TEODOR TUFF Soliloquy `12

digiCD `12 (Fireball Rec.)
Ocena: 5,5/6
Gatunek: prog metal, power, rock, hard rock

Zespół TEODOR TUFF (hm, cóż za nazwa…) pochodzi z Norwegii i obecnie grają w nim dwaj muzycy (swoją drogą – bracia) z DIVIDED MULTITUDE – grupy grającej progresywny metal. Grupa zadebiutowała płytą wydaną w roku 2009 – zainspirowaną klasyką rocka z lat 70-tych; promując ją, koncertowała z WHITESNAKE i DEEP PURPLE. Po zmianie w składzie TEODOR TUFF zmienił swoją muzykę i zdecydowanie skierował się ku metalowi, z pierwiastkami progresywnego metalu, power/heavy metalu, także hard rocka, a nawet muzyki klasycznej. Okazałym owocem tych przemian jest drugi, doskonały album „Soliloquy”. Ta płyta wciąga i czaruje jak niesamowita, muzyczna opera. Muzyka jest poetycka, naładowana emocjami. Mocna i łagodna, jeśli trzeba. Wielka melodyjność miejscami jest przebojowa (przyczyniają się do tego także refreny). W utworach przeważają średnie tempa, ale ilość motywów narasta. Fundamentem są ostre gitary i inne power/heavy metalowe elementy, jak wzniosły klimat, epickość, symfoniczność, mnożące się solówki gitarowe oraz wokale (naturalny męski śpiew w różnych wariantach i chyba trzy razy żeński) w polifonii, z backing vocals itp. Obecne są również instrumenty klawiszowe i gitara akustyczna (ładnie wykorzystana np. w „Lullaby”). Płyta „Soliloquy” została nagrana z masą gościnnych muzyków (gitarzystów, wokalistów, klawiszowców i chóru). Wśród nich największa gwiazda to Jeff Waters z ANNIHILATOR (wystąpił – wraz z dwoma innymi „wioślarzami” – w rozbudowanej kompozycji „Heavenly Manna”), a pozostali to m.in. Martin Buus (MERCENARY), Mattias IA Eklundh (FREAK KITCHEN), Eskild Kløften (DIVIDED MULTITUDE). Dzięki temu album brzmi różnorodnie i w efekcie fascynująco. Aha, nagrań dokonano w „domowym studio”, ale miks i mastering materiału wykonał Jacob Hansen (VOLBEAT, MERCENARY, PESTILENCE itp.) „Soliloquy” to płyta doskonała w swoim gatunku, jedna z najlepszych ostatnimi czasy w moim odtwarzaczu:-). Gorąco polecam ją na równi miłośnikom progresywnego metalu, jak i klasycznego, ambitnego rocka! Nie pogardzą nią również fani KAMELOT. Piękny digipack z dodatkową książeczką tym bardziej zachęca do zakupu. Ps. Informuję tylko, że ostatni, dwunasty „pusty” track to nie jest żaden błąd na krążku CD, a zwyczajnie… 23 minuty zwykłej ciszy… [Kasia]

 

Teodor Tuff, www.teodortuff.com, www.myspace.com/teodortuff

Fireball Rec., Voksenkollveien 13B, 0790 Oslo, Norway