostu jest to związane z miejscem, w którym pracuję i w tym widzę problem. Nie zawsze domowe zacisze jest puste, sąsiedzi i tak już pewno myślą, że się głośno onanizuję:-). No ale trzeba sobie jakoś radzić i już przyzwyczaiłem się do ich dziwnych spojrzeń, gdy spotykamy się np. w windzie:-):-):-). Niestety cały proces tworzenia jest pracochłonny i trochę trwa, a mój charakter raczej nie należy do cierpliwych i często sam muszę brać się w karby, by usiedzieć nad tym wszystkim, ale myślę, że warto:-).
 
Jaka jest recepta na dobre brzmienie, zważywszy na sposób, w jaki nagrywasz muzykę TEMPLUM INNOVATUM?

Cierpliwość! No i nie poddawanie się niepowodzeniom. Wbrew pozorom dużo trzeba czytać i wgryzać się w temat dźwięku i jego zachowania. Jak powinno się nagrywać i czego do tego używać. No i chyba najważniejsze jest to, by nie bać się eksperymentów. Czasami wyjdzie, czasami nie, ale na błędach człowiek się uczy. Nie ma jakiejś złotej recepty na nagranie brzmieniowo dobrego stuffu; każdy musi indywidualnie do tego podejść i próbować uzyskać jak najlepsze efekty.

Image


Właściwie dlaczego działasz solo? Wybór, konieczność, przypadek?

Wybór bardzo świadomy:-). Po doświadczeniach w poprzednich zespołach z innymi muzykami, stwierdziłem, że najlepszym sposobem, żeby zrobić coś fajnego, jest wzięcie sprawy we własne ręce. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak ludzie mogą być jednokierunkowi, zacofani i niezmotywowani. Niestety z większością takich ludzi musiałem pracować, co nie było dobrą prognozą na przyszłość. Teraz jestem przysłowiowym sternikiem, kapitanem i okrętem.

Muzykę wykonywaną przez TEMPLUM INNOVATUM określasz jako avangarde black/death metal. Potwierdzam, iż jej zaletą jest wielość motywów czerpanych z różnych gatunków. Jaka jest Twoja koncepcja twórcza? Uważasz, że łącznie dzikiego blacka z innymi elementami może być atrakcyjne dla słuchaczy i/lub oryginalne?

Koncepcją twórczą TEMPLUM INNOVATUM jest łamanie wszelakich, „zasiedziałych” koncepcji muzycznych. Jest to swego rodzaju eksperyment mający na celu tworzenie muzyki jednocześnie dynamicznej, ostrej i niekiedy brutalnej, ale mającej trochę inny wyraz niż większość tego, co proponują zespoły sceny death/black metalowej. Ramy TEMPLUM INNOVATUM nie są zbyt sztywne, co pozwala mi na adaptowanie do jądra mojej muzyki innych stylów, jak również wzbogacanie przekazu artystycznego tego projektu. Co do tego, czy taka koncepcja jest to dla potencjalnych słuchaczy atrakcyjna lub oryginalna, to na to pytanie mogą odpowiedzieć tylko oni. Na pewno TEMPLUM INNOVATUM jest odmienne od innych zespołów:-).

l_templum-innovatum_grind-mePonadto Twoja twórczość przepełniona jest klimatem, targają nią różne emocje. Jaki jest Twój stan ducha podczas komponowania i grania takiej muzyki? Bo na pewno nie jest to tylko nienawiść i agresja…

Mój stan ducha zależy od wielu różnorakich czynników. Wiadomo, każdy z nas ma różne nastroje. Raz czujemy się lepiej, raz gorzej. Ja, podczas komponowania staram się przełożyć na muzykę emocje, które targają mną w danym momencie. Pewne dźwięki specyficznie działają na percepcję ludzką i sprawiają, że człowiek odczuwa w tym czasie pewną iluzoryczną podniosłość, zadumę, smutek, radość, agresję, spokój etc. Staram się więc otoczyć TEMPLUM INNOVATUM taką mieszanką emocji, aby muzyka tego projektu uzyskała wielowymiarowość, a nie była jednokierunkowym np. pociskiem nienawiści. To nieskonkretyzowanie sprawia, że moja muzyka ma na celu pokazanie wielobarwności dźwiękowej, jak i uczuciowej, którą operuje w TEMPLUM INNOVATUM.

