THE COMMITTEE Power Through Unity `14

CD `14 (Folter Rec.)
Ocena: 3/6
Gatunek: black metal

Spodobała mi się notka na stronie THE COMMITTEE, w której zespół zastrzega, iż nie opowiada się za żadną ideologią i formułuje swoje przekonania w sposób niezależny. Z ogólnego „imidżu” można by wnioskować bowiem coś absolutnie przeciwnego: logo, w którym znajduje się sztylet i wieniec laurowy, przywodził mi na myśl jakąś nieznaną (tajną!) organizację radykalną, dla której muzyka jest zazwyczaj tylko środkiem (nie celem!) szerzenia ideologii. Na szczęście tym razem obcujemy z twórcami podkreślającymi swą niezależność światopoglądową. A światopogląd mają oni raczej wyrazisty. THE COMMITTEE to absolutnie kosmopolityczny skład, w którym odnajdziemy Holendra, Węgra, Francuza, Rosjanina i Ukraińca. Ich teksty skupiają się głównie na „kontrowersyjnych” momentach w historii Rosji (rewolucja, wojna, komunizm) – i tu właśnie artyści najmocniej podkreślają swoją intelektualną niepodległość, konstruując swoją wizję historii w oparciu o różne punkty widzenia, próbując łączyć (?) historiografie zachodnią i rosyjską, które nierzadko bywają przecież sprzeczne w interpretacjach… Tyle jeśli chodzi o „nadbudowę”. Skoncentrujmy się teraz nad „bazą” – czyli sferą muzyczną działalności THE COMMITTEE, tj. płytą „Power Through Unity”. A tu niestety niezależność i oryginalność ustąpiły miejsca „ogranym” patentom. Z przykrością muszę stwierdzić, że zespół dużo ciekawiej prezentuje się na papierze niż w słyszalnej „trzeszczącej rzeczywistości”. Dostajemy tu niezbyt porywający black metal, podobno z elementami doom (gdybym tego nie wyczytał, nigdy (!) bym się nie domyślił): brzęczące gitary, przeciętne wokale i wolna nieudolna sekcja. Ot co! Utwory są do siebie dosyć podobne, w absolutnie takich samych aranżacjach, zlewają się w mało wyrazistą, piekielnie smolistą papkę. Wszystko dramatycznie równa tu do średniej i wyprodukowane jest po amatorsku, jakby panowie realizatorzy (?) przespali erę cyfrową i po latach obudzili się w jaskini trolla. Najlepszy (i najdłuższy – 9:21 min.) na tym albumie utwór „Katherine’s Chant” został zaś pod koniec „wzbogacony” o trawestację znanej rosyjskiej melodii żołnierskiej o Kasieńce (po rosyjsku „Katiuszy” właśnie), która tęskni za swoim frontowcem, czerwonoarmistom. Każdy z nas słyszał ją już w niezliczonej ilości wersji (Inc.: Rozcwietali jabłoni i gruszy / Popłyli tumany nad riiekoj) – tak jak każdy słyszał „Kalinkę” i rosyjski hymn narodowy. I w tym właśnie problem: piekielna wersja THE COMMITTEE w banalny sposób fałszuje melodię w najważniejszym momencie zamieniając dwa dźwięki (CFD → CDC): w trzeciej strofce każdej zwrotki grają za nisko ten charakterystyczny „zaśpiew”, który w zasadzie nadaje dramatyczności całej piosence! Wynikać to może z niechlujstwa, przekory, technicznych braków lub nowatorstwa interpretacji, bo tak absolutnego braku słuchu (wszystkich członków kapeli?) nie chciałbym nawet sugerować! Efekt jest jednak bardzo niekorzystny i nieprzekonujący. Dla mnie prawdziwym Diabłem ukrytym w szczególe, pewną wartością dodaną „brudnego” black metalu jest to, że pod sztafażem muzycznej nieprzystępności, absolutnego powszechnie niezrozumiałego hałasu, wśród szumów, trzasków i blastów ukrywają się unikatowe melodie. A w przypadku THE COMMITTEE nie wiem, czy to, co słyszę, jest tym, co chcieli zagrać muzycy – jeśli nawet w „Katiuszy” udało im się wcisnąć najbanalniejszy fałsz… Członkowie zespołu, obok swej „internacjonalności”, podkreślają również swoje wyjątkowe zdolności językowe (które naturalnie wiążą się przecież z dobrym słuchem): każdy z nich włada przynajmniej trzema, a bywa że sześcioma (!) językami. Obok gitarzysty i wokalisty Igora (rodowitego Rosjanina, choć obecnie mieszkającego w Belgii) po rosyjsku mówi również (pochodzący z Węgier) perkusista William Auruman. Powstaje tu pewne niebezpieczeństwo dla jego kraju (obecnie „sojusznika” Rosji – ale tu przecież nigdy nic nie wiadomo): czy oby rosyjski prezydent podpułkownik Wladymir Wladymirowicz nie zechce „wyzwolić” – również za sprawą Williama Aurumana – „uciemiężonej”, rosyjskojęzycznej mniejszości na Węgrzech?! Polska ma zresztą podobny problem – bowiem do początku lat 90. duża część narodu obowiązkowo uczyła się w szkołach języka rosyjskiego… [Herr B.]

The Committee, the-committee@hotmail.com; www.thecommitteecult.com
Folter Rec., Rudolf-Schwarz-Str. 26A, 10407 Berlin, Germany; info@folter666.de; www.folter666.de