Rok od czerwca 2007 do czerwca 2008 był bardzo płodny dla TEMPLUM INNOVATUM. Właściwie stworzyłeś tyle muzyki, że starczyłoby na album dwu- lub nawet trzypłytowy! Skąd u Ciebie taka kreatywność? Jedziesz na „wspomagaczach”:-)?

Ta nadpobudliwość muzyczna to chyba efekt długiego brylowania poza muzyką. Czyli można powiedzieć, nadrabiam stracony czas. Zresztą w mej głowie dosyć często kołaczą się nowe pomysły i szczerze przyznam, czasami mam problem, co wybrać, a staram się każdą wolną chwilę przeznaczyć na mnożenie i nagrywanie moich muzycznych ambicji. Oczywiście czasami mam totalną pustkę i niemoc twórczą; na szczęście ten stan zazwyczaj trwa bardzo krótko:-). Może nie uwierzysz, ale nie używam żadnych wspomagaczy, ponieważ nie są mi one potrzebne; do muzyki napędza mnie sama jej chęć tworzenia i odkrywania jej nowych rejonów. Sprawia mi to ogromną przyjemność, więc można by rzec, że jestem odrobinę za bardzo od muzy uzależniony (muzykoholizm:-)) i dlatego dłuższy okres funkcjonowania poza nią sprawia, że czuję się nijak:-).
 
l_templum-innovatum_eye-of-poetryTwoje dotychczas największe osiągnięcie – „Eye Of Poerty” to tekstowy koncept oparty na tekstach takich autorów jak Poe, Byron czy Blake. Jak to możliwe, że twórców z tak różnych epok połączyłeś na jednej płycie? Czy uważasz, że mają podobne bądź wręcz przeciwnie, odmienne spojrzenie na świat? Skąd w ogóle wybór właśnie tych pisarzy / poetów? Nie łatwiej było sięgnąć po „topowe” i tak nagminnie wykorzystywane w metalu nazwiska jak LaVey, Miciński czy Tolkien?:-)

Połączyłem ich w taki sam sposób, jak łączę różne odcienie muzyki w jedno:-). Wiadomo nie od dziś, że poezja od swoich najdawniejszych czasów, mimo zmian stylowych, czasowych i różnorodnego zapatrywania, zależnie od epoki, w jakim była pisana, cały czas pisze o jednym. O uczuciach człowieka, o tęsknotach, o miłości, o tym, co dotyczy nas wszystkich. O tym, co nas cieszy i co nas smuci… Taki a nie inny dobór poetów na mojej płycie jest skutkiem tego, że akurat ich utwory miały i mają dla mnie jakąś wewnętrzną magię i działają na moje postrzeganie świata akurat bardziej niż – jak to określiłaś – „topowi” poeci. Ale, jak również zauważyłaś, mimo różnic miedzy tymi poetami i ich stylem pisania, na pewno ich wspólnym wykładnikiem są uczucia, które zawierają ich dzieła. A uczucia smutku, miłości, radości etc. są wspólne dla wszystkich, wspólne dla mnie, i dla Ciebie.

l_templum-innovatum_this-is-warNastępcą „Eye Of Poerty” jest singiel / EPka „This Is War!”…

O tym materiale mogę powiedzieć tylko tyle, że jest to nadal TEMPLUM INNOVATUM – dźwięki zaskakujące, nieszablonowe, uciekające w różne rejony muzycznej wędrówki. W warstwie tekstowej płyta niesie nietypowe jak na black/death metal przesłanie, ponieważ antygloryfikuje obraz wojny. Pokazuje prawdziwe oblicze konfliktów zbrojnych i całą prawdę o nich, dementując mity o słusznej sprawie i honorowej śmierci. Jeśli chodzi o brzmienie, to jest podrasowane, ponieważ staram się na każdym albumie podnosić poprzeczkę nie tylko artystyczną, ale i jakościową. Z tym materiałem było trochę pracy, ale myślę, że warto było na niego czekać.

Co jeszcze, oprócz literatury, no i oczywiście muzyki, interesuje Cię z zakresu sztuki? Film? Teatr? Malarstwo? Coś innego? Jakie inne formy artystycznej ekspresji są dla Ciebie inspiracją?

O rany! Na to pytanie jest mi trochę trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Ponieważ interesuje mnie tyle rzeczy, że czasami się dziwię, czemu urodziłem się w tej epoce, a nie w epoce np. renesansu:-). Od dziecka rysowałem i wiem, że nawet sobie nieźle w tej dziedzinie radzę, zawsze interesowały mnie też książki i to nie tylko z jakiegoś danego tematu, lubię dobry film, ciekawi mnie np. historia, religioznawstwo, komputery etc, etc. Wiesz, najlepszym dowodem na to moje „wszechstronniactwo” jest to, że ja np. w jednym dniu umiem siedzieć przed komputerem i łamać jakieś zabezpieczenia lub pisać koledze stronę internetową, by już w następnym dniu przedzierać się przez strony powieści Umberto Eco, a w kolejnym gryzmolić arkusze jakiś moich rysunków. Chyba ze mną jest tak, że wszystkiego chcę spróbować po trochu. Po prostu ciekawska dusza ze mnie:-).

Tworząc jednoosobowy projekt, nigdy nie będziesz mógł grać normalnych koncertów? Nie jest Ci żal, kiedy o tym myślisz? Dopuszczasz taką sytuację – powiększenie składu?

Wiesz, jest to cena, jaką musiałem zapłacić, by móc w końcu sprawnie tworzyć i spełniać się muzycznie. Zresztą z wielu powodów nie za bardzo dobrze znosiłem koncerty, które grałem – chyba głównym z nich była obawa o innych członków zespołu, że nawalą. Byłem przewrażliwiony, ale siwe włosy do dziś mi po tym zostały:-). Czasami myślę, jakby to było, gdyby TEMPLUM INNOVATUM poszerzyło się o nowych muzyków i grało koncerty. Wiadomo, że idzie za tym szersza promocja. Ale myślę, że tym samym TEMPLUM INNOVATUM zatraciłoby trochę tej swojej „magicznej” aury projektu „niesprecyzowanego”. BATHORY także nie grywał koncertów, a był szanowany; DARKTHONE też tego nie robi, a jego płyty rozchodzą się jak świeże bułeczki. Więc mój projekt, jakby nie było, nie jest osamotniony w niekoncertowym niebycie. Pytasz, czy dopuszczam powiększenie składu… Hmm, nie w tym momencie, ale też nie wymazuję takiej możliwości w przyszłości:-).

Podkreślasz, że TEMPLUM INNOVATUM jest inicjatywą stricte nie komercyjną, czego przejawem jest udostępnianie muzyki za darmo przez internet. Czyli muzyka to Twoja bezinteresowna pasja. Szczytna idea no-profit, ale moim zdaniem trochę samobójcza: można popaść we własne sidła hobbistycznego tworzenia muzyki w domu tylko dla siebie… Czy w takim razie wykluczasz normalne funkcjonowanie na zasadzie: zespół – kontrakt płytowy – wydawca – sprzedaż albumu?

Tworzenie muzyki samej dla siebie chyba nie może być takie złe. Daje mi to – jak już wcześniej podkreśliłem – dużą satysfakcję, a jest ona tym większa, że mogę się nią dzielić. Tak, to prawda, TEMPLUM INNOVATUM jest niekomercyjne i w takim zamyśle powstało. Bowiem zdaję sobie sprawę, że na rynku muzycznym jest wiele zespołów, które z pewnością swoim kunsztem i popularnością przebijają TEMPLUM INNOVATUM niejednokrotnie o głowę. Logiczne więc jest, że jako młody, początkujący one-man-band, by dotrzeć do jak największej liczby odbiorców, w startowym okresie istnienia rozdaję swoją muzykę za totalne free. Dla mnie to jest już bardzo duży sukces, że ktoś zauważa TEMPLUM INNOVATUM, słucha i podoba mu się to, co tworzę. Względy finansowe nigdy nie miały u mnie jakiegoś większego znaczenia. Najważniejsza jest miłość do muzyki i dzielenie się nią, a tym samym zawieranie nowych znajomości oraz rozszerzanie swoich horyzontów nie tylko muzycznych. Oczywiście jeśli zostałbym zauważony i zainteresowałaby się moim projektem jakaś wytwórnia chcąca wydać mnie, to nie broniłbym się przed tym rękami i nogami, widząc w tym raczej nie chęć zarobkowania, a bardziej rozszerzenie promocji TEMPLUM INNOVATUM. Jak na razie jest tak, jak jest i wydaje mi się, że dzięki takim magazynom jak „Atmospheric” TEMPLUM INNOVATUM powoli, konsekwentnie dociera do swoich słuchaczy.

Jeszcze a propos miejsca metalu w sieci… Jak wiadomo, czasy są takie, że nic i nikt nie może dziś istnieć bez internetu. Ty oczywiście masz stronę swojego projektu i profil MySpace, udostępniasz mp3, jesteś aktywny na forach itp. Jakie daje to efekty i czy Twoim zdaniem przyczynia się znacząco do zwiększenia zainteresowania TEMPLUM INNOVATUM? Co myślisz o tradycyjnych sposobach promocji w podziemiu (muzyka w formacie audio, ulotki, listy, recenzje i wywiady w zinach itp.)? Stosujesz je w ogóle? Byłbyś w stanie szerzej w nie zainwestować?

Może znacząco nie, ale zainteresowanie TEMPLUM INNOVATUM jest już zauważalnie. Widzę to na przykład po ilości ściągnięć moich utworów (pojedynczo, jak i w całości) oraz po dobrych opiniach na różnych portalach, jak i wyrażanych osobiście (np. w mailach). To mnie bardzo cieszy i wzmacnia, oraz motywuje do cięższej pracy. Tradycyjnych sposobów promocji oczywiście nie wykluczam i staram się wysyłać moje CDR`y wszędzie tam, gdzie jest możliwość. Co do ulotek i reklam, to myślę nad tym i na pewno zainwestuje w taki sposób promocji; jak na razie budżet mam ostro ograniczony, a to z powodu nowego sprzętu, w który zaopatrzyłem moje „domowe studio”. Ale myślę, że wkrótce moje finanse będą na tyle duże, by zainwestować w zmorzoną akcję promocyjną.

Wydaje mi się, że jesteś bardzo młodym, skromnym człowiekiem. Jaki jest Jason Paulson prywatnie? Czym się zajmujesz na co dzień?

Oj, już nie takim młodym, niedawno styknęła „30-tka”:-), a to już początki wieku średniego:-):-):-). Jaki jestem prywatnie? Na to pytanie chyba najlepiej mogą odpowiedzieć moi znajomi. Myślę, że jestem normalnym, przeciętnym facetem, który ma taką pasję, a nie inną. Jestem osobą raczej wesołą i otwartą, chociaż mój charakterek potrafi być wredny i kąśliwy, ale raczej na taki dowcipny, sowizdrzalski sposób. Na pewno nie znajdziesz u mnie jakiegoś zakochania w sobie lub wyniosłości, ponieważ po prostu uważam te cechy za głupie. Nie robię z siebie kogoś innego niż jestem. Mam jakieś zalety i swoje wady (tych pewno więcej), ale zawsze staram się być szczery i myślę, że taki właśnie jest Janson Paulson – szczery czasem do bólu.

l_templum-innovatum_holy-forestNa koniec masz możliwość autoreklamy:-). Wielu słuchaczy ma sceptyczne nastawienie do jednoosobowych projektów, zwłaszcza black metalowych, gdyż często grają one monotonną muzykę, z okropnym automatem perkusyjnym. Jak byś zachęcił takie osoby do tego, aby dały szansę TEMPLUM INNOVATUM?

Sceptyczne nastawienie jest związane właśnie z tym, o czym wspomniałaś – z monotonią. Ale pragnę tych ludzi trochę pocieszyć, że w tym względzie TEMPLUM INNOVATUM stara być przeciwieństwem. Dużo uwagi przykładam do tego, by muzyka pulsowała, byłą dynamiczna i ciekawa oraz nie zjadała własnego ogona. Wiele kapel kilkuosobowych też potrafi grać płaską muzę bez wyrazu, więc nie ma tutaj reguły, czy jest się zespołem, czy tylko jednoosobowym projektem. To tylko ludzie sprawiają, jaką muzykę proponuje nam dany twór. Myślę, że słuchacze powinni się troszkę otworzyć na jednoosobowe „zespoły”, ponieważ często proponują one bogatszą muzykę niż niejedna wieloosobowa horda (choć przyznam, że jest takich mało). Dobrze, że są też tacy recenzenci jak np. Ty, którzy umieją znaleźć warte uwagi projekty i dać szansę słuchaczom zapoznania się z nimi. Myślę, że jakakolwiek zachęta słowna z mojej strony nie da takiego skutku, jakim jest po prostu przesłuchanie twórczości TEMPLUM INNOVATUM i wyciągniecie z niej własnych wniosków. Do czego oczywiście wszystkich zachęcam!

Życzę powodzenia z nowym materiałem i dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję Ci za rozmowę i pozdrawiam cały zespół „Atmospheric Mag.”, będąc wdzięczny za zauważenie i nieocenioną pomoc w promocji. Pozdrawiam tych wszystkich, którzy zdecydują się sięgnąć po materiał TEMPLUM INNOVATUM.

 

[Kasia / Atmospheric #14]